Odra. Wiadomości dla Zalewu Szczecińskiego nie są dobre. "Jest najbardziej narażony"

Kolejne wiadomości o Odrze i jej skażeniu. Według dyrektora Instytutu Biologii Uniwersytetu Szczecińskiego prof. Roberta Czerniawskiego problemem jest brak monitoringu polskich rzek. Bez tego trudno dokładnie stwierdzić, w którym momencie i co dokładnie spowodowało obecną katastrofę ekologiczną na rzece.

Odra. Na mapie skażenia także Morze Bałtyckie? Ekspertka uspokaja

Wiadomości o Odrze i masowym pomorze ryb szokują od kilku dni. Katastrofa ekologiczna dotknęła rzekę na całej długości od Dolnego Śląska po Pomorze Zachodnie. Wiele osób jest zaniepokojonych tym, czy niebezpieczne substancje z rzeki (obecnie dokładnie bada się wody Odry pod kątem skażenia substancjami chemicznymi) dostaną się do morza. 

Jednak, jak uspokajała w rozmowie z TOK FM profesor Magdalena Bełdowska z Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego, katastrofa ekologiczna w Odrze nie powinna poważnie zagrozić Bałtykowi. Jednak może bardzo zaszkodzić Zalewowi Szczecińskiemu. 

- Zanim wody Odry dotrą do Bałtyku, to – proszę spojrzeć na mapę – one wpadają do Zalewu Szczecińskiego. To Zalew Szczeciński jest najbardziej narażony. On jest prawie zamkniętym akwenem, więc to powoduje, że co wpadnie do Zalewu Szczecińskiego, zostaje tam na bardzo długi okres czasu – powiedziała ekspertka.

Zdaniem Magdaleny Bełdowskiej, w Bałtyku pojawią się wyższe stężenia toksycznych substancji, ale w dużo mniejszym stopniu.

- Te zanieczyszczenia, które przedostaną się do Bałtyku w niewielkim stopniu, głównie zostaną w tym filtrze w Zalewie. W niewielkim stopniu będą przedostawać się do Bałtyku stopniowo, powoli. Bałtyk – zobaczmy – tam jest bardzo duża objętość wody, więc to zanieczyszczenie w Bałtyku się rozcieńcza – dodała.

Jak podaje PAP, ministerstwa środowiska Polski i Niemiec oraz niemieckich krajów związkowych Brandenburgii i Meklemburgii-Pomorza Zachodniego podjęły również decyzję o utworzeniu specjalnej bariery, która ma zapobiec przedostawaniu się martwych ryb do morza w Zalewie Szczecińskim.

Skażenie Odry na mapie Polski - coraz bliżej Zalewu Szczecińskiego

Jak poinformował w poniedziałek 15 sierpnia 2022 r. wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki, fala skażenia na Odrze nie dotarła jeszcze ani do Szczecina, ani do Zalewu Szczecińskiego. 

Martwe ryby są na razie wyławiane na wysokości Gryfina. Od piątku 12 sierpnia 2022 roku w Zachodniopomorskiem wyłowiono już w sumie 45 ton śniętych ryb.

Na razie do 18 sierpnia 2022 r. w całym województwie zakazano kontaktu z wodami Odry. Wiadomości o przedłużeniu zakazu będą podawane na bieżąco i będzie uzależnione m.in. od wyników badań i od obecności śniętych ryb w rzece.

Jak powiedział Zbigniew Bogucki, w Odrze nadal są także zdrowe ryby, widoczne one były w poniedziałek 15 sierpnia 2022 r. "i to jest bardzo dobra, pocieszająca wiadomość, że w tych miejscach, w których jeszcze przedwczoraj i wcześniej były śnięte ryby, gdzie odławialiśmy naprawdę bardzo dużą ilość tych ryb, które padły, wczoraj były już ryby pływające, zdrowe, żywe". 

- Oczywiście czekamy, bo ta fala powoli dociera w kierunku Szczecina, a z drugiej strony za falą są ryby żywe i to obserwują strażacy, rybacy, samorządowcy, ja także to wczoraj widziałem – mówił wojewoda.

Katastrofa ekologiczna na Odrze. Wiadomości o śniętych rybach szokują. "To efekt domina"

Pomór ryb w Odrze od Oławy w dół rzeki zaczęto obserwować pod koniec lipca tego roku. Zakaz wstępu do rzeki został wprowadzony w województwach zachodniopomorskim, lubuskim i dolnośląskim. Służby wciąż szukają przyczyn katastrofy ekologicznej, jaka ma miejsce w drugiej co do długości rzece w naszym kraju.

Skażenie Odry może być zlepkiem różnych czynników, które kumulowały się od lat – powiedział w TOK FM dyrektor Instytutu Biologii Uniwersytetu Szczecińskiego prof. Robert Czerniawski. 

- To co się dzieje z Odrą to raczej efekt wielu zdarzeń, niekoniecznie jednorazowego wpuszczenia jakiejś substancji do Odry – przekonywał w TOK FM prof. Czerniawski i dodał:

- Nie wydaje mi się, żeby substancja która gdzieś tam w Oławie czy z kanału gliwickiego przedostała się do Odry, mogła mieć tak wielki wpływ na całą rzekę. Raczej jest to efekt domina w tej chwili – podsumował. 

Według eksperta problemem jest brak ciągłego monitoringu polskich rzek. Bez tego trudno dokładnie stwierdzić, w którym momencie i co spowodowało obecne zagrożenie. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska poinformował jedynie, że badanie próbek z Odry granicznej po stronie polskiej w woj. lubuskim, nie potwierdziło obecności rtęci, o której informowały władze niemieckie.

Kto zatruł Odrę w Oławie? Dolnośląskie firmy zaprzeczają

Na razie wciąż nie ustalono przyczyn skażenia wody w Odrze. Na celowniku znalazły się m.in. dolnośląskie korporacje, takie jak Zakłady Azotowych Kędzierzyn (ZAK) i Jack-Pol. Przedstawiciele obu firm wydali już oficjalne oświadczenia, w których odżegnują się od odpowiedzialności, pokazując między innymi wyniki badań z kontroli (ZAK), lub wskazując, iż skażenie wystąpiło prawdopodobnie powyżej lokalizacji zakładu (Jack-Pol). 

- Apelujemy do wszystkich o zaprzestanie formułowania nieprawdziwych wypowiedzi, skutkujących wprowadzeniem w błąd opinii publicznej oraz mediów, co do związku spółki Jack–Pol z katastrofą ekologiczną w rzece Odra – napisano też w komunikacie dolnośląskiej firmy.

DOSTĘP PREMIUM