Śnięcie ryb w Odrze. Ekspert: katastrofa ekologiczna na Odrze to "koktajl czynników"

Katastrofa na Odrze. Wciąż nie wiemy, co się wydarzyło, a hipotez jest wiele. Jak poinformowała minister środowiska Anna Moskwa - rząd prowadzi badania próbek wody. Nadal nie wiadomo też, od kiedy wiedział o skażeniu. I choć zapewnia się, że wszystkie konieczne kroki zostały podjęte, podano do dymisji szefa Wód Polskich i Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.

Katastrofa na Odrze. Rząd analizuje próbki wody. I ociąga się z przekazywaniem informacji

Żadna z przebadanych próbek wody z Odry nie zawierała toksyn – przekazała minister klimatu i środowiska Anna Moskwa, dodając, że takich substancji nie wykryto również w badanych próbkach ryb. 

Kłopot w tym, że rząd nie chce wyjawić, z jakiego dnia pochodzą badane obecnie próbki wody z Odry, a minister Anna Moskwa przekonuje, że opinii publicznej nie jest ona wcale potrzebna:

- Są analizowane na bieżąco. Nie wydaje mi się, żeby było konieczne, żebym wykonywała teraz telefony do inspekcji i dopytywała, jaką próbkę teraz badają, z którego dnia ona została pobrana – stwierdziła Moskwa. 

Śnięcie ryb w Odrze. Czy rząd wiedział o tym wcześniej?

To nie koniec pytań bez odpowiedzi. Nie sposób dowiedzieć się, od kiedy rząd wiedział o możliwym zatruciu Odry i śnięciu ryb. Zamiast podać datę, szef resortu infrastruktury Andrzej Adamczyk tłumaczył:

- Pod koniec lipca jeszcze to zjawisko nie było tak duże i nic nie wskazywało na to, że ono wystąpi w tak dużym zakresie – powiedział. 

Zarówno Adamczyk, jak i Moskwa zapewniają, że kroki zostały podjęte zgodnie z procedurami. Jeśli tak, zastanawiająca jest dymisja szefa Wód Polskich i Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. 

Przypomnijmy: w czwartek 11 sierpnia 2022 r. premier Mateusz Morawiecki poinformował o natychmiastowej dymisji szefa Wód Polskich Przemysława Dacy i Głównego Inspektora Ochrony Środowiska Michała Mistrzaka. 

Katastrofa ekologiczna na Odrze to "koktajl czynników"?

Nie da się zbadać 300 chemicznych parametrów wody rzecznej na raz, dlatego na wyniki trzeba długo czekać, to skomplikowany proces, bo wariantów połączeń różnych czynników jest bardzo dużo – tłumaczy tymczasem dr Artur Magnuszewski, hydrolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak zauważył, do całej układanki trzeba dodać silne zasolenie Odry spowodowane obecnością pobliskich kopalni. Warto też spojrzeć na mapę rzeki Odry: w jej dolnym biegu organizmy mają większą tolerancję na zasolenie oraz mało tlenu. W górnej z kolei organizmy potrzebują tego tlenu dużo i muszą mieć dużą prędkość przepływu wody. Jeśli zrzut nastąpił w miejscu, gdzie ryby nie tolerują zasolenia w ogóle, mogło to wywołać taki katastrofalny efekt, tłumaczył Magnuszewski. 

- W innych warunkach atmosferycznych taki zrzut przeszedłby niezauważony, bo rozcieńczyłby się z wodą. Natomiast teraz są niskie przepływy, jest bardzo mało wody i efekt mógł być zupełnie inny – mówił ekspert.

Hydrolog nie wyklucza, że katastrofę ekologiczną na Odrze, mógł wywołać "koktajl czynników". Oznacza to, że substancje chemiczne, które znajdują się w wodzie i są badane pojedynczo, nie wywołują niepokoju, ale już suma tych substancji może być zabójcza, a trudna do uchwycenia w badaniu. Do tego obecne upały oraz niski stan wód w Odrze utrudniają proces samooczyszczania rzeki.

Mezytylen i rtęć w Odrze? A może metale ciężkie? Ekspert odrzuca takie hipotezy

Dr Artur Magnuszewski odrzucił jedną z hipotez, dotyczącą katastrofy ekologicznej na Odrze mówiącą, że jakaś toksyczna warstwa, zalegająca latami na dnie, mogła zostać poruszona w wyniku wysokiej temperatury i niskiego stanu wody.

Jego zdaniem również uwolnienie metali ciężkich pod wpływem fali upałów nie wchodzi w grę, ponieważ do ich uwolnienia potrzebne są specyficzne warunki chemiczne związane z pH wody, których u nas nie ma.

Kto zatruł Odrę w Oławie? Na celowniku kolejne firmy

Przyczyn skażenia wody w Odrze poszukuje się również w działalności dolnośląskich zakładów przemysłowych. Chodzi o takie korporacje Jack-Pol z Oławy, Zakłady Azotowe Kędzierzyn (ZAK), a także Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy – w tej ostatniej Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Katowicach wszczął kontrolę pod koniec lipca, kiedy zaczęto obserwować masowe śnięcie ryb w Odrze.

Przedstawiciele wszystkich tych firm wydały już oficjalne oświadczenia, w których odżegnują się od odpowiedzialności.

DOSTĘP PREMIUM