Praca na 16 zmian i proszenie o wyjście do toalety. "Tutaj Polakowi liczy się każdą 'zmarnowaną' minutę"

Nadszedł czas, kiedy praca na dwie-trzy zmiany nie wystarcza. Jak mówiła w TOK FM Katarzyna Duda, teraz w globalnych korporacjach Polacy pracują nawet na... 16 zmian. - Tak jest np. w firmach kurierskich i call center. Pracuje się już nie tylko od godz. 6 do 14 czy od 8 do 16, ale także od 4 w nocy do południa, od 5 do 13 itd. Zmiany są dostosowane do klienta, który budzi się gdzieś na drugim końcu świata i dzwoni np. do Polaka zatrudnionego w międzynarodowej korporacji, a u nas jest środek nocy. Na to nasi pracownicy bardzo się skarżą - podkreśliła autorka książki "Korpo. Jak się pracuje w zagranicznych korporacjach w Polsce".
Zobacz wideo

Czym żyją Polacy, którzy są zatrudnieni w globalnych firmach - halach produkcyjnych, magazynach, firmach kurierskich i call center? O to pytała swoich rozmówców Katarzyna Duda z OPZZ "Konfederacji Pracy" i Partii Razem. W efekcie powstała książka pt. "Korpo. Jak się pracuje w zagranicznych korporacjach w Polsce" (Wydawnictwo Kołnierzyki). O tym, co usłyszała od Polaków, opowiedziała Agnieszce Lichnerowicz w TOK FM.

- W globalnych korporacjach Polacy pracują już nie na dwie-trzy zmiany, ale czasem aż na 16. Tak jest np. w firmach kurierskich i call center. Pracuje się już nie tylko od godz. 6 do 14 czy od 8 do 16, ale także od 4 w nocy do południa, od 5 do 13 itd. Te zmiany są dostosowane do klienta, który budzi się gdzieś na drugim końcu świata, idzie do pracy i zauważa tam np., że zepsuł mu się system komputerowy i potrzebuje pomocy. Dzwoni więc po nią np. do Polaka zatrudnionego w międzynarodowej korporacji, a tutaj jest środek nocy. Na to nasi pracownicy bardzo się skarżą, ponieważ nie są do tego przyzwyczajeni – oceniła.

W dodatku – jak dodała – opisywani przez nią pracownicy nie pochodzą z dużych miast, w których często znajdują się centra międzynarodowych korporacji. Muszą więc wstawać wcześniej, bo podróż do pracy zajmuje im nawet ponad 2 godziny. - Dlatego jedna z kobiet z Amazona, z którą rozmawiałam, musi budzić się o godz. 1:45 w nocy. A pamiętajmy, że tam pracuje się 10 godzin na jednej zmianie, więc łącznie ok. 13-14 godzin jest się poza domem – zaznaczyła.

"Szalupa ratunkowa"

Wielozmianowość i długotrwałe dojazdy do miejsca zatrudnienia są uciążliwe zwłaszcza dla osób, które mają powyżej 50 lat, z takimi także rozmawiała Katarzyna Duda. - To osoby, które w latach 90., czyli w czasie transformacji ustrojowej, traciły zatrudnienie w polskich fabrykach, po czym szły do zagranicznych korporacji. Te wchodziły na tereny tzw. stref ekonomicznych i były szalupą ratunkową dla byłych pracowników zlikwidowanego w Polsce przemysłu – opisywała.

Gościni TOK FM zwróciła uwagę, że międzynarodowe korporacje zostały przyciągnięte do Polski niskimi kosztami pracy. Mimo to – jak podkreśliła – firmy jeszcze dodatkowo próbują oszczędzać na zatrudnianych przez siebie ludziach, kontrolując ich ponad miarę. Pokazują to opisywane w mediach przypadki pracowników, którzy za każdym razem muszą pytać przełożonego o możliwość wyjścia do toalety, a ten reglamentuje im czas na załatwianie podstawowych potrzeb. - Z tego, dlaczego praca ludzi jest tak bardzo kontrolowana, zdałam sobie sprawę, gdy rozmawiałam z jedną z pracownic Amazona. Powiedziała, że ta korporacja ma milion zatrudnionych na całym świecie. Gdy więc jej dyrektorzy przemnożą to przez każdą "zmarnowaną" przez pracownika minutę, to wychodzą im ogromne straty – stwierdziła.

Jak dodała Katarzyna Duda, Polacy pracujący w globalnych firmach nie mogą liczyć również na podstawowe bezpieczeństwo socjalne, bo często nie są zatrudnieni na umowę o pracę. - Takie firmy często wymuszają samozatrudnienie na pracownikach, czyli otworzenie działalności gospodarczej. Tym samym pozbawia się ich np. płatnych urlopów zagwarantowanych w Kodeksie pracy – mówiła.

Agnieszka Lichnerowicz zwróciła uwagę na to, że tzw. "optymalizacja kosztów", czyli oszczędzanie na pracownikach, jest szczególnie kontrowersyjne w przypadku korporacji, których właścicielami często są najbogatsi ludzie na świecie. - Tym bardziej moi rozmówcy nie czują, że dla kogoś takiego pracują. Nie mają tego zadowolenia, które mogłoby wynikać z faktu, że są zatrudnieni u jednego z najbogatszych ludzi – podsumowała autorka książki "Korpo. Jak się pracuje w zagranicznych korporacjach w Polsce".

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM