"Sprawdziliśmy 1500 szkół. Podręcznik pana Roszkowskiego wybrało 37". Bojkot słynnej książki do HiT-u

Książka do HiT nie nadaje się nawet do tego, by uczniowie mogli za jej pomocą ścierać się w dyskusji - oceniła dr Iga Kazimierczyk z inicjatywy Wolna Szkoła, która nawołuje do bojkotu kontrowersyjnego podręcznika. - Tam jest bardzo subiektywnie przedstawiona historia, dlatego używamy w nazwie akcji "Oh! (s)HiT" litery "s" - dodała w TOK FM.
Zobacz wideo

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak zaapelował do nauczycieli, by nie korzystali z kontrowersyjnego podręcznika do przedmiotu historia i teraźniejszość. Publikacji zarzucił, że znalazły się w niej "dyskryminujące" i "haniebne treści" dotyczące np. metody in vitro. Wcześniej burmistrz Ustrzyk Dolnych zakazał - w podległym mu liceum - korzystania z tego podręcznika prof. Wojciecha Roszkowskiego. - Myślę, że każdy o zdrowych zmysłach, kto przeglądał ten podręcznik, powinien podjąć taką decyzję - mówił w TOK FM Bartosz Romowicz.

Jednocześnie inicjatywa Wolna Szkoła tworzy mapę placówek, w których dzieci nie będą się uczyły z kontrowersyjnej książki. - Sprawdziliśmy już prawie 1500 szkół. Spośród nich podręcznik pana Roszkowskiego wybrało 37, a 516 szkół oczekuje na decyzję, ale spora część z nich wybierze alternatywny podręcznik WSiP (Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne) albo własne materiały. Zaraz opublikujemy mapę, która pokaże, jak nauczyciele korzystają z autonomii w szkole – mówiła dr Iga Kazimierczyk z Fundacji Przestrzeń dla Edukacji i inicjatywy Wolna Szkoła.

Bo – jak tłumaczyła – nauczyciele mogą korzystać z dowolnego zestawu materiałów, realizując podstawę programową. - Z książką prof. Roszkowskiego jest też taki problem, że on de facto podręcznikiem nie jest. Bo do wszystkich takich publikacji dołącza się program, czyli rodzaj tłumaczenia podstawy programowej na język pracy na lekcji. A tutaj czegoś takiego nie ma, więc trudno będzie nauczycielom z takim materiałem pracować – podkreśliła.

Jak dodała, książka do HiT nie nadaje się nawet do tego, by uczniowie mogli za jej pomocą ścierać się w dyskusji. - Objętość tego materiału temu nie sprzyja, bo to prawie 500 stron litego tekstu. W dodatku tam jest bardzo subiektywnie przedstawiona historia, dlatego używamy w nazwie akcji "Oh! (s)HiT" litery "s". To jest przedmiot polityczny. Jeśli więc zastąpił wiedzę o społeczeństwie, to niech przynajmniej będzie takim przedmiotem, który daje młodzieży możliwość, by w tej rzeczywistości politycznej się odnalazła. Czyli żeby umiała stawiać pytania i umiały dyskutować. A w podręczniku prof. Roszkowskiego nie ma pytań, są tylko podsumowania tego, czy uczeń wlał do głowy jego zawartość – oceniła.

HiT "świadectwem intelektualnej uczciwości"?

Polemizowała też z jedną z pochlebnych recenzji podręcznika do HiT. - Napisano tam, że to świadectwo intelektualnej uczciwości wobec siebie i czytelnika. Ale podręcznik nie jest od świadectwa ani od uczciwości. Od tego jest publicystyka. Nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z publicystyką, która próbowałaby być podręcznikiem. I nagle mamy coś, co jest "świadectwem intelektualnej uczciwości" i zakłada, że każdy, kto je krytykuje, realizuje jakąś tajemniczą agendę. Nie jest to więc neutralne światopoglądowo – powiedziała.

Wskazała, że dlatego Wolna Szkoła namawia również rodziców uczniów do bojkotu kontrowersyjnej książki: "Jeśli jesteś rodzicem dziecka idącego do pierwszej klasy szkoły ponadpodstawowej, wyślij list na adres e-mail szkoły Twojego dziecka: Uprzejmie informuję, że nie dokonam zakupu podręcznika do przedmiotu HIT wydawnictwa Biały Kruk autorstwa Wojciecha Roszkowskiego dla mojego dziecka i proszę o wzięcie tego pod uwagę przy tworzeniu wykazu podręczników na rok 2022/2023".

"Nie ma słów dostatecznie obelżywych, żeby wystarczająco dobrze opisać, co poczułem"

W poniedziałek wydawnictwo "Biały kruk" ogłosiło, że kontrowersyjny fragment o in vitro zniknie z podręcznika do HiT. - Biorąc pod uwagę dobro społeczne, wolę uspokojenia nastrojów i możliwość bezkonfliktowego korzystania z podręcznika, postanowiliśmy wspólnie z Autorem usunąć dyskusyjny fragment z podręcznika - napisano w oświadczeniu.

Chodzi o fragment: "Coraz bardziej wyrafinowane metody odrywania seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania sfery seksu jako rozrywki, a sfery płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli. Skłania to do postawienia zasadniczego pytania: kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci? Państwo, które bierze pod swoje skrzydła tego rodzaju 'produkcję'? Miłość rodzicielska była i pozostanie podstawą tożsamości każdego człowieka, a jej brak jest przyczyną wszystkich prawie wynaturzeń natury ludzkiej. Ileż to razy słyszymy od ludzi wykolejonych: nie byłem kochany w dzieciństwie, nikt mi nic nie dał, więc sam sobie muszę brać".

- W języku ludzi kulturalnych nie ma słów dostatecznie obelżywych, żeby wystarczająco dobrze opisać, co poczułem, gdy przeczytałem fragment o in vitro. Uważam, że jest to karygodne, by stygmatyzować dzieci. To politycy doprowadzili do tej sytuacji, ale za ich plecami stoją hierarchowie Kościoła katolickiego z dymiącymi lufami pistoletów. Bo to oni zaczęli tę nagonkę, mówiąc, że in vitro to hodowla ludzi - mówił w TOK FM Kamil Mieszczankowski, ojciec dziewczynki, która przyszła na świat przy pomocy metody in vitro

DOSTĘP PREMIUM