Wzrosła umieralność noworodków. Efekt wyroku TK ws. aborcji? Ekspertka nie wyklucza i podaje "dowód pośredni"

GUS podał zaskakujące dane, z których wynika, że wzrosła zarówno umieralność noworodków, jak i niemowląt. Według prof. Ewy Helwich, to konsekwencja wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej, który zakazał wykonywania aborcji ze względu na trwałe i nieodwracalne wady płodu. A jak pokazuje doświadczenie - mówiła - w dłuższej perspektywie "to życie trwać nie może".
Zobacz wideo

Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w 2021 roku - po raz pierwszy od lat 90. - wzrosła zarówno umieralność noworodków, jak i niemowląt. Zdaniem prof. Ewy Helwich, to konsekwencja wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej z października 2020 roku, który zakazał wykonywania aborcji ze względu na trwałe i nieodwracalne wady płodu. - Wydaje mi się, że to wynik zmiany prawa dot. terminacji ciąży. Chodzi o płody z wadami, które sprawiają, że dziecko po urodzeniu nie będzie mogło przeżyć, bo medycyna w takich przypadkach jest bezradna – mówiła w TOK FM krajowa konsultant ds. neonatologii, lekarka z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.

Potwierdzeniem tej tezy mogą być badania prof. Krzysztofa Preisa, który przeanalizował dane z województwa pomorskiego. Odkrył, że liczba aborcji ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenia płodu w stosunku do ogólnej liczby porodów wynosi tyle, o ile ostatnio wzrosła umieralność noworodków. - A więc to dowód pośredni na to, że ten wzrost ma związek ze zmianą prawa – podkreśliła ekspertka.

Zastrzegła jednak, że według niektórych położników, wzrost umieralności najmłodszych dzieci może mieć związek z pandemią. - Ze względu na trudniejszy dostęp do lekarzy opieka okołoporodowa mogła wtedy ulec pogorszeniu. Trzeba więc to jeszcze przeanalizować – przyznała gościni TOK FM.

"W dłuższej perspektywie to życie trwać nie może"

Prof. Helwich wymieniła również główne przyczyny śmierci noworodków. Pierwsza to przedwczesne urodzenia dzieci, w których niedojrzałość narządowa jest tak duża, że lekarze nie zawsze są w stanie je uratować. Druga to wady wrodzone, których nie udaje wyleczyć. - Najczęściej to są bardzo poważne wady narządowe albo genetyczne. W tych drugich zmienia się w zasadzie każda komórka i wtedy życie nie jest możliwe. Współczesna medycyna nie jest w stanie sobie poradzić z tak poważnymi wadami płodu – tłumaczyła krajowa konsultant ds. neonatologii.

W jej ocenie, trudno więc nie zadać sobie pytania o sens zmian w prawie aborcyjnym, które zostały wprowadzone przez Trybunał Konstytucyjny. - To na pewno nie jest ratowanie życia. To tylko polega na tym, że dziecko się rodzi i przeżywa czasami chwilę, czasami parę dni, a czasami parę miesięcy. Natomiast w dłuższej perspektywie to życie trwać nie może. Z mojego punktu widzenia kobiety absolutnie powinny mieć wybór, czy taką ciążę donosić. Wybór, bo przecież nikogo do niczego się nie zmusza. Jeśli kobieta chce donosić ciążę, mimo stwierdzonej wady letalnej u płodu, może to zrobić – podkreśliła ekspertka.

Efekt Kennedych

Rozmówczyni Mikołaja Lizuta opowiadała również o gigantycznym postępie, jaki dokonał się w drugiej połowie XX w. w neonatologii. - W tej dziedzinie bardzo wiele się wydarzyło. Pod koniec lat 60. bardzo poprawiła się intensywna terapia noworodków. Wcześniej stosowano ją tylko wobec dorosłych albo starszych dzieci. Impulsem do rozwoju tej dziedziny stała się śmierć przedwcześnie urodzonego dziecka małżeństwa Kennedych w USA. Umarło po półtorej dobie życia i wtedy okazało się, że najpotężniejszy kraj na świecie i najpotężniejszy człowiek, jakim był prezydent USA, musi cierpieć z powodu straty przedwcześnie urodzonego dziecka. Zaczął się wtedy duży wzrost nakładów na intensywną terapię noworodków. Ruszono z produkcją respiratorów dostosowanych do niewielkiej objętości płuc noworodków i niemowląt - opisywała.

Jak dodała, w Polsce w latach 90. położnicy i neonatolodzy wykonali olbrzymi wysiłek, by rozwinąć opiekę okołoporodową. - W konsekwencji tego na przełomie wieków uzyskaliśmy duży spadek wskaźników umieralności noworodków i niemowląt – tłumaczyła. - Niestety, mimo rozwoju medycyny i najlepszych warunków, jakie możemy zapewnić takim dzieciom, nie zawsze udaje się je uratować – podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM