"Milion dolarów za poparzenie się kawą". Prawnik: Gdyby były takie sankcje, mobbingu w Polsce byłoby mniej

Kodeks pracy, wbrew pozorom, nie zakazuje mobbingu. Słusznie przyjmując, że ta forma przemocy psychicznej jest zakazana w innych aktach prawnych, Kodeks pracy nakazuje jej przeciwdziałać. Tylko że - co najsmutniejsze - polski ustawodawca nie bardzo rozumie, na czym polega przeciwdziałanie mobbingowi lub innej formie przemocy psychicznej - tłumaczył prof. Arkadiusz Sobczyk z UJ.
Zobacz wideo

W wakacje było głośno o problemie mobbingu, m.in. za sprawą artykułu Wirtualnej Polski. Szymon Jadczak ujawnił w nim przypadki niewłaściwego traktowania pracowników "Newsweeka", którego miał dopuszczać się redaktor gazety Tomasz Lis. Coraz więcej ofiar mobbingu decyduje się głośno mówić o swoich trudnych doświadczeniach w miejscach pracy. Czy przypadków nękania pracowników jest coraz więcej, czy też wzrasta świadomość społeczna? - zapytał w TOK FM Przemysław Iwańczyk.

- W ostatnich latach nie zdarzyło się nic, co by spowodowało, że mobbing jest dzisiaj większym problemem niż kiedyś. To tylko kwestia głośnych przypadków w mediach. W moim przekonaniu za dwa czy trzy lata spotkamy się przy tej samej dyskusji, bo wtedy też nic się nie zmieni. Bo - choć zabrzmi to dość szokująco - Kodeks pracy wbrew pozorom mobbingu nie zakazuje. Słusznie przyjmując, że ta forma przemocy psychicznej jest zakazana w innych aktach prawnych, Kodeks pracy nakazuje jej przeciwdziałać. Tylko że – co najsmutniejsze – polski ustawodawca nie bardzo rozumie, na czym polega przeciwdziałanie mobbingowi lub innej formie przemocy psychicznej – tłumaczył prof. Arkadiusz Sobczyk z Katedry Prawa Pracy i Polityki Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Bo – jak dodał - polski ustawodawca nakazuje płacić odszkodowanie, gdy stwierdzone zostaną przypadki mobbingu czy przemocy psychicznej w ogóle. To rekompensata strat. - Tylko że te sankcje sądowe nie powinny się koncentrować tylko na rekompensacie krzywdy człowieka, ale także na tym, jak wychować sprawcę – mówił.

Jego zdaniem bardziej rozumieją to duże międzynarodowe korporacje, które boją się konsekwencji finansowych mobbingu. Opracowują więc i wdrażają procedury, które mają zapobiegać mobbingowi, a także szybko na niego reagują. - Tam świadomość tego problemu jest całkiem duża. Te firmy uczą też pracowników, jak się zachować – przekonywał.

Milion dolarów za poparzenie się kawą

Tymczasem polskie sądy - przekonywał - koncentrują się na samych sankcjach za mobbing, ale orzekają je stosunkowo niskie. - W małym zakładzie pracy sprawca mobbingu będzie musiał zapłacić 5 tys. zł, a w wielkim – 50 tys. za dokładnie to samo zdarzenie. Obie te sankcje są niewystarczające i nie zabolą sprawcy. Dopóki to się nie zmieni, będziemy się spotykać na tej samej dyskusji o mobbingu co kilka lat – podkreślił.

Gość TOK FM podał przykład ze Stanów Zjednoczonych, który nie dotyczy mobbingu, ale pokazuje realność i skuteczność sankcji. - Człowiek kupił tam kawę w McDonaldzie i poparzył sobie nią palce. Wygrał milion dolarów w sądzie, bo pracownicy restauracji nie poinformowali go, że ta kawa jest gorąca. Zmierzam do tego, że gdyby w Polsce za mobbing czy nawet samo jemu nie przeciwdziałanie sąd orzekałby realne sankcje, to praktyka w znacznej części by się zmieniła – powtórzył.

W ocenie prof. Sobczyka sankcje za mobbing w Polsce są bardzo niskie, a właściwie – jak stwierdził - ich nie ma. Bo mobbing bardzo trudno w sądach udowodnić. Sąd szuka dowodów na długotrwałej przemocy, jakiej pracownik doświadczył, lecz zazwyczaj są one niewystarczające. - Trzeba więc zmian w ustawodawstwie i praktyce sądowej - podsumował gość Przemysława Iwańczyka.

DOSTĘP PREMIUM