"Warsztat w TVP się pogorszył, ale jakość aut na parkingu wzrosła". Jaką telewizję zostawił Kurski?

Przez sześć lat rządów Jacka Kurskiego w TVP - zdaniem prof. Macieja Mrozowskiego - doszło do "deprofesjonalizacji mediów publicznych". - Nawet ludzie światopoglądowo przekonani do PiS-u kręcą nosem i mówią, że powinno być lepiej - powiedział w TOK FM medioznawca.
Zobacz wideo

Jacek Kurski 5 września został odwołany ze stanowiska prezesa TVP. Nie wiadomo, czym będzie się teraz zajmował, choć szybko pojawiły się polityczne tropy. Tym bardziej, że rzecznik PiS Radosław Fogiel napisał w poniedziałek na Twitterze, że "już niedługo przed Jackiem Kurskim nowe zadania"

Prof. Maciej Mrozowski, komentując w TOK FM zmianę na stanowisku prezesa telewizji publicznej, przyznał, że odwołanie Kurskiego było dla niego zaskoczeniem. - Nowe ciało, czyli Rada Mediów Narodowych, to trochę sąd kapturowy, ponieważ nie podlega ocenie publicznej. Zadziałała, jak miała zadziałać, czyli wedle woli politycznej, a nie żadnej logiki. PiS zabezpieczył sobie to w ustawie, Rada ma prawo w każdej chwili odwołać i powołać prezesa TVP - mówił w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

Pytany w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u o powody odwołania Kurskiego, ekspert wskazał na spadek efektywności działań propagandowych TVP. - Potencjał propagandowy TVP zaczął się wyczerpywać, spada oglądalność "Wiadomości". Efektywność działań propagandowych inicjowanych i kierowanych przez Kurskiego nie będzie rosła. Po drugie, on nie ma pomysłu na zasadniczą rewolucję, czy zmianę, która zwiększyłaby siłę oddziaływania telewizji przed wyborami - ocenił medioznawca.

Dlatego - zdaniem prof. Mrozowskiego - sam Jacek Kurski oraz jego  mocodawcy "mają pomysł, żeby go wykorzystać politycznie na innym odcinku". 

Komentując jedną z hipotez, jakoby Kurski miał bezpośrednio poprowadzić kampanię wyborczą PiS- u, prof. Mrozowski stwierdził, że w wykonaniu byłego prezesa TVP kampania byłaby skrajnie brutalna, przez co narażona na wiele wpadek. 

 - Nie wiem, jakie są kalkulacje, ale myślę, że prezes Kaczyński odczuwa słabnący potencjał politycznego oddziaływania PiS-u i być może uważa, że jeśli Kurskiemu udawało się tak efektywnie zarządzać telewizją, to aparatem partyjnym też trochę potrzęsie - mówił gość TOK FM.

TVP pod rządami Kurskiego

Medioznawca zapytany o to, jaką TVP zostawił Jacek Kurski przywołał słowa swojego znajomego, który jest pracownikiem TVP: "Program w ciągu ostatnich kilku lat zdecydowanie się pogorszył, chodzi o warsztat, ale jakość samochodów na parkingu znacznie wzrosła".

Rozmówca Piotra Maślaka przyznał, że nie dostrzega dużych sukcesów programowych TVP z czasów rządów Jacka Kurskiego. - Pamiętajmy, że poza programami publicystycznymi jest przecież cała produkcja seriali i widowisk. Poza kilkoma serialami, które zyskały popularność, jak "Wojenne dziewczyny" czy "Osiecka", to żadnej wystrzałowej produkcji, która byłaby symbolem dokonań, nie umiem wskazać. Natomiast inne programy się "obsuwają". Na przykład program Elżbiety Jaworowicz ("Sprawa dla reportera) stał się ostatnio pośmiewiskiem. Nie wiem, jak szefostwo programowe, a później prezes mogą dopuszczać do tego, żeby takie idiotyzmy tam się pojawiały - stwierdził prof. Mrozowski.

I zwrócił uwagę na obniżenie jakości i brak profesjonalizmu. - Można być jednostronnym i nachalnie uprawiać propagandę, ale jakość wykonywania tego to już jest inna sprawa. Mamy deprofesjonalizację. Na (wysoką) jakość nie kładzie się tam obecnie nacisku - uważa ekspert. Zdaniem medioznawcy głównymi powodami pogorszenia jakości programowej TVP są chybiona polityka kadrowa i angażowanie do produkcji osób bez warsztatu i doświadczenia.

"Procent wydawany do kieszeni okaże się większy, niż procent wydawany na program"

Prof. Morozowski uważa, że przy zmianie prezesa telewizji publicznej, dobrze byłoby przygotować audyt wydatków. - Jestem przekonany, że procent wydawany do kieszeni okaże się większy, niż procent wydawany na program - ocenił. Ekspert podkreślił, że w mediach publicznych na całym świecie zarabia się dobrze, jednak w innych krajach panuje jawność wynagrodzeń. Jako przykład podał BBC, gdzie pracownicy również są dobrze wynagradzani, ale każdy może sprawdzić, kto ile zarobił w ciągu roku, a zarobki przekładają się na jakość.

Tymczasem w polskich mediach publicznych jest wiele stanowisk doradczych, "grzejących się w blasku prezesa", które ekspert nazywa "darmozjadami". Opinia publiczna nie jest w stanie stwierdzić, ile te osoby zarabiają. - W Polsce nie mamy żadnych mechanizmów, które umożliwiają nam skontrolowanie tego, jak publiczne pieniądze są przez TVP wydatkowane - powiedział gość TOK FM.

Czy sytuacja w Telewizji Polskiej zmieni się pod rządami Mateusza Matyszkowicza? - On na pewno coś wie, przez kilkanaście lat pracy (w TVP) wdrożył się, czegoś się nauczył, nie jest osobą nową. Prawdopodobnie będzie zarządzał wedle tej linii, do której się wdrożył. Nie jest jednak taką osobowością jak Kurski i na pewno nie będzie ryzykował śmiałych decyzji. Wydaje mi się, że to jest tymczasowy kandydat. Jeżeli się sprawdzi, to może zostanie, ale nie wiem, jakie Rada Mediów Narodowych ma plany - ocenił.

Jak dodał na zakończenie rozmowy, zaskakująca decyzja o odwołaniu Kurskiego pokazała, że RMN "w każdej chwili kogoś wsadzić i wysadzić z fotela prezesa". - Wszystko zależy więc od tego, jak łaska pańska będzie się kształtować - uważa rozmówca Piotra Maślaka.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM