"Polska jest skansenem energetycznym". Ekspert: Czy się stoi, czy się leży, 10 tysięcy się należy

Polskę czeka kryzys energetyczny - co do tego nie ma wątpliwości Bartłomiej Derski z portalu WysokieNapięcie.pl. Jak mówił w TOK FM, Polska jest "absolutnym skansenem". - Nikt na taką skalę nie spala węgla w domowych kotłach - argumentował. Na dodatek polski rząd, zamiast w obliczu kryzysu inwestować w wydobycie węgla, wypłaca górnikom sowite dodatki.
Zobacz wideo

Po wybuchu wojny w Ukrainie i obłożeniu sankcjami rosyjskich surowców Polska stanęła w obliczu kryzysu energetycznego. Zdaniem ekspertów winę za to ponosi rząd Mateusza Morawieckiego, który nie przygotował Polski na tę sytuację. Choć sam premier powtarza, że w Polsce węgla nie zabranie, to już prezes PiS mówi, że "trzeba w tej chwili palić wszystkim, no poza oczywiście oponami i tym podobnymi szkodliwymi rzeczami". - Bo po prostu Polska musi być ogrzana - stwierdził Jarosław Kaczyński.

- Prezes PiS wykazał się pragmatyzmem, mówiąc, że trzeba będzie palić wszystkim, bo rzeczywiście tak będzie wyglądała ta zima. Pozostanie nam oszczędzanie, czyli zmniejszanie temperatur w pomieszczeniach i rzadsze ich wietrzenie, natomiast to wciąż może być za mało. Zwłaszcza, że rząd wywołał chaos na rynku węgla. Część osób może go dostać niemalże spod lady w sklepie Polskiej Grupy Węglowej, a reszta nie dostanie go wcale - mówił w TOK FM Bartłomiej Derski z portalu WysokieNapięcie.pl.

Jak podkreślił, kupno węgla przez internet nie jest proste. I już obrosło legendami. - Czytałem wspomnienia osób, którym udało się kupić węgiel w państwowym internetowym sklepie. Próbowały to robić przez kilka tygodni i to z kilku kont, w dodatku zwalniały się w tym celu z pracy. Czyli się dało, ale dużym kosztem. Rząd od razu powinien powiedzieć, że tego węgla z państwowego sklepu starczy dla jednej trzeciej Polaków, może dla połowy, a reszta będzie w bardzo trudnej sytuacji - wskazał w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Ekspert wyjaśnił również, że w Polsce już od bardzo dawna nie wydobywa się dostatecznej ilości węgla, który nadaje się do spalania w domowych piecach. Gdy więc Polska zrezygnowała z dostaw rosyjskiego surowca, musiała znaleźć się w dramatycznej sytuacji. - Jesteśmy absolutnym skansenem nie tylko w Europie, ale także globalnie. Nikt na taką skalę nie spala węgla w domowych kotłach. Polska spala 8 mln ton na 10-11 mln ton tego surowca w Europie – tłumaczył Derski.

"Czy się stoi, czy się leży, to 10 tys. zł brutto się należy"

Mikołaj Lizut przypomniał, że jeszcze niedawno prezydent Andrzej Duda zapewniał, że Polska ma złoża węgla, które wystarczą jej na 200 lat. Więc dlaczego teraz, w sytuacji kryzysowej, nie da się zwiększyć wydobycia?

- Mamy ten węgiel, ale przestaniemy go wydobywać, zanim jego złoża się wyczerpią. A to dlatego, że koszty tego wydobycia są gigantyczne. Wydobyliśmy już dawno temu te płytkie pokłady węgla i teraz sięgamy bardzo głęboko, a to kosztowne - wyjaśnił Bartłomiej Derski.

Na domiar złego – jak ocenił - nie inwestujemy w górnictwo. Bo jeśli ten sektor wypracowuje jakiekolwiek zyski, to zamiast je inwestować w maszyny i zwiększenie efektywności wydobycia, rząd rozdaje pieniądze górnikom - w postaci dodatków motywacyjnych, bonusów, podwyżek i nagród. - Tylko w tym roku górnicy dostają po 7 tys. zł dodatków specjalnych, a walczą jeszcze o podwyżki. Zyski więc zostaną przejedzone, a nie zainwestowane. Górnictwo znowu będzie nierentowne, gdy ceny surowca spadną. I znowu do niego trzeba będzie dopłacać, a także wygaszać kopalnie – stwierdził gość TOK FM.

Jego zdaniem, górnicy nie mają żadnej motywacji, by pracować efektywniej i zwiększać wydobycie, bo są obsypywani dodatkami do pensji.  - Bo to tak jak za PRL-u: czy się stoi, czy się leży, to te 10 tys. zł brutto się należy. Brakuje powiązania pensji z wydajnością – powiedział i dodał, że nie ma już teraz szans na szybkie zwiększenie wydobycia węgla w Polsce także dlatego, że to wymagałoby gigantycznych inwestycji w budowę nowych szybów, które w dodatku są bardzo czasochłonne.

Ogrzewanie jest ważniejsze od oddychania?

W ocenie Bartłomieja Derskiego gdy zabraknie węgla, Polacy sięgną po miał węglowy. W tym celu rząd uchyla normy emisji szkodliwych pyłów, które powstają przy spalaniu miału. - Bo jak prezes PiS powiedział: ogrzewanie jest ważniejsze od oddychania – sparafrazował wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego gość TOK FM. - Tylko że jeśli ktoś ma nowoczesny kocioł i nasypie tam miał, to kocioł się zepsuje i okaże się, że będzie to bardzo kosztowna naprawa - wyjaśnił.

Innym rozwiązaniem - kontynuował rozmówca Mikołaja Lizuta - będzie spalanie brykietów torfowych sprowadzanych z Białorusi. - W niektórych rejonach będzie też dostępny np. węgiel półkamienny z Czech. W następnej kolejności Polacy będą po prostu palić stare meble. Już widać na portalach, że popyt na stare meble jest ogromny. A później zostaną śmieci. Pojawiają się już oferty typu "ekogroszek gumowy". To nie jest ani eko, ani groszek, bo to po prostu pocięte kawałki opon – zakończył mało optymistycznie Bartłomiej Derski z portalu WysokieNapięcie.pl.

DOSTĘP PREMIUM