Wiedeńska trauma Jarosława Kaczyńskiego. "To zapachniało koncepcją Eurazji"

Prezes Jarosław Kaczyński twierdzi, że podczas wycieczki do Wiednia 33 lata temu, poczuł się jakby był w innej strefie kulturowej. - Zastanawiam się, co takiego prezes w Wiedniu zobaczył. Może to była figurka Wenus z Willendorfu, a może ktoś go na Mexikoplatz zaporwadził - komentuje gość "Poranka w Radio TOK FM" Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej"

Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu odbył się panel dyskusyjny pod hasłem "Realizm i wartości w polityce", w którym udział wzięli prezes PiS Jarosław Kaczyński, europosłowie PiS Zdzisław Krasnodębski i Ryszard Legutko oraz publicysta Bronisław Wildstein.

Jednym z zagadnień poruszonych podczas tego spotkania była obecność Polski w Unii Europejskiej. Prezes Kaczyński stwierdził, że weszliśmy w jej szeregi by "istnieć i się rozwijać". Szef PiS stwierdził jednak, że kulturowo Polska różni się od UE. - Nikt albo prawie nikt z nas nie kwestionował obcości kulturowej. Była ona znana. Nie ukrywam, że ją poczułem, kiedy pierwszy raz byłem na Zachodzie, w Wiedniu i tam zobaczyłem różne rzeczy, których nie będę opisywał. To mi zupełnie wystarczyło, by zobaczyć, że jestem w innej strefie kulturowej, chociaż było to 33 lata temu - mówił prezes PiS.

"Prezes Kaczyński znów straszy Polaków Zachodem"

Karolina Lewicka, prowadząca Poranek Radia TOK FM, ironizowała, że ta podróż musiała być dla Jarosława Kaczyńskiego niezwykłą traumą, skoro nadal o niej pamięta. Doktor Barbara Brodzińska-Mirowska odparła, że w słowach prezesa PiS widać kontynuację jego strategii politycznej. - Czyli straszenia Polaków Zachodem - oceniła badaczka polityki, komunikacji i mediów z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. 

Ekspertka zwróciła także uwagę na fakt, iż prezes Kaczyński wypowiada się na temat Zachodu w takim kontekście, jakby Polska nie była jego częścią. - Cały przyszły rok, czyli nadchodząca kampania wyborcza będzie bardziej emocjonalna niż poprzednie. Mówienie o ideologii, która jest gdzieś na zachodzie i nas stłamsi, to bardzo prymitywna metoda podziału i polaryzacji społeczeństwa - podsumowała ekspertka

Rozmówczyni Karoliny Lewickiej dodała, że w nadchodzącej kampanii wyborczej będziemy mieli do czynienia z dwiema wizjami. Antyzachodnią proponowaną przez PiS i tą opozycyjną. - W której będziemy "wpychani" w ramy tej zagrażającej nam zachodniej kultury - wskazała dr Brodzińska-Mirowska. 

"Zapachniało koncepcją Eurazji"

Redaktor Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" zastanawiał się, co mogło tak straumatyzować  prezesa Kaczyńskiego w Wiedniu - Może to była figurka Wenus z Willendorfu, a może ktoś go na Mexikoplatz zaprowadził, ale to by źle o nim świadczyło, bo to nie jest najfajniejsza dzielnica - ironizował dziennikarz.

Wroński dodał, że on sam nie czuje się wyobcowany z zachodniej kultury, a wręcz przeciwnie, podobnie jak większość Polaków, czuje się jej częścią. - Bo jeśli nie jesteśmy na Zachodzie, to zapachniało koncepcją Eurazji. Że my jesteśmy tacy wyjątkowi i musimy się od Zachodu odgrodzić, bo on nas zepsuje. Coś podobnego pojawiało się na Węgrzech w retoryce Orbana - wyjaśnił Wroński. 

Dodał, że taka wizja świata często pojawiała się w polskiej polityce. - Jeszcze nigdy niczego dobrego Polsce nie przyniosła  - podsumował Paweł Wroński na antenie TOK FM.

Eurazja pod rosyjskim panowaniem wielkim planem Władimira Putina

Budowa Eurazji pojawiła się w doktrynie politycznej Władimira Putina. Prezydent Rosji od lat ma wizję nowego ładu politycznego, ekonomicznego i kulturowego. Ład ów ma być oparty na definiowanych przez Rosję, postradzieckich, standardach – alternatywnych wobec standardów europejskich.

Koncepcję "Eurazji", jako wielkiego planu Putina, w 2022 roku przypomniał były prezydent Rosji Dimitrij Miedwiediew. W kwietniu napisał na Telegramie, że celem Putina jest  "demilitaryzację i denazyfikację Ukrainy", a także "pokój dla przyszłych pokoleń samych Ukraińców i możliwość zbudowania wreszcie otwartej Eurazji – od Lizbony po Władywostok".

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM