Miała spadać a rośnie. Kiedy inflacja w Polsce osiągnie szczyt? Prognozy ekspertów

Inflacja miała się wypłaszczać, a nadal rośnie. We wrześniu przekroczyła 17 proc. Takiej drożyzny nie było w Polsce od ponad 25 lat. Prof. Beata Jaworczyk mówiła w TOK FM, że szczyt wzrostu inflacji jest dopiero przed nami. A ekonomiści różnych ośrodków analitycznych, w najnowszej publikacji NBP, pokazują, że wskaźnik drożyzny, jeszcze długo nie wróci do normy. Czy to oznacza kolejne podwyżki stóp procentowych i długotrwały, realny spadek wartości wynagrodzeń?

Główny Urząd Statystyczny  w piątek 30 września przedstawił dane z których wynika, że we wrześniu ceny w Polsce były średnio o 1,6 proc. wyższe niż w sierpniu oraz o 17,2 proc. przebijały stawki z analogicznego okresu 2021 roku. 

Takiej drożyzny w Polsce nie było od drugiej połowy lat 90. XX wieku, a ostatni raz wskaźnik inflacji był na zbliżonym poziomie w 1997 r. 

To jednak nie koniec. Jak wskazują przewidywania ekonomistów inflacja szybko się nie zatrzyma. Pojawiają się prognozy, które sugerują, że wskaźnik wzrostu cen może zbliżyć się na przełomie roku w okolice 20 proc., czyli do wartości podobnej jak w 1996 r.

Szczyt inflacji  w Polsce ciągle przed nami? Ekonomistka typuje, że przypadnie zimą

- Wygląda na to, że jeszcze nie zobaczyliśmy szczytu inflacji. (...) Ona jeszcze będzie rosła. Szczyt inflacji zobaczmy w zimie - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" prof. Beata Jaworczyk, ekonomistka Uniwersytet Oxfordzkiego, główna ekonomistka Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju oraz członkini Concilium Civitas.

Ekspertka podkreśliła, że w Polsce jeszcze nie do końca wzrost kosztów produkcji energii przełożył się "na rachunki, które otrzymują konsumenci w domach". 

- Przykładowo, w krajach bałtyckich jest bardzo szybka reakcja cen detalicznych na wzrost kosztów i tam inflacja jest już powyżej 20 proc. - poinformowała prof. Jaworczyk.

Jak mówiła, to, kiedy będziemy mieli szczyt rosnącej inflacji zależy, m.in. od tego, jak długo będzie trwała tarcza antyinflacyjna oraz od tego, co wydarzy się na froncie wojennym.

Inflacja wrzesień 2022. Analizy ekonomiczne nie są optymistyczne

Optymistyczna nie jest również najnowsza publikacja NBP, w której bank zebrał prognozy makroekonomiczne różnych ośrodków analitycznych. Ekonomiści przewidują, że inflacja długo jeszcze nie wróci do normy czyli do poziomu od 1,5 do 3,5 proc.

- Ekonomiści nie spodziewają się, żebyśmy przez najbliższe dwa lata uwolnili się w Polsce od wysokiej inflacji  - mówił w podcaście "Cotygodniowe podsumowanie roku" w TOK FM – Rafał Hirsh.  - Średnioroczna inflacja w tym roku ma wynieść 13,9 proc., a w przyszłym ma spaść, ale tylko do 11,7 proc. To jest inflacja średnioroczna, czyli średnio przez cały rok będzie w okolicach 11-12 proc. I dopiero w 2024 roku ma nastąpić zauważalny spadek. Tj. średnioroczna inflacja w 2024 roku ma osiągnąć poziom 6,6 proc.- dodał. 

Z analiz ekonomistów wynika, że nie tylko w tym roku, ale w przyszłym i w jeszcze kolejnym, będziemy żyć w środowisku bardzo wysokiej inflacji, co przełoży się również na realny spadek wartości dochodów. 

- To jednocześnie oznacza, że przed nami kilka lat bez realnego wzrostu płac w polskiej gospodarce. Ponieważ w tym samym czasie przeciętne minimalne wynagrodzenie w gospodarce narodowej, ma rosnąć odpowiednio: w tym roku o 12,1 proc. w przyszłym o 9,8 proc., a w kolejnym o 6,6 proc. Czyli realnie biorąc w tym roku płace rosną o 12 proc. przy inflacji w okolicach 14 proc. (tej średniorocznej). W przyszłym roku inflacja ma być poniżej 12 proc., a wzrost płac poniżej 10 proc – więc dalej inflacja jest od 2 p.p. wyższa jak wzrost płac. 

Dopiero w 2024 i inflacja i wzrost płac mają być na poziomie 6,6 proc., czyli jak stwierdził ekspert dopiero wtedy mamy szansę wyjść na zero. 

- Natomiast w tym i w przyszłym roku "płace realnie w polskiej gospodarce narodowej będą maleć" - powiedział Hirsh – co nie jest dobrą sytuacją, ale jest to pożądana sytuacja, jeśli chcemy zwalczyć wysoką inflację. Rzeczywiście spadek dochodów realnych, pozwala i pomaga zwalczać inflację, tylko, wtedy jest ona zwalczana naszym kosztem. Bo to zwykli ludzie za to płacą, w taki sposób, że ich płace nie nadążają za wzrostem cen więc realnie, relatywnie, tak jakby zarabiali mniej – tłumaczy w podcaście Hirsh. 

 Inflacja w Polsce. RPP znowu podwyższy stopy procentowe?

Eksperci również prognozują, że dopóki inflacja nie zacznie spadać, dotąd będą podnoszone stopy procentowe w Polsce. Na razie we wskaźnikach nie widać pozytywnych efektów podwyżek stóp procentowych, które miały pomóc w walce z inflacją. 

Przypomnijmy, że od października 2021 r. główna stawka oprocentowania wzrosła z 0,1 proc. do aktualnych 6,75 proc. Czy więc w październiku po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej  (5 .10 ) czeka nas kolejna podwyżka?

- Dopóki inflacja nie spadnie, podejrzewam, że stopy procentowe trzeba będzie podwyższyć - oceniła prof. Jaworczyk. Ekspertka ostrzegła też, że "w następnych latach będziemy żyli w czasach, gdzie te stopy pozostaną wyższe". - Już nie będzie powrotu do ogromnie niskich stop procentowych, które widzieliśmy przez kilka ostatnich lat - uważa główna ekonomistka Europejskiego Banku Odbudowy.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM