"Dzieci jak 'podpacjenci', żeby nie powiedzieć podludzie". Były ratownik medyczny o pracy na SOR

- Czy ktoś sobie wyobraża, że ja, jako pielęgniarz, podchodzę do osoby, która krzyczy z bólu i mówię: "Jeśli się pan nie uspokoi, to wywiozę pana zaraz do prosektorium. I tam z trupami będzie pan mógł sobie krzyczeć"? - pyta w TOK FM Mateusz Sieradzan. Autor bloga Pan Pielęgniarka i książki "Czy to boli" nie kryje, że groźby - i to w stosunku do dzieci - mają dość często miejsce na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych.
Zobacz wideo

Na SOR trafiają nie tylko dorośli, ale także dzieci, którzy są pacjentami wymagającymi szczególnej opieki. Tymczasem, jak zauważył w TOK FM, Mateusz Sieradzan, postawa lekarzy nierzadko pozostawia wiele do życzenia. 

- Czy ktoś sobie wyobraża, że ja, jako pielęgniarz, podchodzę do osoby, która krzyczy z bólu i mówię: "Jeśli się pan nie uspokoi, to wywiozę pana zaraz do prosektorium. I tam z trupami będzie pan mógł sobie krzyczeć"? Nie! Przecież gdybym tak robił, to od razu wyleciałbym ze szpitala, dostał sprawę cywilną, a być może zabrano by mi prawo wykonywania zawodu - mówił autor bloga Pan Pielęgniarka, który wcześniej sam pracował na SOR-ze, a teraz jest dyspozytorem medycznym.

Dodał, że do dziecka, które płacze, łatwiej lekarzom mówić też np. "Przestań, jak się nie uspokoisz, to przyjdzie pani pielęgniarka i ci wbije igłę". -  Tak dzieje się bardzo często, a przecież jako medyk nie mam prawa powiedzieć do pacjenta, którego boli noga np.: "Nic się nie dzieje", "Przestań płakać", "Taki duży chłopak, a tak płacze". Tym bardziej, że dorośli faceci 120 kg mięśni też płaczą i też się boją  - podkreślił w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.

Dzieci to "podpacjenci"

W ocenie Mateusza Sieradzana taki sposób obchodzenia się z najmłodszymi wynika z kilka rzeczy. W tym m.in. faktu, że dzieci nie są traktowane w Polsce jako pełnoprawni pacjenci. - Widzę, co potwierdzają też relacje rodziców i medyków, że dzieci na SOR są traktowane jako "podpacjenci", żeby nie powiedzieć jak podludzie - podkreślił. 

Do tego, jak wyliczył, dochodzi także niewiedza. Bo, jak zapewnił, nikt - co do zasady - nie chce krzywdzić dzieci i powodować u nich traum. Inna rzecz, że i rodzice, sami mają złe wspomnienia z pobytu na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, czy np. przyszpitalnej przechodni i przekazują je dalej. 

- To dotyczy nas wszystkich. Przecież wszyscy byliśmy dziećmi, a wielu z nas nadal na biały fartuch czy ukłucie reaguje panicznym strachem, czy np. wysokim ciśnienie krwi i przyspieszonym tętnem. To nie bierze się znikąd - zapewnił autor bloga Pan Pielęgniarz. 

W tym kontekście gość TOK FM przywołał konkretną sytuację - szczepienie pacjentów na COVID-19 na Stadionie Narodowym w Warszawie. - Zaszczepiłem 4 tys. osób osobiście. Połowa z nich panicznie bała się ukłucia, nie mogli usiedzieć w miejscu, byli zestresowani samym faktem, że zaraz wbiję im igłę - opowiadał. A skoro większość dorosłych nie szczepi się na grypę, to - jak podkreślił - wspomnienia dotyczące szczepień musieli wynieść z dzieciństwa. - Najpierw więc panicznie się boją, a po ukłuciu, pytają: "To już? Jak to możliwe? Bo to w ogóle nie boli". Na co ja odpowiadam zawsze: "A właśnie, bo to nie boli" - dopowiedział.  

W jego ocenie każdy z nas zapytany o wspomnienie ze szpitala czy rozmowę z lekarzem dziś także poda przykład traumatycznej sytuacji. - Gburowaty lekarz, straszna pielęgniarka, ukłucie, straszenie kimś czy czymś. Wszyscy przez to przechodziliśmy. I teraz albo będziemy to fundować dzieciom dalej, albo nie - zastrzegł przy tym. 

"Usiądź spokojnie! Czy ty jesteś niepoważny" 

Walce o prawa dzieci - pacjentów ma służyć wydana właśnie książka pt. "Czy to boli?". -  Upominam się o małoletnich, ale też sam potrzebuję codziennie zdawać sobie sprawę z tego, że dzieci to ludzie, a nie aspirujący na dorosłych. Bo jak mówił Janusz Korczak: nie ma dzieci, są ludzie - przyznał Mateusz Sieradzan. 

Sam pomysł na napisanie książki zrodził się u niego co najmniej dwa lata temu. Siedział wtedy w przychodni z dzieckiem i usłyszał, jak mama do trzyletniego syna, który się nudzi, powiedziała krótko: "Siedź spokojnie! Czy ty jesteś niepoważny!". - A przecież trudno oczekiwać od trzylatka, by był poważnym człowiekiem, który będzie siedział na krześle i spokojnie czekał na wizytę - podsumował w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM