"Nie chcemy być klientem rządu". Prezydent Sosnowca po spotkaniu z premierem. "To wszystko powinno już działać"

- Potrzeba pół tony węgla, by wytworzyć mWh, do tego handel emisjami, więc cena mWh powinna być w granicach 300-400 zł. Może 500 zł - mówił w TOK FM Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca i członek Zarządu Związku Miast Polskich. A jak ocenił samo spotkanie z premierem poświęcone kryzysowi energetycznemu?
Zobacz wideo

We wtorek odbyło się spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z samorządowcami na temat cen energii. Szef rządu zaprosił przedstawicieli władz lokalnych zrzeszonych m.in. w Unii Metropolii Polskich i Związku Miast Polskich. Jak zastrzegł w TOK FM Arkadiusz Chęciński, rozmowy trwały krócej niż oczekiwali.

- Jak nie mówiliśmy tylko i wyłącznie o pieniądzach, czyli utracie dochodów przez samorządy, cennikach dla zakładów wodociągowo-kanalizacyjnych, czyli o tym, co robią z nami Wody Polskie, to dyskusja była wyłącznie merytoryczna. Potem zrobiło się gorąco - mówił w "Popołudniu Radia TOK FM" prezydent Sosnowca i członek Zarządu Związku Miast Polskich.

Dopytywany, czy spotkanie nie było obliczone na to, by opinia publiczna zobaczyła, że na rozmowy z premierem zapraszani są wszyscy samorządowcy, a nie tylko ci przychylni PiS, odpowiedział krótko. -  Fakty będą mówić same za siebie - zastrzegł w rozmowie z Filipem Kekuszem.

Jak na razie efektem spotkania jest m.in. ustalenie, że ustawy: węglowa i o zamrożeniu cen energii będą konsultowane ze stroną samorządową. - Doszliśmy też do porozumienia, że zamrożenie cen energii musi dotyczyć całości samorządów, a nie tylko wybranych działalności. W tym także małych i średnich przedsiębiorców. To dla nas bardzo ważne - przyznał w TOK FM, zastrzegając, że "wiele rzeczy zostało wstępnie przyjętych, ale diabeł tkwi w szczegółach".

Samorządy mają też otrzymać projekt ustawy i mieć do 48 godzin na wniesienie ewentualnych poprawek.

- Czasu nie będzie dużo, bo niestety rząd prowadzi prace o kilka miesięcy za późno. To wszystko powinno już działać. A nie, że ustawy będą funkcjonować dopiero od 1 grudnia - ocenił przy tym Arkadiusz Chęciński. Zastrzegł też, że także ustawy w sprawie cen gazu powinny być procedowane szybciej, a nie dopiero po zakończeniu prac nad ustawami węglową i o zamrożeniu cen energii. - Tam sytuacja jest jeszcze gorsza, ceny gazu powalają - podkreślił. 

"To więcej niż mówił wicepremier Sasin"

Ok. 800 zł  za mWh - tyle maksymalnie miałyby płacić samorządy w ramach nowych kontraktów na dostawę energii.

- To zdecydowanie więcej niż mówił wicepremier Sasin. Tydzień-dwa tygodnie temu, gdy nagle zaczął zajmować się węglem, mowa była o cenach w granicach 600 zł. A dziś już 800 zł - skomentował Arkadiusz Chęciński. 

Prezydent Sosnowca przekonywał przy tym, że cena powinna być jeszcze niższa. - Wytworzenie prądu w polskich elektrowniach i elektrociepłowniach jest zdecydowanie tańsze. A to oznacza, że jest pole do dyskusji - zastrzegł. Podał też konkretny przykład. - Prezydent Ciechanowa dziś ma energię za 230-240 zł, choć to i tak 300-proc. podwyżka - wskazał. 

- Na jakim pułapie kwoty za mWh samorządowcy chcą się spotkać z rządem? - dopytywał prowadzący. 

- Na giełdach handlu energią jej cena to ok. 500 zł. Mniej więcej o takich cenach powinniśmy rozmawiać -  odpowiedział. Wyliczył też, że cena węgla dla elektrociepłowni jest w granicach 300 zł. - Potrzeba pół tony węgla, by wytworzyć mWh, do tego handel emisjami, więc cena mWh powinna być w granicach 300-400 zł. Może 500 zł - podkreślił prezydent Sosnowca.

Przekonywał też, że "zysk spółek Skarbu Państwa w tej arcytrudnej sytuacji gospodarczej powinien być minimalny". A to oznacza, jak mówił, że skoro samorządy mają zarabiać 2 proc. na handlu węglem, to to samo powinno dotyczyć spółek Skarbu Państwa. - Nie wiem, dlaczego one maja być traktowane w inny sposób. Niech też mają zysk minimalny - dodał. 

"Nie chcemy być klientem rządu" 

Gość TOK wskazał też, że dochody Sosnowca w ramach PIT będą w 2023 r. niższe o kilkanaście milionów zł niż w tym roku. - Jeśli premier  z rządem nie zrozumie, że mamy mniej środków na bieżące wydatki - wydaje mi się, ze premier tego nie wie, że ktoś go oszukuje - to sytuacja będzie bardzo niestabilna i trudna - mówił Arkadiusz Chęciński. I podkreślił, że na to złożą się nie tylko koszty paliw, ale też inflacja i presja płacowa. 

Dlatego w jego ocenie rozwiązaniem jest powrót do starych zasad - tak, by budżet miast składał się z pieniędzy wypracowanych przez mieszkańców. - A nie, że mamy jeździć do Warszawy i prosić się o pieniądze. Nie chcemy być klientem rządu -  podsumował w TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM