Łódź. 94 psy w skandalicznych warunkach. "Były pokryte odchodami, kleiły się od moczu"

Prokuratura Rejonowa Łódź-Górna nadzoruje postępowanie dotyczące znęcania się nad 94 psami w hodowli w jednym z mieszkań. Zwierzęta były zaniedbane. Psy odebrano właścicielce - przekazał we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

W jednym z mieszkań w Łodzi, w fatalnych warunkach sanitarnych, przetrzymywano prawie sto psów. Zwierzęta były bardzo zaniedbane - to wnioski z kontroli przeprowadzonej przez służby Powiatowego Inspektoratu Weterynarii.

"Z mieszkania wydobywał się fetor amoniaku"

Prokuratura Rejonowa Łódź-Górna nadzoruje postępowanie dotyczące znęcania się nad zwierzętami.

- W składającym się z pokoju i kuchni mieszkaniu, a częściowo także w znajdującym się nad nim pustostanie odnaleziono łącznie 94 psy w typie buldoga francuskiego. Z mieszkania wydobywał się fetor amoniaku. Na podłodze stwierdzono obecność psich odchodów. Na ścianach i suficie widoczne były duże ilości owadów - relacjonował Kopania.

- Na miejscu pojawili się także funkcjonariusze policji, Animal Patrol oraz przedstawiciele Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. W ocenie inspektorów weterynarii duża część zwierząt znajdowała się w złym stanie zdrowotnym i istniało zagrożenie ich życia - podkreślił prokurator.

"Psy były pokryte odchodami, kleiły się od moczu"

- Psy były pokryte odchodami, kleiły się od moczu, większość miała zmiany na skórze oraz w obrębie uszu, oznaki stanu zapalnego, przerośnięte pazury. W mieszkaniu odnaleziono 24 klatki, służące do przetrzymywania zwierząt. Część z psów kobieta wyniosła do niezamieszkałego lokalu zlokalizowanego nad jej mieszkaniem. Odnalezione tam zwierzęta nie miały dostępu do wody i do jedzenia - mówił rzecznik. - Z aktualnych ustaleń wynika, że zlikwidowana hodowla oferowała do sprzedaży szczenięta - podsumował.

Prokuratura nadzorować będzie postępowanie o przestępstwo dotyczące znęcania się nad zwierzętami. Grozi za to do lat trzech więzienia.

Legalna hodowla

Okazało się, że właścicielka psów była oficjalnie zarejestrowanym hodowcą. Jak wyjaśnił rzecznik prasowy Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Psa Rasowego Kennel Club Bartłomiej Juszczak, inspektor ds. kontroli dobrostanu zwierząt przeprowadzał kontrolę w jej hodowli w roku 2016; wówczas nie wykazano żadnych nieprawidłowości.

- Kennel Club nigdy nie wiedział, że tak wiele psów znajduje się w tym mieszkaniu - wykazywano znacznie mniejszą liczbę. Poza tym nie otrzymaliśmy nigdy żadnych sygnałów od sąsiadów czy osób, które kupowały szczenięta w tej hodowli, że są jakiekolwiek nieprawidłowości. Dokumentacja weterynaryjna nigdy nie budziła zastrzeżeń co do stanu zdrowia i utrzymania tych psów, jednak będziemy jeszcze ją sprawdzać. Hodowla została zawieszona - zaznaczył.

- To w większości buldożki francuskie, choć widziałem też co najmniej jedną chihuahua i prawdopodobnie inne rasy. Niektóre psy były w klatkach, inne puszczone luzem. Zastanawia fakt, że hodowla zarejestrowana była pod tym adresem, natomiast nabywcy psów z pewnością musieli odbierać je w innym miejscu - dodał Juszczak.

Właścicielka hodowli początkowo nie chciała wpuścić do środka interweniujących społeczników i służb, skłoniła ją do tego dopiero stanowcza postawa policji i Animal Patrolu łódzkiej Straży Miejskiej. Na podstawie Ustawy o Ochronie Zwierząt psy zostały odebrane i będą umieszczone w wielu różnych placówkach.

TOK FM PREMIUM