"Zwycięzcą w tej sytuacji jest Rosja". O "grze interesów" po wybuchu w Przewodowie

Wybuch w Przewodowie to nie jest incydent, może mieć ważne znaczenie - przekonywał w TOK FM Jacek Czaputowicz. Zdaniem byłego ministra spraw zagranicznych sytuacja może być teraz wykorzystana przez tych, którzy naciskają na Ukrainę w kwestii pójścia na ugodę z agresorem.
Zobacz wideo

We wtorek wieczorem w znajdującej się niedaleko granicy z Ukrainą wsi Przewodowo doszło do wybuchu. Zginęło dwóch mężczyzn. - Nie mamy absolutnie żadnej wskazówki lub poszlaki, która by nam pozwalała twierdzić, że był to atak na Polskę, że ta rakieta została intencjonalnie skierowana po to, żeby uderzyła w terytorium Polski, najprawdopodobniej był to nieszczęśliwy wypadek - mówił Andrzej Duda. Jak przekazał kilka godzin później, "jest wysokie prawdopodobieństwo, że była to rakieta, która służyła obronie przeciwrakietowej, czyli była użyta przez siły obronne ukraińskie".

W podobnym tonie wypowiedział się szef NATO Jens Stoltenberg. - Wstępne analizy wskazują, że eksplozja w Przewodowie została spowodowana prawdopodobnie przez pocisk ukraińskiej obrony przeciwlotniczej, wystrzelony, aby bronić terytorium Ukrainy - mówił. Sam prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaś stwierdził: "Nie mam wątpliwości, że to była nie nasza rakieta", jednak wkrótce złagodził swoje stanowisko. - Nie wiem na 100 procent, co się stało. Myślę, że świat również tego nie wie - powiedział w czwartek.

- Autorytet Ukraińców i samego Zełenskiego spadnie w związku z tymi sugestiami, które padły. Trudno to interpretować jako pomyłkę wewnątrzukraińską  - skomentował w "Poranku Radia TOK FM" Jacek Czaputowicz, były minister spraw zagranicznych w rządzie Mateusza Morawieckiego.

Jego zdaniem Ukraińcy powinni przeprowadzić dodatkowe śledztwo w sprawie źródła informacji, według którego rakieta, która spadła w Przewodowie, jest rakietą rosyjską. - Dobrze by było, gdyby Ukraińcy przeprowadzili śledztwo i np. ukarali tych, którzy wprowadzili w błąd prezydenta Zełenskiego - ocenił w rozmowie z Jackiem Żakowskim.

Jak zasugerował gość TOK FM, strona ukraińska powinna wziąć udział w śledztwie mającym wyjaśnić szczegóły wybuchu w Przewodowie. Jak mówił, Ukraińcy mogliby dostarczyć więcej informacji. - Trzeba sprawdzić jak wyglądał cały proces decyzyjny, że ta rakieta została odpalona. Myślę, że ta współpraca jest potrzebna. Na pewno będzie to jednak trwało długo, tymczasem trzeba ciągle dalej wspierać Ukrainę - zaznaczył. 

Wybuch w Przewodowie. "To nie jest incydent, może mieć ważne znaczenie"

Jak podkreślał gość TOK FM, wybuch w Przewodowie "to nie jest incydent i może mieć ważne znaczenie". Według Jacka Czaputowicza sytuacja ta może być bowiem wykorzystana przez tych, którzy chcą, żeby pokój został zawarty jak najszybciej, nawet kosztem bardzo dużych ustępstw Ukrainy. - Tu są poważne gry interesów. Był już nieformalny nacisk na Ukrainę, by zaakceptowała warunki pokoju i rozpoczęła rozmowy, co zostało odrzucone. Teraz, ci, którzy chcieli naciskać, mają dodatkowe argumenty i wytłumaczenie - powiedział były szef MSZ. Dodał jednak, że chodzi o inne kraje niż Polska.

Dodatkową konsekwencją, według Czaputowicza, może być ograniczenie dostaw broni Ukrainie. - Mogą pojawiać się wątpliwości, że dostarczenie Ukrainie rakiet dalszego zasięgu może być krokiem nieodpowiedzialnym, bo być może następna rakieta "wymsknie się" Ukraińcom i poleci gdzieś na terytorium Rosji. W tyle głowy może być takie myślenie - przekonywał.

Dlatego w jego ocenie koniec końców "zwycięzcą w sytuacji wybuchu w Przewodowie jest Rosja". - Odwraca uwagę i stawia w trudnej sytuacji samą Ukrainę - podsumował były minister.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM