"Morawiecki ukradł Fundusz Solidarnościowy". Dramatyczna sytuacja osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin

W sobotę protestowały osoby z niepełnosprawnościami i ich opiekunowie. - To nie może być tak, że co chwilę wychodzi pani minister Maląg z szafy i mówi: "Ale daliśmy 14 mld zł więcej niż PO". Tyle że to był 2015 r. i godzina rehabilitacji kosztowała 50-60 zł. A dziś mamy 2022 r. i godzina rehabilitacji kosztuje 200 zł. Jest różnica - mówiła w TOK FM Iwona Hartwich z Koalicji Obywatelskiej.
Zobacz wideo

Opiekunowie osób z niepełnosprawnościami w sobotę protestowali przed Pałacem Prezydenckim, bo domagają się zmian w przyznawaniu świadczenia pielęgnacyjnego. Teraz wynosi ono 2119 zł i przysługuje tylko tym opiekunom, którzy nie pracują. Osoby, które pobierają świadczenie, nie mogą pracować, nawet dorywczo. Nie mogą dorobić, a w czasach, kiedy inflacja jest coraz wyższa, koszty życia rosną, to pieniądze "od państwa" starczają na coraz mniej.

Zdaniem Iwony Hartwich rodzice opiekujący się osobami z niepełnosprawnościami powinni mieć możliwość choćby dorywczej pracy. - Ustawa powinna się zmienić. Jestem za tym, by dać im możliwość dorobienia - bez żadnych kryteriów - mówiła w "A teraz na poważnie" posłanka Koalicji Obywatelskiej i matka niepełnosprawnego Jakuba.

"Mamy 2022 rok i godzina rehabilitacji kosztuje 200 zł"

Polityczka podkreśliła, że choć o problemach osób niepełnosprawnych i ich opiekunów głośno mówi się od lat, to niewiele się zmieniło. - W Polsce sytuacja samych osób z niepełnosprawnościami jest dramatyczna - oceniła w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Najlepszym argumentem na poparcie tej diagnozy jest to, że w Polsce zasiłek pielęgnacyjny wynosi 215,84 zł. Tyle pieniędzy co miesiąc trafia od państwa do osób, które nie są zdolne do samodzielnej egzystencji. Hartwich przypomniała, że wysokość zasiłku nie zmieniła się od 2019 roku, czyli od roku drugiej z rzędu wyborczej wygranej PiS-u. - I to ma starczyć na potrzeby osób z niepełnosprawnościami? Bzdura, 215 zł nie starczy! - stwierdziła.

Gościni TOK FM przypomniała też o Funduszu Solidarnościowym, który zaczął działać w 2019, czyli rok po słynnym sejmowym proteście osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców.

Fundusz miał wspierać niepełnosprawnych i niezdolnych do samodzielnego funkcjonowania (to 290 tys. osób), ale szybko stał się źródłem, z którego rząd czerpie pieniądze np. na dodatkowe świadczenia. To właśnie z Funduszu Solidarnościowego pochodziły np. pieniądze na dodatkowe świadczenia dla emerytów.

- Co zrobił PiS? Morawiecki ukradł Fundusz Solidarnościowy i część przekazał na inne cele. To są 13. i 14. emerytury oraz np. zasiłki pogrzebowe - mówiła posłanka KO. - Hipotetycznie to wygląda tak, że Morawiecki albo Kaczyński ma osobę z niepełnosprawnością w domu i wciąż kradnie jej pieniądze. Ale przecież, jeżeli w naszych rodzinach ktoś choruje - niekoniecznie osoba niepełnosprawna - to opiekujemy się nią i staramy się jej pomóc. A tu jest jawne złodziejstwo - oceniła.

Hartwich przypomniała też, że rząd lubi się chwalić pieniędzmi, które przeznacza dla potrzebujących. I podkreślać, że to więcej, niż wydawały rządy PO-PSL. - To nie może być tak, że co chwilę wychodzi pani min. Marlena Maląg z szafy i mówi: "Daliśmy 14 mld zł więcej niż PO. Tyle że w 2015 roku godzina rehabilitacji kosztowała 50-60 zł. A dziś mamy 2022 rok i godzina rehabilitacji kosztuje 200 zł! - podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM