"Ministra uwiera but i postanowił nam wszystkim obciąć dwie stopy". Rady Rodziców kontra "lex Czarnek 2.0"

- Projekt "lex Czarnek 2.0" wygląda tak, jakby ministra edukacji uwierał but. I postanowił nas wszystkich uchronić przed swoim cierpieniem, żebyśmy my czegoś takiego nie doświadczyli. I dlatego wszystkim nam obcina dwie stopy - mówi Anna Schmidt-Fic z Wolnej Szkoły. Rodzice, nauczyciele, aktywiści walczą, by kontrowersyjne prawo nie weszło w życie.

"Lex Czarnek 2.0" to projekt bardzo podobny do poprzedniego, który został zawetowany kilka miesięcy temu przez prezydenta. Zgodnie z opiniami ekspertów również obecna propozycja ograniczy możliwość wejścia do szkół organizacji pozarządowych - choćby takich, które zajmują się edukacją antydyskryminacyjną, prawami człowieka, praworządnością, walką o klimat czy edukacją seksualną. Niemal o wszystkim ma decydować - wskazany przez polityków partii rządzącej - kurator oświaty. Dodatkowo też, nowy projekt może ograniczyć, jak alarmują nauczyciele i rodzice, edukację domową. 

Projekt został zgłoszony jako poselski, a to oznacza, że nie wymaga konsultacji społecznych. Sejm już go przyjął, w kolejnym tygodniu odbędzie się głosowanie w Senacie, a potem ustawa trafi do podpisu prezydenta. Rodzice i organizacje społeczne postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce. Stąd m.in. konsultacje w ramach Rad Rodziców w poszczególnych szkołach. 

- Postanowiliśmy zwrócić się z propozycją do Rad Rodziców, by podjęły w swoich szkołach konsultacje na temat projektu. To jest ogromnie trudny proces, ponieważ Rady Rodziców mają swoje harmonogramy spotkań, swoje tryby działania. Skupiają rodziców, którzy przecież na co dzień pracują i wygospodarowują czas na prowadzenie - społecznie - tej dodatkowej działalności - mówi Anna Schmidt-Fic, nauczycielka i aktywistka Wolnej Szkoły. Ale dodaje, że drugiej takiej szansy nie będzie. - Dlatego zwracamy się do Rad Rodziców i mówimy im: "Słuchajcie, czasu jest mało, ale macie szansę wypowiedzieć się na temat projektu". Wiemy, że dużo szkół się w to włączy. Jak wiele zdoła zrobić te konsultacje? Tego nie wiemy, ale będziemy o tym informować na specjalnej mapie na stronie Wolnej Szkoły - dodaje nasza rozmówczyni. 

Zgodnie z pomysłem, Rady Rodziców przyjmują stanowiska - na podstawie opinii i informacji od rodziców - czy są za czy przeciw proponowanemu projektowi. W swoim stanowisku mogą szczegółowo opisać, co im w projekcie nie odpowiada/odpowiada. 

"Pana ministra uwiera but"

Pierwsze konsultacje już się odbyły. Przeprowadziła je jedna z podstawówek we Wrocławiu. - Uważamy, że jako rodzice powinniśmy mieć prawo wypowiedzieć się na temat proponowanych zmian, które bardzo nas dotyczą - mówi Joanna Latuszek z tamtejszej Rady Rodziców. Stanowisko rodziców z wrocławskiej podstawówki jest jasne - sprzeciw wobec "lex Czarnek 2.0". - 92 procent rodziców powiedziało, że obecne przepisy wystarczająco zabezpieczają ich prawo do decydowania o udziale swojego dziecka w zajęciach. 87 procent rodziców stwierdziło, że ta ustawa osłabia rolę rodziców, a 79 procent mówi wprost, że ustawa wzmacnia rolę kuratora. Rodzice dołączyli też szczegółowy raport - mówi Anna Schmidt-Fic. 

Anna Schmidt-Fic nie ma wątpliwości, że nowe prawo ma ograniczyć wpływ rodziców na szkołę. Ograniczy również decyzyjność samych nauczycieli. - Przypomina mi to taką sytuację, gdy pana ministra uwiera but. I postanowił nas wszystkich uchronić przed swoim cierpieniem, żebyśmy my czegoś takiego nie doświadczyli. I dlatego wszystkim nam obcina dwie stopy. To jest taka sytuacja - z tą ustawą. I tak wszyscy powinniśmy na to spojrzeć - mówi nasza rozmówczyni. 

"To będzie droga przez mękę"

Nauczycielka nie kryje, że chodzi o to, by wszystkie zebrane od rodziców głosy, uwagi i oceny projektu przekazać prezydentowi na piśmie. A czasu jest mało. - Trzeba sobie powiedzieć jasno - ta ustawa to absolutne obniżenie jakości edukacji. Nie dlatego, że nauczyciele będą gorzej pracować, tylko stracą możliwość wspierania się wieloma fantastycznymi rzeczami. Bo ustawa niesie zakaz realizowania różnego typu działań na lekcjach - mówi Anna Schmidt-Fic.

Procedura "ubiegania się" o to, by ktoś ciekawy, czy przedstawiciel ciekawej organizacji wszedł do szkoły będzie długa, zapewne w wielu przypadkach wielomiesięczna. Niektórzy mówią wprost "to będzie droga przez mękę". 

Rady Rodziców, które chciałyby wziąć udział w konsultacjach i mieć realny wpływ na to, co się stanie z projektem mogą poznać zasady tych konsultacji na specjalnie stworzonej grupie na Facebooku. Grupę można znaleźć TUTAJ

Co ważne, konsultacji nie można prowadzić przez dziennik elektroniczny, choć takie propozycje padały. Ale prawnicy, z którymi ten temat konsultowano stwierdzili, że mogłoby to narazić dyrektora szkoły na zarzuty, że udostępnił wirtualną przestrzeń rodzicom, choć nie miał do tego prawa. Są jednak inne możliwości, o których warto poczytać na grupie na Facebooku. 

W konsultacje można się też włączyć poprzez wypełnienie specjalnej ankiety, którą znajdziemy TUTAJ

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM