Kaczyński chce lokali wyborczych przy kościołach. KO: "PiS wie, że przegra", "Idziemy po nich"

Prezes PiS oznajmił na październikowym spotkaniu w Puławach, że chce powołać kilka tysięcy nowych komisji wyborczych przy kościołach, aby "ludzie wychodzący z kościoła mogli od razu zagłosować". I to nie jest jedyny pomysł partii rządzącej w zakresie zmian w Kodeksie wyborczym.

Po co nam lokale wyborcze przy kościołach? Brejza: PiS wie, że przegra wybory"

Jak przypomina Wyborcza.pl, podczas spotkania z wyborcami w Puławach, prezes PiS Jarosław Kaczyński roztoczył przed zebranymi swoją wizję otwarcia kilku tysięcy nowych lokali wyborczych w czasie nadchodzących wyborów w 2023 roku. Nowe komisje wyborcze powstawałyby w "kościelnych miejscowościach", żeby "ludzie wychodzący z kościoła mogli od razu zagłosować, bo do lokalu wyborczego czasem jest daleko" - mówił ł Kaczyński. "Będziemy chcieli stworzyć takich lokali kilka tysięcy (...) PiS ma prawo to zrobić, bo to są tacy sami obywatele jak inni" - wyjaśnił prezes swoim sympatykom.

Komentarze opozycji, które pojawiają się po wypowiedziach Kaczyńskiego, zapowiadających plany wyborcze partii rządzącej, są jednoznaczne. Politycy interpretują je jako sygnał, że politycy koalicji rządzącej coraz bardziej obawiają się przegranej.

Komisje wyborcze przy kościołach. Szef PKW "To nie jest możliwe"

O plan otwarcia kilku tysięcy komisji wyborczych przy kościołach Justyna Dobrosz-Oracz zapytała Sylwestra Marciniaka, szefa Państwowej Komisji Wyborczej.

"To w ogóle nie jest możliwe, żeby komisje obwodowe działały przy kościołach — powiedział Marciniak i dodał, że kwestia lokalizacji obwodowej komisji jest omawiana i akceptowana przez komisarza i radę gminy. Ważna jest logistyka takiego przedsięwzięcia, każdy punkt musi spełniać wiele warunków m.in. być przyjazny dla osób niepełnosprawnych.

"Hasło można rzucić, ale to nie jest szybkie" - skomentował zapowiedź Kaczyńskiego.

Inne przedwyborcze pomysły prezesa. Lubnauer: "Idziemy po nich"

Powołanie nowych komisji i lokali przy kościołach to kolejny z pomysłów PiS na zmiany tuż przed wyborami. Wcześniej partia rządząca wymieniała inne. Są to:

  • zmiana sposobu liczenia głosów. Chodzi o to, aby każdy głos był zliczany przez całą komisję. Z tego pomysłu już raz wycofano się, bo uznano, że liczenie głosów mogłoby trwać tygodniami,
  • instalacja w lokalach wyborczych kamer i prowadzenie transmisji na żywo. W tej sprawie w 2018 roku negatywnie wypowiedział się już Inspektor Ochrony Danych Osobowych,
  • zapewnienie w każdym lokalu wyborczym przynajmniej dwóch przedstawicieli partii rządzącej,
  • nowelizacja kodeksu wyborczego i wprowadzenie Centralnego Rejestru Wyborców (rząd złożył już w Sejmie projekt nowelizacji). Dzięki temu chce uniezależnić się od samorządów, do których należy dostarczenie list wyborców. Odmowa ich dostarczenia w 2020 roku była jednym z powodów fiaska tzw. wyborów kopertowych,
  • powołanie Korpusu Ochrony Wyborów. Ten punkt ostro skrytykował m.in Jan Hartman, pisząc w swoich mediach społecznościowych, że "Kaczyński chce zatrudnić nazioli do tworzenia bojówek krążących koło lokali wyborczych i straszących ludzi swym widokiem, tak żeby odechciało im się przychodzić na głosowanie".

Mimo wcześniejszego, negatywnego zaopiniowania niektórych pomysłów, PiS znowu do nich wraca. Tak jest w przypadku kamer w lokalach wyborczych. 

"Zdaniem generalnego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO) kamery mogą naruszać prywatność osób oddających głosy, a zewnętrznym podmiotom dałyby możliwość profilowania wyborców" - pisał w 2018 roku  Forsal.pl.

Do wymienionych inicjatyw pokazujących, jak bardzo partia rządząca chce utrzymać władzę, komentatorzy dodają upolitycznioną telewizję publiczną. Także sygnały, o finansowaniu posłów z prywatnych wpłat członków partii umieszczonych na intratnych stanowiskach w spółkach skarbu państwa, zmieniają obraz demokratyczności i równości poprzednich wyborów.

Mimo nierównych szans partie opozycyjne depczą koalicji rządzącej po piętach. Powtarzają też, że każdego dnia pracują na to, żeby jednak wygrać wybory w 2023 roku.

"Idziemy po nich" - napisała na Twitterze Katarzyna Lubnauer publikując ostatni sondaż poparcia dla partii politycznych, przeprowadzony przez Super Express.

Próby manipulowania przy Kodeksie wyborczym na niespełna rok przed wyborami skomentował w Rzeczpospolitej Wojciech Tumidalski.

"Nie kombinować przed wyborami. Prawo wyborcze powinno się zmieniać, podążając za wyzwaniami, jakie przynosi nam świat. Ale ze zmianami warto poczekać do nowej kadencji." - stwierdził Tumidalski.

Źródło: Wyborcza.pl, TVN24, Forsal.pl, Rzeczpospolita

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM