"Ziobro postanowił po raz kolejny zagrać kartą szeryfa". Prok. Ewa Wrzosek zaprzecza zarzutom. "Treści ewidentnie zmanipulowane"

Zdaniem Ewy Wrzosek cała afera wokół niej i próba uchylenia immunitetu ma miejsce właśnie teraz, bo trwają przepychanki w rządzie pomiędzy PiS a Solidarną Polską w sprawie środków z KPO. - To jest sytuacja podobna do poprzedniej, gdy Komisja Europejska skłaniała się już do ich uwolnienia, a pan prokurator generalny zawieszał kolejnego niezależnego sędziego - mówiła w TOK FM prokurator ze Stowarzyszenia Prokuratorów Lex Super Omnia.
Zobacz wideo

Prokuratura Regionalna w Szczecinie skierowała do Sądu Najwyższego wnioski o uchylenie immunitetów dwóm warszawskim prokuratorkom. Wśród nich jest Ewa Wrzosek, znana z krytyki działań PiS-u w sprawie wymiaru sprawiedliwości. Śledczy chcą postawić prokuratorkom zarzuty o przekazywanie niejawnych informacji ze śledztwa. 

Przed złożeniem wniosku o uchylenie immunitetu, śledczy weszli do gabinetu Ewy Wrzosek i zabezpieczyli dwa komputery i nośnik pamięci. Zrobili to pod jej nieobecność i bez jej wiedzy. Wcześniej, jak mówiła w TOK FM "w sposób celowy i zaplanowany uniemożliwiono jej uczestniczenie w tej czynności, do której zgodnie z przepisami kodeksu ma prawo". 
 
- Powiem więcej, moja nieobecność została sprowokowana - dostałam zastępstwo za innego prokuratora i zostałam wysłana na całodniową wokandę, co uniemożliwiało mi jakikolwiek kontakt ze światem zewnętrznym - mówiła w "Wywiedzie Politycznym" prokurator Ewa Wrzosek. 

- Przeszukanie mojego gabinetu odbyło się w oparciu o coś czego mi nigdy nie pokazano, nie wiem jaka była podstawa tego przeszukania, ewentualnie o jaki czyn mam być oskarżona - dodała, wskazując, że medialny komunikat to jedyny dokument, jakim dysponuje w tej sprawie.

A w opublikowanym przez prokuraturę komunikacie, przedstawiono fragmenty rzekomych rozmów między prokuratorkami a Michałem D., urzędnikiem warszawskiego ratusza. Wynika z nich, że chciał on uzyskać informacje o wynikach badań krwi kierowcy miejskiego autobusu, który doprowadził do wypadku na stołecznych Bielanach w 2020 roku. W związku z tym Ewa W. miała zwrócić się do znanej jej osobiście prokurator Małgorzaty M., pisząc: "(…) a tak serio Małgoś zależy mi na info o wynikach krwi. Top secret oczywiście. Da się?". Potem prokurator Ewa W. miała napisać: "Gosieńka RT jest Twoim dłużnikiem - a ja trzy razy bardziej".

"Osoby, które mnie znają wiedzą, że jestem purytską"

Prokurator Wrzosek zaprzecza tym zarzutom. - Oczywiście mam świadomość, że treść tych komunikatów brzmi bardzo atrakcyjnie i medialnie oraz może być wykorzystywana przeciwko mnie. O ile nie kwestionuję mojej znajomości z tymi osobami, tak całkowicie zaprzeczam treści tych komunikatów - mówiła w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Przekonywała też, że "są treści ewidentnie zmanipulowane". - Nie wiem z jakich okresów, z jakich smsów, z jakich połączeń czy telefonicznych, czy za pośrednictwem komunikatorów, które nie wiem u kogo z nas zostały zabezpieczone -  dopowiedziała. Dla przykładu przytoczyła jedną z jej domniemanych wiadomości cytowanych prze Prokuraturę Regionalną: "Politycy platformy chcą zrobić szoł medialny. Odradzałam, może posłuchają (pisownia org.)". - Osoby, które mnie znają wiedzą, że jestem purytską i nigdy nie napisałabym "szoł" w ten sposób. I to jest najdobitniejszy dowód na moją niewinność i na manipulację tych komunikatów - stwierdziła. 

Zaprzeczała także, że Michał D. kiedykolwiek namawiał ją, żeby pozyskiwała dla niego jakiekolwiek informacje związane z tym postępowaniem. - Nie rozumiem jakiego rodzaju korzyść osobistą miałabym uzyskać - podkreśliła. 

Według prokurator Wrzosek sprawa może mieć związek z nielegalnym inwigilowaniem jej systemem Pegasus. - To jest sytuacja podobna do tej w jakiej znalazł się pan senator Brejza, kiedy zmanipulowane treści z jego telefonu były podawane do wiadomości publicznej - wskazała. 

"Minister Ziobro postanowił po raz kolejny zagrać kartą szeryfa"

W ocenie prok. Wrzosek fakt, że afera ma miejsca akurat teraz to nie przypadek. Głównie dlatego, jak mówiła, trwają przepychanki w rządzie pomiędzy PiS a Solidarną Polską w sprawie środków z KPO. - To jest sytuacja podobna do poprzedniej, gdy Komisja Europejska skłaniała się już do uwolnienia środków z KPO, a pan prokurator generalny zawieszał kolejnego niezależnego sędziego. Minister Ziobro postanowił po raz kolejny zagrać kartą szeryfa - mówiła w TOK FM. 

Jej zdaniem w ten sposób Ziobro chce niejako upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. - Za jednym zamachem pozbyć się mnie jako osoby, która wypowiada się w obronie niezależnej prokuratury i krytykuje jej upolitycznienie i instrumentalne traktowanie, a także uderzyć w swoich przeciwników politycznych - wskazała. 

Póki co gościni TOK FM może dalej pracować, pomimo że "zaaresztowano jej komputer". - Jeszcze tego samego dnia po przeszukaniu otrzymałam nowy, mam dostęp do systemu informatycznego prokuratury bez żadnych ograniczeń. Jestem czynnym prokuratorem. A więc idąc tokiem rozumowania Prokuratury Regionalnej, jeżeli ujawniam wszem i wobec tajemnice śledztw, to właśnie umożliwili mi swoim zachowaniem kontynuowanie działalności przestępczej - ironizowała. 

- Chcę tylko powiedzieć, że wszystko się kiedyś kończy i osoby, które czy na polecenie, czy z własnej inicjatywy wykonują tego rodzaju czynności w mojej sprawie, w sprawie prokurator Małgorzaty M. mają pełną świadomość, że przekraczają swoje uprawnienia i odpowiedzą kiedyś za to karnie - podsumowała w rozmowie z Karoliną Lewicką. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM