Człowiek Ziobry trzy lata temu potrącił śmiertelnie kobietę. Do dziś nie ma zarzutów lecz intratną pracę

Artur Dziadosz, były wiceszef Służby Więziennej, trzy lata temu śmiertelnie potrącił 69-letnią kobietę. Do wypadku doszło 4 listopada 2019 r. w Kozienicach. Kobieta, która została potrącona na pasach zmarła w szpitalu. Sprawca do dziś nie usłyszał zarzutów, a sprawa jest przerzucana z prokuratury do prokuratury. - W tym czasie Zbigniew Ziobro mianował go szefem potężnej, państwowej firmy - informuje serwis OKO.Press.

Jak informowały w 2019 roku lokalne media, 54-letni kierowca potrącił na przejściu dla pieszych starszą kobietę, która z obrażeniami ciała została przewieziona do szpitala. Lekarzom nie udało się uratować jej życia. Mężczyzna był trzeźwy.

Wysoki funkcjonariusz Służby Więziennej potrącił śmiertelnie kobietę

Niedługo po wypadku Onet dowiedział się, że wspomnianym kierowcą był płk Artur Dziadosz, zastępca Dyrektora Generalnego Służby Więziennej. Potwierdziła to Rzecznik Prasowa SW ppłk Elżbieta Krakowska. O sprawie pisaliśmy również w TOK FM.

- Aktualnie trwają czynności, mające na celu ustalenie wszystkich okoliczności i określenie przyczyn oraz przebiegu zdarzenia, prowadzone przez Komendę Powiatową Policji w Kozienicach pod nadzorem prokuratury – mówiła  wówczas ppłk. Krakowska.

Z kolei Prokuratura Rejonowa w Kozienicach podała, że "nadzoruje śledztwo w sprawie zaistniałego w dniu 4 listopada 2019 roku w Kozienicach wypadku drogowego polegającego na śmiertelnym potrąceniu pieszej przechodzącej przez oznakowane przejście dla pieszych, tj. o czyn 177§2 Kk." - pisał Onet. 

Funkcjonariuszowi miało grozić do 6 lat więzienia. Do dzisiaj jednak jest na wolności, nie usłyszał wyroku i sprawuje wysokie funkcje publiczne. Dlaczego? Sprawie przyjrzeli się bliżej dziennikarze serwisu OKO.Press: Konrad Szczygieł i Sebastian Klauziński. 

Sprawca wypadku sprawuje wciąż wysokie funkcje podległe Zbigniewowi Ziobro

- Zarówno w chwili wypadku jak i obecnie Dziadosz sprawuje wysokie funkcje w instytucjach podległych Ministrowi Sprawiedliwości i Prokuratorowi Generalnemu Zbigniewowi Ziobrze.

Od trzech lat prokuratura podległa Ziobrze nie jest w stanie zakończyć w jego sprawie postępowania przygotowawczego i postawić zarzutów, a śledztwo przerzucane jest między prokuraturami jak gorący kartofel – czytamy na stronach OKO.Press.

– Według mnie prokuratura dąży do umorzenia sprawy i wybielenia sprawcy wypadku – mówi serwisowi Agata Cz., córka zmarłej w wyniku wypadku Małgorzaty R.

Jak ustalił portal OKO.Press ten wypadek przez śledczych traktowany jest wyjątkowo. 

- Na 43 postępowania, które Prokuratura Rejonowa w Kozienicach prowadziła w podobnych sprawach, od 2018 roku tylko jedna została przeniesiona do wyższej jednostki. To właśnie sprawa z udziałem Artura Dziadosza – czytamy. 

Od początku "skrupulatnie prowadzone śledztwo, zamiast zmierzać ku końcowi, zostaje nagle przeniesione. Najpierw do Prokuratury Okręgowej w Radomiu, potem do Lublina. Tam grzęźnie na dobre".

Dlaczego śledztwo nie posuwa się naprzód?

O tym, że sprawcą wypadku, w którym zginęła Małgorzata R., był Artur Dziadosz, jako pierwszy w styczniu 2020 poinformował Onet. Kilka miesięcy później, na wniosek polityków opozycji, 20 lipca 2020 zostało zwołane specjalne posiedzenie sejmowej komisji sprawiedliwości. 

- Posłowie przepytują zastępcę dyrektora Departamentu Postępowania Przygotowawczego w Prokuraturze Krajowej, Sebastiana Chmielewskiego. Prokurator tłumaczy, dlaczego śledztwo w sprawie wypadku Małgorzaty R. utknęło w martwym punkcie – przypomina OKO.Press.

- Tydzień po posiedzeniu sejmowej komisji, 27 lipca 2020, śledztwo z Prokuratury Rejonowej w Kozienicach trafia do Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Powód? „Skomplikowany stan faktyczny" – tłumaczy enigmatycznie w mailu rzeczniczka prokuratury okręgowej w Radomiu, Agnieszka Borkowska. W czerwcu 2021 śledztwo znów zostaje przeniesione, tym razem do Prokuratury Okręgowej w Lublinie – czytamy w portalu. 

Z nieoficjalnych informacji do jakich dotarł portal wynika, "że opinie biegłych są zbieżne, ale winę za wypadek rozkładają po równo. Małgorzata R. miała nagle wejść na przejście dla pieszych i nawet gdyby samochód Artura Dziadosza poruszał się wolniej, do wypadku i tak by doszło". 

Co mówią billingi sprawcy wypadku?

Jednak  "Dziennika Gazeta Prawna" dotarł do analiz billingów telefonu Artura Dziadosza, które wskazują, że "w momencie zdarzenia na telefonie kierującego była uruchomiona internetowa transmisja danych". 

Oznacza to, że sprawca wypadku mógł wtedy słuchać muzyki, korzystać z nawigacji samochodowej lub przeglądać serwisy  społecznościowe. 

- By mieć pewność, co robił, prokuratura postanowiła zbadać telefon urzędnika. Nie udało się – podczas przeszukania Dziadosz wyjaśnił, że zgubił telefon podczas wakacji nad jeziorem – informuje OKO.Press.

W 2022 roku akta śledztwa znowu zmieniają prokuraturę.

-  Tym razem o szczebel wyżej, do Prokuratury Regionalnej w Lublinie. Prokuratura Regionalna nie przejmuje i nie prowadzi śledztwa, a jedynie kontroluje, w jaki sposób prowadzi je „okręgówka" - czytamy.

Śledczy powodów kolejnej zmiany nie zdradzają. Zapytana przez OKO.Press rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie, Agnieszka Kępka wyjaśnia enigmatycznie:

– Ponieważ przesłaliśmy akta do Prokuratury Regionalnej, proponuję zwrócić się do Prokuratury Regionalnej – ucina rzecznik prokuratury. Dodaje, że nie jest w stanie udzielić odpowiedzi, ponieważ otrzymała informację, że „ma nas odsyłać do Prokuratury Regionalnej". W mailu tłumaczy, że postępowanie "jest już na końcowym etapie", a śledczy czekają na zwrot akt z Prokuratury Regionalnej – przytacza odpowiedź OKO.Press

Natomiast Prokuratura Regionalna, w odpowiedzi na pytanie serwisu, podała tylko,  że poleciła "wywołanie kolejnej opinii biegłych z zakresu ruchu drogowego". 

O tę niewyjaśnioną wciąż sprawę dziennikarze OKO.Press zapytali mecenas Ewę Waszkowiak, specjalizującą się w sprawach karnych. 

– Jestem zaniepokojona, że ta sprawa w taki sposób się rozwija, czyli potencjalnie zmierza do umorzenia lub po prostu, mówiąc kolokwialnie, ukręcenia jej głowy. Smutny wniosek jest taki, że chyba ktoś naprawdę bardzo nie chce, żeby te zarzuty były postawione. Bez względu na to, jak finalnie kształtowałby się postawiony zarzut, to sytuacja, w której prokuratura nie chce postawić zarzutu jest bardzo rzadka w tego typu sprawach. To mnie dziwi – wyjaśnia specjalistka. 

Kim jest Artur Dziadosz i dlaczego ma specjalne przywileje?

Jak wynika z analiz OKO.Press Artur Dziadosz to "człowiek z kręgu ministra sprawiedliwości i jego ludzi z Solidarnej Polski". 

W 1991 roku zaczął pracę na stanowisku młodszego inspektora w więziennictwie i systematycznie piął się po szczeblach kariery. 

W 2011 roku ówczesny minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski powołał go na wiceszefa Służby Więziennej. Dziadosz nadzorował Biuro Kwatermistrzowsko-Inwestycyjne (komórka SW zajmująca się m.in. remontami, budowami i zakupami w więziennictwie). Biuro odpowiada za nadzór przywięziennych zakładów pracy, czyli państwowych przedsiębiorstw podlegających Ministerstwu Sprawiedliwości, w których pracują więźniowie. Ten odcinek więziennictwa stał się szczególnie ważny, gdy na czele ministerstwa stanął Zbigniew Ziobro i ludzie Solidarnej Polski – informuje portal. 

W lutym 2021, kiedy śledczy dalej badali sprawę wypadku w Kozienicach, Artur Dziadosz – po 30 latach służby – odszedł na emeryturę. Jednak emerytem nie był długo. 

- Już kilka miesięcy później, w czerwcu, wypłynął jako dyrektor Mazovii, jednego  z przywięziennych zakładów pracy. (...) We władzach Mazovii często zasiadają ludzie związani z politykami Solidarnej Polski. W przeszłości dyrektorem był m.in. Oskar Hejka, były warszawski radny i członek sztabu wyborczego Patryka Jakiego. W kierownictwie odnaleźli się także związani z Jakim Arkadiusz Karbowiak, były wiceprezydent Opola, i Jihad Rezek, wieloletni szef innego przywięziennego zakładu pracy – PEPEBE Włocławek – informuje OKO.Press.

Źródło: PAP/ TOK FM/ OKO PRESS

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM