Opozycja podzielona ustawą o SN. Zalewski o demobilizacji wyborców. Leszczyna, że "polityka to bardziej szachy, niż warcaby"

- Nie ulegliśmy szantażowi i pułapce, którą na opozycję zastawił PiS - tak Paweł Zalewski uzasadniał w TOK FM głosowanie Polski 2050 przeciwko nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Ocenił, że wstrzymanie się od głosu przez większość opozycji demobilizuje elektorat. Izabela Leszczyna mówiła, że przed głosowaniem posłanki i posłowie KO zadali sobie pytanie: "Czy nasz sprzeciw poprawiłoby stan praworządności w Polsce?". - Nie, nie poprawiłoby - przekonywała.
Zobacz wideo

Nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym podzieliła rządzących i opozycję, Podczas piątkowego głosowania - przypomnijmy - Solidarna Polska zagłosowała inaczej niż PiS. Większość tzw. demokratycznej opozycji wstrzymała się do głosu. Wyjątkiem byli przedstawiciele Polski 2050 Szymona Hołowni; wszyscy zagłosowali przeciwko przyjęciu nowelizacji.

- Nie ulegliśmy szantażowi i pułapce, którą na opozycję zastawił PiS, wmawiając Polakom, że możemy mieć pieniądze kosztem praworządności. My uważamy, że możemy mieć i praworządność i pieniądze - mówił w "Poranku Radia TOK FM" Paweł Zalewski

Poseł przypomniał, że posłanki i posłowie ślubują "działać zgodnie z polską konstytucją" - A ta ustawa jest niekonstytucyjna. Mówią to wszyscy, nawet zwolennicy tego rządu - podkreślił polityk Polski 2050. mówił w TOK FM poseł Polski 2050.

Polska 2050 głosowała  razem z Konfederacją i Solidarną Polską

Gdy Dominika Wielowieyska przypomniała, że podobnie jak Polska 2050 zagłosowali tylko posłowie Solidarnej Polski i Konfederacji, Paweł Zalewski oburzył się. Jak stwierdził, tamtymi partiami "kierują inne pobudki". - Konfederacja ma zupełnie inne cele. My chcemy praworządności, Solidarna Polska tej praworządności nie chce. Dlatego powtarzam raz jeszcze: nie ulegliśmy szantażowi i uważam, że to jest zła ustawa. (…) Wstrzymanie się opozycji od głosu de facto demobilizuje elektorat wyborców, a także pomaga PiS-owi w tym kluczowym wyborczym roku zachować jedność - przekonywał rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.

Gość TOK FM zwrócił uwagę, iż reszta opozycji chce jego zdaniem doprowadzić do sytuacji, " w której w roku wyborczym kwestia praworządności zejdzie z celownika opozycji". - Wstrzymanie się (od głosów- przyp. red.) to de facto polityczne poparcie tej ustawy, rozwiązań, które są niekonstytucyjne. To pokazuje, że całe osiem lat walki o praworządność, zostaje postawione z boku, że tak naprawdę liczą się pieniądze – tak naprawdę iluzoryczne. Bo sam premier Morawiecki powiedział, że te pieniądze przyjdą pod koniec tego roku - zaznaczył Zalewski. I dodał: "Pokażmy Polakom, że Polacy mogą mieć i praworządność i pieniądze".

Polityk przypomniał, że podczas debaty w sprawie nowelizacja rządzący z PiS-u pokazali wielką "arogancję i butę". - Obrażanie opozycji w trakcie Sejmu. Nazywanie jej "skundloną opozycją". Skandaliczne, wyjątkowo niekulturalne zachowanie ministra ds. europejskich Szymona Szynkowskiego vel Sęka – to było plucie opozycji w twarz. My, jako Polska 2050 chcieliśmy działać zgodnie z całą opozycją i to robiliśmy, po to, aby wywalczyć te poprawki, które są, zgodne z Polską konstytucją - mówił.

Dominika Wielowieyska jednak nie omieszkała Pawłowi Zalewskiemu zwrócić uwagi, iż w programie "Wybory w TOK-u" w sobotę, przedstawiciele KO, PSL i Lewicy, zgodnie mówili, że wszyscy - cała opozycja - byli dogadani, że wstrzymują się od głosu. Na co miał się zgodzić również Szymon Hołownia.

- Prawdą jest, że byliśmy dogadani, że zgłaszamy poprawki. Umówiliśmy się na walkę do końca. Nie jest prawdą, że już przed walką przewidzieliśmy porażkę - mówił poseł.

"Polityka to bardziej szachy. Naprawdę trzeba przewidywać skutki swoich decyzji"

Zdaniem Izabeli Leszczyny z Koalicji Obywatelskiej głosowanie posłanek i posłów od Szymona Hołowni to błąd. - Polityka to bardziej szachy, niż warcaby i naprawdę trzeba przewidywać skutki swoich decyzji, te które będą i za kilka miesięcy i za kilka lat. I nie chodzi tu o dobre samopoczucie polityków, nie chodzi o to, że nie pozwolimy się obrażać. PiS-owi chodziło o sprowokowanie nas. Potraktowali nas w sposób absolutnie niedopuszczalny w demokratycznym państwie w Sejmie, ale właśnie o to im chodziło - argumentowała polityczka w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

Gościni "Poranka Radia TOK FM" mówiła, że członkowie klubu KO - przed piątkowym głosowaniem - zadawali sobie pytanie: "Czy nasz sprzeciw poprawiłoby stan praworządności w Polsce?".  - Odpowiedź jest jedna. Nie, nie poprawiłoby. Dlaczego pan Ziobro i jego ekipa zagłosowali przeciwko tej ustawie? Bo ona trochę, w jednym, chociaż miejscu poszerzała demokrację, tzn. realizowała "kamień milowy" polegający na teście niezależności, teście niezawisłości sędziów - stwierdziła Leszczyna.

Krytykom zachowania Koalicji Obywatelskiej odpowiedziała, że nawet jeżeli Komisja Europejska zdecyduje się na rozpoczęcie wypłacania pieniędzy z KPO dla Polski, to na pewno w tym roku nie będzie to cała kwota.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM