Salon sukien ślubnych nagle zamknięto z powodu "sytuacji geopolitycznej". Panny młode grożą pozwem zbiorowym

Jeden z gdańskich salonów ślubnych został nagle zamknięty z powodu "sytuacji geopolitycznej". Jak informuje trójmiejska "Gazeta Wyborcza", klientki nie zamierzają odpuścić i szykują pozew zbiorowy.
Zobacz wideo

"Jestem zmuszona poinformować, że salon nie będzie w stanie zrealizować podpisanej z Panią umowy. Jeśli sytuacja finansowa ulegnie poprawie, powrót do realizacji umowy będzie dla mnie priorytetem. Jest mi niewymownie przykro, z powodu tego co się stało. Szczerze przepraszam i żałuję, że stawiam panią w tak niekomfortowej sytuacji, jednakże okoliczności, które do niej doprowadziły, nie są spowodowane przez mnie"- maile takiej treści otrzymały klientki jednego z gdańskich salonów ślubnych.

Jak informuje trójmiejska "Gazeta Wyborcza", właścicielka firmy poinformowała, że przyczyną zamknięcia salonu jest niewypłacalność firmy "będąca następstwem sytuacji geopolitycznej w kraju i na świecie".

Oszukane i zawiedzione klientki salonu, które wpłaciły zaliczki za suknie, których nie otrzymają, skrzyknęły się w mediach społecznościowych. Okazało się, że poszkodowanych jest około 60 osób. - Policzyłyśmy wpłacone zaliczki i okazało się, że dług firmy wobec klientek wynosi około 120 tysięcy złotych. Skontaktowałyśmy się też z producentami. Okazało się, że nie otrzymali wpłaconych przez nas zaliczek, a zamówienia nie są w ogóle przez nich realizowane - mówiła w rozmowie z "GW" jedna z poszkodowanych kobiet.

Panie zdecydowały, że wyślą do właścicielki salonu wezwanie do zapłaty. - Jeśli nie dostaniemy odpowiedzi, planujemy złożenie pozwu zbiorowego - zapowiedziała rozmówczyni gazety.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM