Jaki, Mejza, kotlety i robaki, czyli jak politycy prawicy rozpętali "aferę o coś, co nie istnieje"

Fakty nie grają istotnej roli, liczy się narracja, która często kopiowana, dociera do polityków w Polsce - tak o zdjęciach polityków PiS "znad kotleta" mówił w TOK FM Jakub Wiech z Energetyka24.com. - Jeżeli czytelnicy będą widzieć tylko jedną stronę narracji, to nie będą w stanie oprzeć się temu forsowanemu "spinowi", bo nie będą mieli amunicji przeciwnej. I rolą naszą, dziennikarzy, powinno być dostarczanie amunicji opartej na faktach - po to, żeby dostarczyć np. szersze spojrzenie na te nieszczęsne robaki - podkreślił.
Zobacz wideo

W ostatnich dniach media społecznościowe zalały zdjęcia polityków PiS-u siedzących nad talerzami z mięsem. Takimi fotografiami dzielili się choćby Patryk Jaki z Solidarnej Polski czy Łukasz Mejza. Zdjęciom towarzyszyły posty, które można skrócić do stwierdzenia, że elity liberalne chcą odebrać Polakom mięso i zmusić ich do jedzenia robaków.

Do sprawy na antenie TOK FM odniósł się Jakub Wiech, zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24.com. Gość Agnieszki Lichnerowicz przypomniał, że to nie jest nowa sprawa, gdyż odnosi się do raportu, który na zlecenie organizacji C40 Cities został przygotowany w 2019 roku. - Od momentu jego powstania organizacja C40 Cities zleciła napisanie 21 kolejnych raportów, ale to jednak ten raport, dotyczący przyszłości konsumpcji miejskiej w świecie ocieplonym o 1,5 stopnia Celsjusza, trafił na jedynki polskich mediów i był szeroko komentowany zwłaszcza przez polityków prawicowych, którzy moim zdaniem w większości go nawet nie przeczytali - mówił gość programu "Światopodgląd".

Zdaniem Wiecha gdyby politycy zapoznali się z raportem, "odkryliby, że stanowi on ogólne zalecenia". Rozmówca TOK FM zaznaczył, że zawarte w raporcie tzw. cele ambitne, zakładające m.in. redukcję zużycia mięsa do konsumpcji do 0 kg w 2030 roku - były tylko hipotetyczne i stworzone na potrzeby raportu. - Autorzy stworzyli taki cel będący punktem odniesienia, żeby sobie uzmysłowić, ile procent naszej emisji konsumpcyjnej wynika z danych kategorii konsumpcji. Aby dobrze to pokazać, stworzyli cel ambitny, który oznacza głębokie redukcje konsumpcyjne, zaznaczając jednak, że oni sami go nie popierają, tzn. zaznaczyli, że nie da się wykonać tych zamierzeń, które przedstawili i doskonale sobie zdają z tego sprawę. Zrobili to jednak, bo chcieli mniej więcej pokazać, jak wygląda ślad emisyjny naszej konsumpcji - podkreślił.

Gość TOK FM dodał, że "cała afera była rozpętana o coś, co nie istnieje". - Nikt w tym raporcie nie chciał narzucić nikomu obniżenia konsumpcji mięsa czy nabiału do zera - mówił gość programu "Światopodgląd".

Zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24.com. zwrócił też uwagę na fakt, iż kampania, która obiegła media, jest wtórna i dość płytko kopiowana za politykami innych krajów. - Fakty nie grają istotnej roli, liczy się narracja. I ta narracja często kopiowana, dociera do polityków w Polsce, do różnych podmiotów, które działają w sferze debaty publicznej - podkreślił Jakub Wiech.

Jednocześnie dodał, że "ośrodki, które są zaangażowane w pompowanie takiej narracji i tak będą ją pompowały". Wiech przyznał, że w jego walce z dezinformacją w tej materii "nie do końca chodzi o zmianę nastawienia polityków, którzy robią zdjęcia nad kotletami". - Chodzi mi jednak o dotarcie do tej milczącej większości, która obserwuje ten spór i której nie można zostawić bez merytorycznej kontry na takie zarzuty, na takie narracje - tłumaczył gość audycji.

- Bo jeżeli czytelnicy będą widzieć tylko jedną stronę narracji pozostawioną samej sobie, to oni siłą woli będą bardziej akceptowali te argumenty, gdyż nie będą w stanie oprzeć się temu forsowanemu "spinowi", bo nie będą mieli przeciwnej amunicji. I rolą naszą, rolą dziennikarzy, powinno być dostarczanie amunicji opartej na faktach, na rzeczywistości po to, żeby dostarczyć np. szersze spojrzenie na te nieszczęsne robaki - zaznaczył rozmówca TOK FM.

Zdaniem zastępcy redaktora naczelnego portalu Energetyka24.com "to jest coś, co powinno nam przyświecać". - To, że mamy przed sobą ogromne wyzwanie, bo walka ze zmianą klimatu jest największym wyzwaniem, przed którym stoimy jako ludzkość, ale powinniśmy to zrobić, żeby wbić się na wyższy poziom funkcjonowania, jako cywilizacja. Możemy to zrobić i powinniśmy to zrobić właśnie po to - podsumował gość TOK FM.

Posłuchaj całej rozmowy:

TOK FM PREMIUM