,
Obserwuj
Polska

Dlaczego postanowienia noworoczne nie działają? Trenerka mówi, co robimy źle

Anna Gmiterek - Zabłocka, TOK FM
4 min. czytania
01.01.2025 08:30
Wprowadzenie każdej zmiany w życiu zaczyna się od decyzji. - I jej podjęcie jest często najtrudniejsze. Bywa, że utykamy na snuciu ambitnych wizji i skomplikowanych planów, które mają być idealne. A moje doświadczenie jest takie, że kiedy te plany są zbyt ambitne, to nigdy nie zostaną wcielone w życie - mówiła w TOK FM Joanna Dolińska, trenerka umiejętności psychospołecznych.
|
|
fot. Marek BAZAK/East News

Początek roku to dla wielu osób czas podsumowań i robienia planów. Jedni chcą zacząć naukę nowego języka obcego, inni zadbać o formę i chodzić na siłownię, a jeszcze inni czytać więcej książek. Czy tworzenie długiej listy noworocznych postanowień ma sens?

Joanna Dolińska - trenerka umiejętności psychospołecznych - w audycji "Praca od podstaw" w TOK FM przyznała, że takiej listy nie ma. - Od jakiegoś czasu pracuję na celach, które wyznaczam sobie niekoniecznie na koniec roku kalendarzowego. Robię to cyklicznie, zazwyczaj kwartalnie i ich przebieg staram się monitorować w miarę na bieżąco - powiedziała. - To, o czym wolę mówić i do czego wracam z końcem roku, to moje marzenia, wizje: śmiałe, odważne, czasami dzikie. Zastanawiam się, czy one są takie same jak kiedyś, czy może ewoluują. Myślę o tym, na ile są realne - dodała.

Na tę metodę mniejszych kroków zwróciła uwagę także prowadząca audycję Zuzanna Piechowicz. Przytoczyła w tym kontekście też książkę, pt.: "12-tygodniowy rok", której autorzy również polecają zmienić duże cele roczne na mniejsze, np. kwartalne i przede wszystkim - bardziej osiągalne.

 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Postanowienia noworoczne. Uwaga na zbyt ambitne plany

 

Dolińska zaznaczyła, że wprowadzenie każdej zmiany i każdego nawyku zaczyna się od decyzji. - I jej podjęcie jest często najtrudniejsze. Bywa tak, że utykamy na snuciu ambitnych wizji i skomplikowanych planów, które mają być idealne. A moje doświadczenie jest takie, że kiedy te plany są zbyt ambitne, to nigdy nie zostaną wcielone w życie - podkreślała trenerka.

Kolejna rzecz, na jaką zwróciła uwagę, to fakt, że ludzie często odkładają wprowadzanie jakichś zmian w życie, bo nie są na nie w stu procentach gotowi. - Tylko że ta stuprocentowa gotowość może się nigdy nie pojawić. (...) Należy uwolnić się od myślenia "wszystko albo nic". Mieć dla siebie trochę łagodności - wskazała.

Postanowienia noworoczne. Zamienić "muszę" na "chcę"

 

Gościnii TOK FM podkreślała również, że należy sobie wyznaczać takie cele i nawyki, które nie będą ciężarem. Bo jeśli będą przytłaczające, to skojarzą się ze żmudnym obowiązkiem, a nie przyjemnością. Tymczasem, jak mówiła ekspertka, postanowienia powinny być czymś, co sprawia, że nasze życie będzie pełniejsze i bardziej satysfakcjonujące.

- Dlatego zaczęłabym od tego, co jest łatwe, co będę mogła przekształcić w rytuał, który da mi satysfakcję. Chodzi też o to, żeby nakarmić ośrodek nagrody i móc odhaczyć pewne cele z listy, żeby dać sobie poczucie sprawczości - mówiła. Przyznała, że dla każdego to może być coś innego. Dla jednych wprowadzenie większej ilości ruchu na co dzień, a dla innych czytanie książek, medytacja czy częstsze zabawy z dziećmi.

Następna ważna rzecz to zmiana podejścia z "muszę" na "chcę". Dolińska zwróciła uwagę, że kiedy prowadzi warsztaty, to od ich uczestników często słyszy zdania, że "powinni" coś zrobić albo "muszą" coś zmienić. - Tymczasem te "musizmy" nam szalenie ciążą - powiedziała. - A wprowadzamy te nawyki dla siebie - ku rozwojowi, a nie z poczucia obowiązku - dodała.

- Trudność, którą mamy w dzisiejszych czasach, to fakt, że żyjemy w kulturze instant. Chcemy szybko, jesteśmy niecierpliwi, tracimy z pola widzenia długofalową wizję. Trudno nam przyjąć do wiadomości, że na efekty czasami trzeba będzie poczekać. To jest tym trudniejsze, że media społecznościowe nas karmią różnymi "czelendżami", np. płaski brzuch w 30 dni, angielski w dwa miesiące, forma sprzed ciąży w cztery tygodnie. A jak nie ma efektu, to "nasza wina" - zwracała uwagę rozmówczyni Zuzanny Piechowicz. I przestrzegała przed tego typu podejściem.

- Bardzo skokowe i gwałtowne zmiany nie są dobre. Lepiej dawać czas - sobie i naszym nawykom, żeby się rozwinęły (...). Kiedy stworzymy sobie listę 30 postanowień, które chcemy wdrażać jednocześnie, to może być zbyt przytłaczające i przynieść efekt odwrotny do tego, co zamierzamy - podsumowała.

Słuchaj całej rozmowy!