Ratownicy lecący na Haiti nie zmieścili się do samolotu

Miało lecieć 63 ratowników i 12 specjalnie przeszkolonych psów. Niestety na pokład samolotu lecącego na Haiti zmieściło się tylko 54 mężczyzn z 10 psami. Wysłanie polskiej ekipy do pomocy ofiarom trzęsienia ziemi polecił premier Donald Tusk. Ratownicy zabrali ze sobą 4 tony specjalistycznego sprzętu.

Specjalny raport o trzęsieniu ziemi na Haiti

"63 ratowników, 12 psów oraz 4 tony sprzet"

W ostatniej chwili okazało się że na pokład samolotu lecącego na Haiti nie wejdą wszyscy ratownicy z psami. Jak mówi rzecznik Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak, każdy samolot ma ograniczenia odnośnie masy jaka może przewieźć.

Po załadowaniu sprzętu niezbędnego przy ratowaniu ludzi okazało się że samolot nie uniesie się w powietrze. - Przyczyną była ilość paliwa zatankowanego do samolotu - dodaje Frątczak. Dowództwo musiało podjąć trudną decyzje. Czy wyładować część żywności zabranej na pokład samolotu (co wiązałoby się z krótszym pobytem na wyspie) czy uszczuplić grupę ratowników. Wybrano druga opcję. - Zadania osób, które nie poleciały przejmą ich koledzy. Zapewniam, że to nie przeszkodzi im w pracy. Oni są na to przygotowani - informuje Frątczak.

Udział w akcji ratowniczej wezmą ratownicy z tzw. Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej Państwowej Straży Pożarnej. - Grupa ma polecieć do stolicy i działać albo w stolicy albo w okolicach stolicy Haiti - mówi Paweł Frątczak z Państwowej Straży Pożarnej.

Grupa wylatująca na Haiti posiada certyfikat ONZ. Na całym świecie tylko 11 grup ma taki certyfikat. Uzyskanie go jest potwierdzeniem wysokiego poziomu wyszkolenia i wyposażenia. W skład grupy wchodzą strażacy i ratownicy z Nowego Sącza, Łodzi, Gdańska, Warszawy oraz Poznania.

Polska ekipa zabrała ze sobą m.in. geofony, kamery termowizyjne, podnośniki hydrauliczne i sprzęt do łączności satelitarnej. Ratownicy podkreślają, że jadąc w miejsce klęski żywiołowej nie mogą być obciążeniem dla kraju do którego przylecieli. Polska ekipa będzie całkowicie samowystarczalna- Mamy swoje jedzenie, swoją wodę, wyżywienie dla psów. Całe zaplecze logistyczne poczynając od namiotów na prysznicach kończąc - mówi kapitan Tomasz Krenik z Poznania

Ratowinicy: Zniszczenia są duże

Większość ratowników brała już udział w podobnych akcjach. - Wcześniej byliśmy dwa razy w Turcji w 1999 roku, w 2001 roku w Indiach, w Algierii 2003 rok i Pakistan 2005 rok - mówi kapitan Tomasz Czysz z gdańskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej. Strażacy nie mają złudzeń co do warunków panujących na wyspie.

- Wiemy, że będzie ciężko. Zawsze jest ciężko ale jedziemy po to żeby pomagać - dodaje jeden z ratowników. Na Haiti w ciągu dnia panuje temperatura około 28 stopni Celsjusza w ciągu dnia i 16-18 stopni w nocy. Polacy zamierzają od razu po wylądowaniu przystąpić do działań i pracować na zmianę przez 24 godziny na dobę.

Ratownicy podkreślają, że nadal jest szansa na wyciągnięcie z pod gruzów żywych osób. - W Turcji udało nam się odnaleźć ofiarę w piątej dobie - podkreśla Czysz.

Ty też możesz pomóc ofiarom na Haiti. To proste

DOSTĘP PREMIUM