Leczenie odwykowe? Tylko wtedy, gdy się na to zgodzisz

Alkoholicy nie będą już wysyłani na przymusowy odwyk - postanowiło Ministerstwo Zdrowia i zaproponowało, aby byli leczeni tylko ci, którzy na to się sami zgodzą. Internautów zainteresowało także to, że zgodnie z nową ustawą lekarze z izb wytrzeźwień będą mogli kierować nietrzeźwych do szpitali psychiatrycznych.

Dziś o tym, kogo wysłać na przymusowy odwyk decyduje sąd na wniosek prokuratury lub gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Na takie leczenie można skierować tych alkoholików, którzy według obowiązujących przepisów "systematycznie zakłócają spokój lub porządek publiczny, demoralizują małoletnich lub powodują rozkład życia rodzinnego".

"Przymusowe leczenie odwykowe to fikcja"

Tymczasem Ministerstwo Zdrowia przyznaje: ten system wcale nie rozwiązuje problemu alkoholowego Polaków. A to z jednego powodu - liczba kierowanych osób na przymusowe leczenie jest tak duża, że ośrodki odwykowe nie są już teraz w stanie przyjąć wszystkich. Z danych resortu wynika, że na odbycie takiej terapii w kolejce czeka co najmniej 15 tys. osób uzależnionych od alkoholu. To oznacza, że np. w Warszawie czas oczekiwania na szpitalne łóżko na oddziale odwykowym wynosi 16 miesięcy, a w Kielcach - 18 miesięcy. Szacuje się, że z tego powodu jedna trzecia z nich wcale na leczenie nie trafi.

Ale ci, którzy doczekają się terapii tak naprawdę w każdej chwili mogą opuścić szpital i nie spotykają ich za to żadne konsekwencje. - To oznacza, że leczenie pod przymusem stało się fikcją. Jest nieskuteczne i do tego drogie. Żeby terapia była skuteczna osoba uzależniona sama musi chcieć pozbyć się nałogu - zauważa w rozmowie z nami Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Wtóruje mu Łukasz Markiewicz , lekarz z ośrodka detoksykacji i terapii uzależnień "Dromader". - Praktycznie nie ma pacjentów wyleczonych skutecznie z alkoholizmu pod przymusem - mówi nam.

Ministerstwo Zdrowia w nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości zaproponowało, aby to alkoholik sam decydował, czy chce się leczyć czy też nie. - Nie będzie już stosowany wobec niego przymus - potwierdza Piotr Olechno, rzecznik resortu. Co więcej - w przypadku, gdy osoba uzależniona od alkoholu popełni przestępstwo sąd będzie mógł podjąć decyzję, że w zamian za podjęcie leczenia odwykowego zawiesi mu wykonanie wyroku.

Alkoholik trafi do szpitala psychiatrycznego? "I tak najpierw musi wytrzeźwieć"

Po naszym jednym z tekstów o projekcie ustawy o wychowaniu w trzeźwości czytelniczka zaalarmowała nas na naszym profilu na Facebooku, że nowe prawo daje także możliwość lekarzom skierowania nietrzeźwego na oddział psychiatryczny. I to - jak zauważyła - bez jego zgody.

Jak sprawdziliśmy - rzeczywiście będzie to możliwe, ale jedynie w sytuacji, gdy osoba, która trafiła na izbę wytrzeźwień jest w stanie "bezpośredniego zagrożenia życia". Czyli np. grozi, że popełni samobójstwo. - To więc prawo, które zostanie zastosowane tylko w skrajnych sytuacjach. Nie ma mowy o jego nadużywaniu - zapewnia Piotr Olechno. Na oddział psychiatryczne skieruje go - po wcześniejszym badaniu - lekarz z izby wytrzeźwień. Ale to i tak psychiatra ostatecznie zdecyduje, czy nietrzeźwy wymaga opieki psychiatrycznej.

Wątpliwości do tego zapisu mają także lekarze i terapeuci. Jak twierdzi Danuta Gadziomska, prezes Stowarzyszenia Dyrektorów i Głównych Księgowych Izb Wytrzeźwień może to być przepis martwy. - Co z tego, że zawieziemy taką osobę na oddział psychiatryczny, skoro psychiatra nie przyjmie jej, jak będzie nietrzeźwa. Pacjent będzie musiał najpierw u nas wytrzeźwieć. Dopiero potem będziemy mogli zawieźć go na badania psychiatryczne - zauważa Gadziomska. Dodaje, że takie wątpliwości zgłaszali do projektu resortu zdrowia. Nie zostały jednak ostatecznie uwzględnione.

Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że nowe prawo wejdzie w życie jeszcze w tym roku.

DOSTĘP PREMIUM