Polska Partia Piratów: Nie chcemy cenzury, czekamy na spotkanie z premierem

- Zależy nam na spotkaniu z premierem, bo chcemy, by nie doszło do wprowadzenia cenzury w sieci. Teraz czekamy tylko na termin - mówi portalowi Gazeta.pl Dominik Łabudziński z Polskiej Partii Piratów. Protest internautów wywołuje nowelizacja ustawy hazardowej, która wprowadza tzw. rejestr stron niedozwolonych.

Rejestr stron i usług niedozwolonych to przyjęta w zeszłym tygodniu przez rząd nowelizacja ustawy o grach hazardowych, która ma za zadanie "chronić społeczeństwo przed treściami szkodliwymi społecznie" wprowadzając m.in. zakaz urządzania gier hazardowych w sieci.

- Tym rozwiązaniem rząd chce przykryć przestępczość w internecie, a tą powinna zająć się policja - twierdzi przedstawiciel Dominik Łabudziński z Polskiej Partii Piratów.

"Chcemy spotkać się z premierem. Czekamy na termin"

Spotkanie internautów z premierem w sprawie projektu nowelizacji ustawy o grach hazardowych ma się odbyć w przyszłym tygodniu.

List premiera

Wczoraj w liście otwartym do internautów i blogerów Donald Tusk napisał, że śledzi ich opinie oraz komentarze w tej sprawie. - Zdecydowałem, że jeszcze raz przyjrzę się projektowanej ustawie. Intencją mojego rządu jest zapobieganie wykorzystywania Internetu do rozpowszechniania pornografii dziecięcej, oszustw finansowych czy nielegalnych gier hazardowych, a nie ograniczanie wolności w sieci. Spróbujmy to razem pogodzić. W związku z tym zapraszam Was do debaty, która odbędzie się w przyszłym tygodniu - czytamy w liście premiera do internautów, opublikowanym w serwisie Facebook na profilach Podziekujpremierowi.pl oraz Kancelarii Premiera, a także na stronie www.premier.gov.pl.

Kości niezgody internautów, czyli wspomniany już rejestr stron i usług niedozwolonych miałby prowadzić sam prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Według wiceministra finansów Jacka Kapicy, o wpisanie danej strony do rejestru mogłyby wnioskować: policja, wywiad skarbowy i służba celna.

Internauci proszą prezydenta o weto

Internauci zebrali 77 tys. podpisów pod listem do prezydenta z apelem o zawetowanie nowelizacji. Autorzy listu uważają, że to "bardzo niebezpieczny i sprzeczny z interesem obywateli" pomysł. "O ile słusznym jest założenie, że w internecie powinno obowiązywać takie samo prawo jak w innych rejonach przestrzeni publicznej, to realizacja tego postulatu przez rząd nijak ma się do zasad takich jak gwarantowana konstytucyjnie wolność wypowiedzi. To, co planuje się wprowadzić jest po prostu nową formą cenzury, znanej (...) dobrze z poprzedniego ustroju" - piszą internauci w liście opublikowanym w sieci.

Autorzy podkreślili, że polskie prawo daje możliwość ścigania autorów stron zawierających np. dziecięcą pornografię, treści propagujące nazizm lub wzywające do nienawiści, więc tworzenie nowego rejestru nie jest potrzebne.

Na jednej ze stron można osobiście "podziękować premierowi" za wprowadzone zmiany - Podziekujpremierowi.pl .

- Zaproponowana przez rząd ustawa wprowadza rejestr stron blokowanych na polecenie urzędników, którzy jak wiadomo są w Polsce ekspertami od nowoczesnych technologii, prawa i moralności (każdy z nich! dzięki temu mamy najsprawniejszą administrację na świecie) - w końcu będziemy bezpieczni i wolni od pokus! - piszą ironicznie autorzy.

Na stronie podane są linki do facebookowej strony kancelarii premiera, gdzie można "podziękować" Donaldowi Tuskowi za zmiany. Można również zrobić to telefonicznie, gdyż na witrynie widnieją również numery telefonów do rzecznika kancelarii.

Rząd zapewnia, że zmiany nie ograniczą wolności w internecie. Zwłaszcza że z większości kontrowersyjnych zapisów zrezygnowano już w grudniu.

DOSTĘP PREMIUM