Podbeskidzie: Protestujące pielęgniarki nie wykluczają głodówek

Fiasko rozmów pielęgniarek z dyrekcjami szpitali na Podbeskidziu. W sumie w dwóch szpitalach w Bielsku-Białej oraz w placówkach w Międzybrodziu, Bystrej i Żywcu o podwyżki walczy prawie tysiąc kobiet . Kilkaset pielęgniarek odeszło od łóżek pacjentów.

Po dzisiejszych spotkaniach z dyrektorami szpitali nie doszło do żadnych ustaleń . Zdesperowane kobiety są gotowe podjąć strajk głodowy. - Nie wykluczamy takiej formy protestu . Nie chcemy , żeby cierpiał pacjent -mówi Ewa Baran - Ligus z komitetu strajkowe w bielskim szpitalu

Pielęgniarki domagają się przede wszystkim podwyższenia podstawy wynagrodzenia do 3 tys. zł brutto. Dyrektorzy placówek twierdzą, że podwyżki doprowadzą szpitale do bankructwa .- Nie mogę rozmawiać o jakichkolwiek podwyżkach , bo mam w tym roku 2 mln zł mniej od NFZ niż w zeszłym - tłumaczy dyrektor szpitala wojewódzkiego w Bielsku-Białej Ryszard Batycki. Pielęgniarki kontynuują protest, więc pacjenci mają tylko podstawowe zabezpieczenie, a szpitale pracują na pół gwizdka .

DOSTĘP PREMIUM