Pijany nastolatek zabił trzy osoby. Ruszył proces

W Gdyni rozpoczął się proces 19-latka, który w zeszłym roku, nie posiadając prawa jazdy wsiadł pijany za kierownicę i spowodował potworny wypadek. Zginęło trzech braci, którzy jechali samochodem, w które uderzyło auto kierowane przez oskarżonego. - Moje dzieci się wykrwawiały, a oni myśleli tylko o sobie - mówiła matka chłopców.

- Moje dzieci się wykrwawiały, a oni myśleli tylko o sobie - mówiła po wyjściu z sali rozpraw matka zabitych chłopców Alina Kornowska. Za pośrednictwem dziennikarzy zaapelowała do twórców prawa, by kary dla pijanych kierowców były wyższe. -Chciałabym także zaapelować do wszystkich rodziców, żeby dzieci wychowywać, a nie hodować.

"Przyznaję się do winy, ale nie do nieudzielania pomocy"

- Prokuratura Rejonowa w Gdyni oskarża Sebastiana B. o to, że w dniu 29 sierpnia 2009 roku umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Nie posiadając uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi, będąc w stanie nietrzeźwości i poruszając się z prędkością 160 km/h oplem omegą uderzył w lewy bok hyundaia pony. Skutkiem tego kierujący pojazdem marki hyundai pony i jego pasażer ponieśli śmierć na miejscu, a drugi pasażer zmarł w drodze do szpitala - odczytywał akt oskarżenia prokurator Sławomir Dzięcielski.

Sebastian B. w wydychanym powietrzu miał ponad dwa promile alkoholu. W aucie, które prowadził jechały w sumie cztery osoby. Wszystkie uciekły z miejsca wypadku. Twierdzą, że były w szoku. - Przyznaję się do winy, ale nie do nieudzielania pomocy - powiedział Sebastian B. po czym odmówił składania wyjaśnień.

Obrońca oskarżonego wnosił o wyłączenie jawności, gdyż rodzina mężczyzny od chwili wypadku otrzymuje listy z pogróżkami. Sąd nie uwzględnił tego wniosku. Latem 2009 roku we czwórka młodych ludzi świętowała urodziny jednego z nich, Sebastiana. Kupili 20 piw i pół litra wódki. Zaczęli pić, a potem wsiedli do samochodu. Za kierownicą usiadł kompletnie pijany Sebastian, który egzamin na prawo jazdy oblał pięć razy. Samochód pożyczyli mu jego rodzice.

- Sebastian chwalił się, że jego opel jest najszybszy na dzielnicy. Nie powstrzymywałem go przed wejściem do auta, pędziliśmy przez miasto. Pamiętam, że przejechaliśmy na czerwonym świetle, potem uderzyliśmy w drugi samochód - mówił przed sądem jeden z uczestników wypadku.

W tym czasie 9-letni Mateusz, 15-letni Wojciech i 19-letni Kamil K. z Gdyni wybrali się na przejażdżkę samochodem. Starszy zrobił niedawno prawo jazdy. Kiedy wyjeżdżali z podporządkowanej ulicy, w ich auto wbił się samochód prowadzony przez B. Dwaj bracia zginęli na miejscu. Trzeci najmłodszy, zmarł w drodze do szpitala.

Mateusz, Kamil i Wojtek byli jedynymi dziećmi swoich rodziców.

Sebastianowi B. grozi 12 lat więzienia.

Kolejna rozprawa odbędzie się 12 marca.

DOSTĘP PREMIUM