Minister zdrowia za paleniem w pubach. Sprawdź kto, jak głosował

Czterem posłom Platformy grozi kara za to, że - wbrew decyzji partii - głosowali za restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi zakazu palenia - ustaliło TOK FM. Dyscyplinie klubowej poddali się za to Ewa Kopacz i Jakub Szulc, którzy - choć wcześniej jako resort zdrowia popierali pierwotny projekt - to w głosowaniu podnieśli rękę za jego liberalizacją.

Parlamentarzyści PO - Janina Okrągły, Grzegorz Sztolcman, Leszek Jastrzębski i Jacek Żalek - sprzeciwili się propozycji swojej partii we wczorajszym głosowaniu , aby w lokalach gastronomicznych i rozrywkowych nadal dozwolone było palenie, ale tylko w palarniach. Chcieli zostać przy wersji opracowanej w komisji zdrowia - w takich miejscach dymek miał być całkowicie zakazany.

Co więcej - posłanka Janina Okrągły sprzeciwiła się dodatkowo poprawce, również swojej partii, której wprowadzenie pozwoli na tworzenie palarni m.in. w szpitalach. Podobnie zresztą postąpiła w głosowaniu nad całym projektem. Przeciwko takiej ustawie, z przyjętymi poprawkami, był także jej kolega z partii Grzegorz Sztolcman.

Posłowie będą się tłumaczyć. "Nie potrafiłabym na siebie patrzeć w lustro"

Klubowa rzecznik dyscyplinarna Mirosława Nykiel zapewnia jednak, że posłowie dostaną szansę na wytłumaczenie się z tego, dlaczego postąpili wbrew klubowej dyscyplinie. - Jeśli ich argumenty będą przekonujące, to odpuścimy od ich karania - mówi w rozmowie z TOK FM. A grozi im nagana lub upomnienie, a nawet kara finansowa. Nykiel twierdzi, że sama najpierw musi przyjrzeć się sprawie, ale najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu zajmie się nią prezydium klubu PO. Jak będą się tłumaczyć posłowie, którzy złamali partyjną dyscyplinę?

- Jestem lekarzem od prawie 30 lat. Widziałam ludzi, którzy byli bardzo zdrowi i po kilkunastu latach zachorowali na raka. Nie mogłam więc postąpić inaczej. Pieniądze to rzecz nabyta, a lustro mam codziennie przed sobą. Gdybym postąpiła inaczej, nie potrafiłabym w nie spojrzeć - tłumaczy nam posłanka Okrągły i dodaje, że nie boi się kary. - Uważam, że przyjęta wczoraj ustawa nie spełni swojej roli. Zdecydowana większość dalej będzie dostępna dla palących - twierdzi z kolei Grzegorz Sztolcman.

Ministrowie Kopacz i Szulc zmieniają zdanie

Tymczasem klubowa dyscyplina okazała się ważniejsza niż wcześniejsze deklaracje dla minister zdrowia Ewy Kopacz i wiceministra zdrowia Jakuba Szulca. W opiniach do projektu komisji zdrowia, resort pozytywnie opowiadał się za proponowanymi restrykcyjnymi rozwiązaniami. Z wyników głosowania wynika jednak, że wiceminister zdrowia Jakub Szulc podniósł rękę za tworzeniem w restauracjach i pubach palarni. W tej sprawie wolała nie wypowiadać się minister zdrowia Ewa Kopacz, która - mimo, że obecna na sali posiedzeń - nie wzięła udziału w głosowaniu nad tą poprawką. Jednak zarówno ona, jak i wiceminister, ostatecznie poparli cały projekt ustawy - razem z liberalizującymi go poprawkami.

Jakub Szulc w rozmowie z TOK FM wyjaśnia, że - choć dostrzega tą rozbieżność - to w Sejmie występował jako poseł, a nie jako wiceminister zdrowia. - Co innego stanowisko urzędowe, a co innego to mój pogląd osobisty, który wyraziłem w głosowaniu - twierdzi. Szulc jednocześnie dodaje, że w resorcie zdrowia nie zajmował się projektem ustawy wprowadzającej zakaz palenia w miejscach publicznych.

PiS i PSL w głosowaniu podzielone, lewica - prawie jednomyślna

Zobacz, którzy posłowie byli za projektem ustawy, a którzy przeciw >>>

Również inne kluby były podzielone we wczorajszym głosowaniu nad ustawą wprowadzającą całkowity zakaz palenia. Ale ich dyscyplina nie obowiązywała. W PiS za dymkiem w lokalach gastronomicznych było 51 posłów, przeciwko - 78. Jednomyślni nie byli także ludowcy, gdzie 9 z nich było za, a przeciwko opowiedziało się 17. Jedynie wszyscy posłowie SLD w całości podnieśli rękę za taką poprawką.

W partii Jarosława Kaczyńskiego znaleźli się także zwolennicy tworzenia palarni w szpitalach - 24, a także wśród ludowców - 4. I tu lewica była jednomyślna - wszyscy zagłosowali za takim rozwiązaniem.

Ostatecznie cały projekt został uchwalony. Za jego przyjęciem było 217 posłów (w tym PO - 192, PiS -13), przeciw 165 (PO - 2, PiS - 89, SLD - 40, PSL - 26) i wstrzymało się od głosu 48 (PiS - 44, SLD - 1, PSL - 1 i niezrzeszonych - 2 ).

Co zmieni ustawa?

Całkowity zakaz palenia obejmie przystanki komunikacji publicznej, dworce, publiczne miejsca przeznaczone do wypoczynku i zabawy dzieci (np. na plażach). Palenie będzie dopuszczalne w specjalnie wydzielonych pomieszczeniach w hotelach, akademikach, uczelniach wyższych, a także np. w domach spokojnej starości i domach zakonnych. W pracy - jedynie w palarni, ale pracodawca nie będzie miał obowiązku jej tworzyć. Dzięki przyjętej przez posłów poprawce w restauracjach, pubach i kawiarniach dymek będzie nadal dozwolony. W lokalach poniżej 100 metrów kw. to sam właściciel zdecyduje, czy będzie on dla palących czy niepalących. W większych - palić będzie można tylko w specjalnej palarni. Za złamanie zakazu palaczowi grozić będzie 500 zł mandatu. Za brak w lokalu lub pojeździe informacji o zakazie palenia - grozi grzywna. Ustawa przewiduje też zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych przez internet, dopuszcza natomiast produkcję i wprowadzanie do obrotu tzw. e-papierosów.

Projekt ustawy teraz trafi do Senatu.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM