Lesmisja SROM w prokuraturze, aborcja z twarzą Hitlera - nie

Prokuratura zbada sprawę plakatu łódzkiej organizacji Lesmisja SROM, na którym widnieje kosztorys dokonania legalnej aborcji w Wielkiej Brytanii. Prokuratura nie zajmie się natomiast plakatem Fundacji PRO, na którym widnieje twarz Adolfa Hitlera i rozszarpane płody, bo - zdaniem śledczych - twarz Hitlera nie służy promocji nazizmu w Polsce.

- W żadnym z tych przypadków prawo nie zostało złamane prawo - komentował na antenie Radia TOK FM dr Adam Bodnar, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Obydwa plakaty mieszczą się w granicach wolności słowa. Ich ocena to raczej kwestia smaku niż prawa.

Wykorzystanie twarzy Hitlera na plakacie antyaborcyjnym Fundacji Pro może, zdaniem Bodnara, razić, ale nie jest to promowanie nazizmu ścigane z kodeksu karnego. - Hitler na tym plakacie nie służy zachęcaniu, a wręcz przeciwnie - straszeniu - argumentował prawnik.

Według niego plakat Lesmisji SROM informujący o możliwości legalnej aborcji w Wielkiej Brytanii jest całkowicie zgodny z prawem polskim, a także unijnym, które zezwala na swobodny przepływ usług na rynkach wspólnotowych. Adam Bodnar wskazywał jednocześnie, że plakat sprowadza kwestię aborcji wyłącznie do sprawy pieniędzy, ale taka treść to wybór autorek, a nie naruszenie prawa.

Informacje z plakatu są powszechnie znane

- Nie przewidywałyśmy, że nasza akcja może zainteresować prokuraturę - mówiła na antenie Radia TOK FM dr Izabela Desperak, rzeczniczka Lesmisji SROM. Prokuratura zajęła się sprawą plakatu, bo istnieje podejrzenie, że jego treść może nakłaniać do popełnienia przestępstwa, tj. do przerwania ciąży.

- Spodziewałyśmy się raczej mandatu za nielegalne rozklejanie plakatów - mówi Desperak i dodaje, że dużo bardziej oburzające są komercyjne reklamy z półnagimi kobietami, a więcej drastycznych treści znaleźć można w legalnych publikacjach Federacji Na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Legalne jest również wywieszanie zdjęć płodów na budynkach kościelnych. Te jednak nie wzbudzają zainteresowania organów ścigania.

- Bulwersuje mnie szum wokół rzekomej nielegalności działań Lesmisji SROM - komentowała całą sprawę Małgorzata Danicka z Porozumienia Kobiet 8 Marca. - Przecież plakat Lesmisji SROM podaje informacje prawdziwe i na dodatek powszechnie dostępne. Każdy może sprawdzić, ile kosztuje bilet do Wielkiej Brytanii, nocleg i sam zabieg na wyspach.

Zdaniem Danickiej Lesmisja SROM trafnie ukazała jak skandaliczne są polskie przepisy delegalizujące aborcję, a sam plakat kompromituje państwo polskie i jego prawodawstwo w tym zakresie. Nie jest to jednak dostateczna przesłanka, by ścigać autorki akcji.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM