Połowa Trójmiasta bez dentysty. Bo tak zadecydował komputer NFZ

Pomorski oddział NFZ obciął budżet stomatologii o 20 proc. - prawie połowa dużych przychodni straciła kontrakty na usługi dentystyczne. Gabinety wybrał komputer i tak na przykład mieszkańcy jednej z gdańskich dzielnic, głównie emeryci, zostali bez dentysty.

- Pozostaną jedynie usługi odpłatne. A ponieważ mieszkańcy dzielnicy są w szczególności biedni, nie będzie ich stać w ogóle na leczenie stomatologiczne - mówi dyrektorka Przychodni "Brzeźno" Danuta Pona. Najbliższy państwowy dentysta będzie przyjmował w przychodni oddalonej o kilka kilometrów. - Tu przynajmniej wiem, co i jak, a tam wszystko trzeba będzie robić od nowa. Będzie dalej i wszystko będzie skomplikowane - żalą się pacjenci przychodni.

- Będzie to jedynie kwestia podjechania przystanek czy dwa autobusem bądź tramwajem do innego gabinetu. No tak wyszło - mówi Barbara Kawińska, zastępca dyrektora ds. medycznych pomorskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. - Tak krawiec kraje jak mu materii staje. Mieliśmy za mało pieniędzy. Nie mogłam sobie pozwolić na to, by nie zakontraktować szpitalnych oddziałów ratunkowych kosztem stomatologii - dodaje.

Przy wyborze gabinetów decydowały jakość i cena usług oraz dostęp do specjalisty. Zwycięzców wyłonił program komputerowy - wygrały te z najwyższą punktacją, bez względu na lokalizację. - Przynajmniej nikt nam teraz nie powie, że kogoś faworyzowaliśmy. Wybrał komputer i tyle - dodaje rzecznik pomorskiego NFZ Mariusz Szymański.

- Wszystkie oddziały Funduszu w Polsce bardzo pozytywnie oceniają to, co się wydarzyło w Pomorskim. Oni też będą tak robić, tylko mają konkursy w późniejszym terminie - podsumowała Kawińska.

DOSTĘP PREMIUM