Poznań: Surowe kary za parkowanie na trawniku

Surowsze kary, niż zwykły mandat. Poznańska straż miejska nie będzie pobłażać kierowcom, którzy parkują na trawnikach, niszcząc je. Municypalni dostają coraz więcej sygnałów o zdewastowanych przez samochody skwerach.

Z problemem na co dzień spotykają się pracownicy zieleni miejskiej, przyznaje jej dyrektor Tomasz Lisiecki. - Potwierdzam, bardzo często widzimy parkujące na trawnikach samochody. Jego zdaniem, częściowo winna takiej sytuacji jest ostra zima. - Śniegu było tyle, że nie zawsze kierowca widział, gdzie jest teren utwardzony, gdzie trawnik, a gdzie miejsce do zaparkowania, uważa szef zieleni. - Dopiero teraz kiedy przyszła odwilż, widzimy skutki parkowania w niewłaściwym miejscu, dodaje.

Sygnały o rozjeżdżonych trawnikach codziennie dostają miejscy strażnicy. - Dla ludzi to jest proceder bardzo uciążliwy, bulwersujący, mówi ich rzecznik Przemysław Piwecki. Dlatego municypalni nie zamierzają przyglądać się, jak kierowcy, szczególnie teraz świadomie niszczą skwery. - Dla takich kary będą surowe, na naszą pobłażliwość nie mają oni co liczyć, dodaje. Bo jak traktować kogoś, kto ważącym tonę, a czasem więcej pojazdem wjeżdża na podmokły, grząski grunt.

- Później to wszystko jest rozjechane i wymaga sporo pracy i pieniędzy, by to naprawić, dlatego kary muszą być surowe podkreśla Przemysław Piwecki. A to oznacza, że oprócz zwykłego mandatu kierowca musi liczyć się, że zapłaci również za zniszczoną przez samochód zieleń. - Prawo przewiduje kary za zniszczenie zieleni, sędzia, jeśli uzna, może orzec tzw. nawiązkę na poczet pokrycia kosztów rekultywacji zniszczonego trawnika, przypomina Piwecki. I wielu pewnie będzie z tego korzystać. Strażnicy zapowiadają, że sfotografują każde napotkane na trawniku auto, po to, by sprawę skierować właśnie do sądu.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM