Dwulatek z AIDS znalazł dom. Nowi rodzice "zaakceptowali go takim, jakim jest"

Chorujący na AIDS dwuletni Seweryn, który niemal od urodzenia przebywał w domu dziecka, wreszcie znalazł rodzinę. - To fajni ludzie. Dziecko jest pogodne i uśmiechnięte. Najważniejsze, że ma rodziców, którzy go kochają i których on pokochał - cieszy się pielęgniarka, która opiekowała się Sewerynem.

Przeczytaj historię dwuletniego Seweryna

- Bardzo się cieszymy. To fajni ludzie, mamy z nimi stały kontakt. Dziecko jest pogodne i uśmiechnięte. Najważniejsze, że ma rodziców, którzy go kochają i których on pokochał - mówi pielęgniarka Barbara Rygiel, która opiekowała się chłopcem w Domu Dziecka dla Dzieci Chorych i Niepełnosprawnych im. Janusza Korczaka w Gdańsku. - Seweryn poznaje wszystkich, począwszy od dziadków, wujków, także czuje się bardzo dobrze, rozwija się. Zaakceptowali go takim jakim jest - dodaje pielęgniarka.

Prawdziwym sukcesem jest to, że chłopiec znalazł rodzinę z Polski. Zazwyczaj chore lub niepełnosprawne dzieci adoptują rodziny z zagranicy. To są głównie Szwedzi i Włosi, czasami Amerykanie. Polskie rodziny bardzo rzadko adoptują chore dzieci. Boją się - mówi dyrektorka Domu Dziecka im. Korczaka, Urszula Burtowicz.

Powód jest oczywisty: adopcja chorego dziecka to ogromne wyzwanie. - Trzeba tak robić, aby w życiu miało łatwiej i lepiej. Niepełnosprawność, z którą dziecko się bierze z domu dziecka, nie zniknie. Jeśli rodzina to rozumie, to bardzo się cieszymy - mówi Rygiel.

W zeszłym roku ledwie dziewięcioro maluchów z domu im. Korczaka trafiła do adopcji. Na nowy dom wciąż czeka 34 dzieci.

DOSTĘP PREMIUM