Dziś mija 70. rocznica rozpoczęcia rozstrzeliwania 22 tysięcy polskich jeńców przez NKWD

Polscy oficerowie, policjanci, naukowcy, urzędnicy trafili do sowieckiej niewoli po agresji Związku Radzieckiego na Polskę we wrześniu 1939 roku. Na rozkaz Stalina i najwyższych władz bolszewickiej partii od 4 kwietnia funkcjonariusze NKWD mordowali jeńców strzałem w tył głowy. Polaków grzebano we wspólnych mogiłach w Katyniu, Charkowie i Miednoje.

Rodziny pomordowanych nie mogą do dziś pogodzić się z bestialskim mordem - mówi Danuta Kraczkiewicz wdowa po poruczniku Adamie Sułkowskim.

Wdowa przypomina, że nie byliśmy w stanie wojny ze Związkiem Radzieckim, a sowieci nie mogli darować Polsce klęski z 1920 roku. Danuta Kraczkiewicz uważa, że Rosjanie zamordowali polskich jeńców ponieważ nienawidzili wolnych narodów.

Córki zamordowanego w Charkowie majora Rudolfa Geyera - Krystyna i Jadwiga podkreślają, że tragedia ich ojca jest trudna do zrozumienia i ciągle niezwykle bolesna. Jadwiga Strąk wyjaśnia, że w czasie wojny i po wojnie chwile bez ojca były niezwykle trudne dla całej rodziny ale najtrudniejszym czasem były kolejne święta.

Gustaw Erchard syn zamordowanego w Charkowie nauczyciela Stefana Ercharda podkreśla, że sowieccy oprawcy odebrali mu ojca, dzieciństwo a Polsce całą elitę społeczeństwa.

Z kolei dla Teresy Dangel córki zamordowanego przez NKWD pułkownika Konstantego Druckiego - Lubeckiego najboleśniejsze jest nieprzejednane stanowisko Rosji oraz to, że do dziś nie wie na pewno gdzie spoczywają szczątki jej ojca.

Przez lata zbrodnia katyńska była zakłamywana przez komunistyczne władze, dopiero w 1990 roku władze Związku Radzieckiego przyznały, że to NKWD zamordowało Polaków. Mimo to, kilka lat temu rosyjska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie mordu, nikogo nie stawiając przed sądem. Rosjanie nie podali też uzasadnienia zakończenia śledztwa, ponadto uznali, że nie była to zbrodnia ludobójstwa.

DOSTĘP PREMIUM