Poseł PiS: światła cały rok to lobby na rzecz gospodarki Rosji i paraliż wzroku

PiS chce złożyć skargę do Trybunału Konstytucyjnego na przepisy nakazujące jeżdżenie z włączonymi światłami przez cały rok. Jej inicjator, poseł Krzysztof Tchórzewski z PiS przestrzegał w TOK FM zaś przed skutkami paraliżu wzroku w wyniku połączenia słońca ze światłami mijania. Dodał też: - Tylko Polska i Czechy pozostały na placu służby lobbystycznej wzmacniającej gospodarkę Rosji.

Posłowie PiS-u mają już gotowy wniosek do TK . Decyzję o jego złożeniu zatwierdził cały klub parlamentarny PiS twierdząc, że uchwalone w 2007 r. przepisy zostały przyjęte "z naruszeniem procesu legislacyjnego" i "nie powinny być obowiązujące". PiS uważa też, że jeżdżenie z włączonymi światłami mijania przez cały rok jest bezcelowe, a kosztuje to dodatkowo każdego kierowcę około 300 zł rocznie.

"Na skutek zbiegu świateł ze słońcem następuje kilkunastosekundowy paraliż wzroku"

- Od dawna wiadomo, że ustawa z 2007 roku została uchwalona w trybie niekonstytucyjnym - dowodził w TOK FM Krzysztof Tchórzewski, sekretarz klubu PiS i inicjator skargi do Trybunału Konstytucyjnego. - To jest argument tylko legislacyjny. Natomiast my, żeby naprawić ten błąd, wnieśliśmy projekt ustawy przywracającej stary system, czyli dowolność jazdy z włączonymi światłami w okresie od 1 marca do października. W komisji przeważyły poglądy, że należy jednak pozostawić jazdę na światłach w dzień. Ze względu na to, że w tej sprawie jest szeroki podział opinii, marszałek schował tę ustawę do "zamrażarki" i nie postawił jej pod głosowanie - mówił poseł.

Sam jest gorącym orędownikiem wyłączania świateł wiosną i latem. - Na placu tej służby lobbystycznej producentów akumulatorów, żarówek oraz wzmacniającej gospodarkę Rosji, bo to jest ok. 400 mln dolarów rocznie wydawanych na paliwo więcej, została Polska i Czechy - twierdził Tchórzewski. Podniósł też argument bezpieczeństwa rowerzystów i osób pieszych. - Światła włączone latem zwiększają niebezpieczeństwo na drodze w stosunku do nich - mówił poseł PiS i dorzucił jeszcze jeden argument: - Okazało się, że osoby po 65. roku życia oraz osoby, które przeszły jakąkolwiek operację oczu, wskutek zbiegu świateł ze słońcem mają kilku - albo nawet kilkunastusekundowy paraliż wzroku. A więc ileś tam czasu nie widzą, a to stwarza szczególne niebezpieczeństwo - dowodził Tchórzewski. - Po 70. roku życia musielibyśmy więc zakazać w ogóle jazdy samochodem. Społeczeństwo Unii Europejskiej się starzeje. Służba zdrowia pracuje na całym świecie coraz lepiej, wiek życia ludzi się wydłuża i coraz więcej osób będzie po operacjach. Trzeba brać te wszystkie rzeczy pod uwagę - przekonywał.

"Złoszczą się ci, którzy muszą często zmieniać żarówki"

- Jestem przeciwnikiem zniesienia tego obowiązku. Ludzie przyzwyczaili się do tego i łatwo zauważyć, że samochód, który nie ma włączonych świateł ginie nam w tle, bo nawykliśmy, że samochody są w jakiś sposób oznaczone. Gdybyśmy ten obowiązek znieśli, mogłoby to na początku spowodować wzrost liczby stłuczek i kolizji - mówił w TOK FM Maciej Brzeziński z tygodnika "AutoŚwiat", ale dodał: - Jazda na światłach ma wady i zalety. W sytuacji, gdy oświetlone są samochody, to mniej wyróżniają się z szarości piesi i rowerzyści.

Dziennikarz motoryzacyjny odpierał na antenie TOK FM argumenty zwolenników zniesienia obowiązku jazdy (przez okrągły rok) na włączonych światłach w dzień: - Przeczytałem wczoraj, że to kosztuje rocznie kierowcę 300 zł. Ten argument jest całkowicie chybiony, gdyż za ok. 350 zł można kupić zestaw lampek dziennych, których zużycie prądu jest minimalne, wręcz pomijalne, ponieważ są to lampki diodowe. Również ich trwałość jest mniej więcej taka, jak samochodu, 10-15 lat. Natomiast jeżeli nie mamy takich lampek, to rzeczywiście zmieniamy je znacznie częściej i powoduje to jakiś minimalny wzrost zużycia paliwa - przyznał Brzeziński.

- Kierowcy się przyzwyczaili. To nie jest taki problem, jaki mógłby być 15 lat temu, kiedy było dużo "maluchów" na drogach. Obecnie złoszczą się ci, którzy muszą często zmieniać żarówki, ale to jest też wina producentów, którzy niedoskonale konstruują te układy w samochodach. W niektórych autach żarówki przepalają się częściej, to fakt - podsumował Brzeziński.

"Jak będziemy mieli takie drogi jak Austria..."

Poseł Tchórzewski twierdził też, że zaproszona do komisji policja nie była w stanie udowodnić, że wzrosło bezpieczeństwo przez jeżdżenie na światłach w dzień. - Austria w tej chwili pracuje nad zakazem jazdy na światłach we wspomnianym okresie. Ewentualnie można dopuść jazdę przez cały rok na specjalnych światłach dziennych, których nikt nie zakazuje - mówił inicjator skargi to TK.

- Badania, którymi dysponujemy i którymi dysponowała podkomisja nie zgadzając się na zniesienie obowiązku korzystania ze świateł mijania latem, były robione na polskich drogach i dotyczyły sytuacji, którą mamy w Polsce - odpowiadał poseł PO Zbigniew Rymasiewicz, przewodniczący komisji infrastruktury. - Niestety, nie jesteśmy Austrią jeżeli chodzi o sieć dróg. Może te badania, które będziemy robić w Polsce jak już wybudujemy wszystkie drogi ekspresowe i autostrady będą pozytywne i będzie można ten nakaz znieść - dodał.

DOSTĘP PREMIUM