Specjalny pociąg z Katynia dojechał do Warszawy

Pojechali uczcić swoich przodków, a wracają z miejsca kolejnej tragedii. - Cisza była. Jeden na drugiego patrzył, niedowierzająco - mówią w rozmowie z Radiem TOK FM przedstawiciele rodzin ofiar zbrodni katyńskiej, którzy jechali specjalnym pociągiem z Katynia.

Pociąg specjalny z Katynia dojechał rano na Dworzec Zachodni w Warszawie. Jechało nim ponad 400 osób, mających uczestniczyć w uroczystościach 70. rocznicy zbrodni katyńskiej - przedstawiciele rodzin ofiar, żołnierze Wojska Polskiego, harcerze, wolontariusze i dziennikarze. Wszyscy są wstrząśnięci katastrofą do jakiej doszło na lotnisku w Smoleńsku.

- Ta wiadomość spadła jak grom z jasnego nieba na wszystkich. Najpierw było mówione, że samolot ma awarię, że nic się nikomu nie stało. Później przyszła ta wiadomość o najgorszym - opowiada z trudem poseł Adam Abramowicz z PiS, który również wracał pociągiem specjalnym.

Członkowie rodzin katyńskich w rozmowie z TOK FM mówią, że rozpaczy jeszcze nie ma, bo ta informacja jeszcze nie do wszystkich dociera: - Myśmy się pomodlili, szybko do pociągu i ta szybkość jakoś nas tak odciągnęła od rozpaczy.

We wczorajszej katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem zginęły najważniejsze osoby w państwie, w tym prezydent Lech Kaczyński ze swoją małżonką Marią. Dziś w całym kraju trwa żałoba narodowa. Przyczyny katastrofy są wyjaśniane przez polskie i rosyjskie ekipy śledcze.

Zdjęcia - katastrofa samolotu, prezydent nie żyje

DOSTĘP PREMIUM