Kwaśniewska: Nasze najgorsze lądowanie było właśnie w Smoleńsku

Jolanta Kwaśniewska wspominając 10 lat latania prezydenckim samolotem zdradziła, że najgorsze wspomnienia ma właśnie z lotniska w Smoleńsku. - Miałam wrażenie, że jak będę się mocniej trzymać, to zatrzymam ten wielki samolot. Zatrzymaliśmy się 20 centymetrów przed końcem pasa - mówiła w Kropce nad i w TVN24.

- Jak myślę o najgorszym lądowaniu w ciągu tych dziesięciu lat prezydentury męża to był Smoleńsk - przyznała Jolanta Kwaśniewska w rozmowie z Moniką Olejnik.

Była Pierwsza Dama przyznała, że jak tylko usłyszała o wypadku na lotnisku w Smoleńsku to ścierpła jej skóra, bo przypomniała sobie swoje lądowanie na tym lotnisku. - Jak dostałam pierwszą informację, że był wypadek, pomyślałam, że koło im się urwało. Bo ja pamiętam to lądowanie w Smoleńsku. To było takie uderzenie w te płyty, wielkie metrowe płyty, na których się podskakiwało - opisywała.

Kwaśniewska wspominała, że prezydencki samolot był wtedy jeszcze przed przebudową, "wielki i ciężki". - Trzymałam się fotelu w samolocie i patrzyłam - był tam taki duży ekran telewizyjny, gdzie było pokazane jak lądujemy - i już widziałam, że brakuje nam pasa. Miałam wrażenie, że jak będę się mocniej trzymać, to zatrzymam ten wielki samolot. I zatrzymaliśmy się 20 centymetrów przed końcem pasa - wyjaśniała.

DOSTĘP PREMIUM