Trzecia czarna skrzynka wieczorem będzie w Polsce

Wieczorem dotrze do Polski trzecia czarna skrzynka z samolotu prezydenckiego, który rozbił się pod Smoleńskiem. Do kraju ma wrócić również kilku prokuratorów wojskowych, którzy pracowali na miejscu katastrofy samolotu prezydenckiego.

Pułkownik Jerzy Artymiak z Naczelnej Prokuratury Wojskowej powiedział, że urządzenie pierwotnie miało być w kraju już wczoraj, ale nie udało się załatwić transportu. Badanie skrzynki zajmie kilka dni - poinformował pułkownik Artymiak.

Urządzenie, które ma być badane w Polsce to tak zwany rejestrator szybkiego dostępu. Został skonstruowany w kraju i jest zapisem parametrów technicznych samolotu.

Dwie pozostałe czarne skrzynki - tak zwane rejestratory katastroficzne - są w Rosji. Z badań, które do tej pory przeprowadzono wynika, że piloci tuż przed wypadkiem zdawali sobie sprawę, że się rozbiją. Nikt z komisji badającej przyczyny katastrofy nie chce wypowiadać się na temat, czy o tym fakcie wiedziała tylko załoga czy również reszta pasażerów.

Do Polski wrócą też prokuratorzy, którzy pracowali przy identyfikacji zwłok oraz prokurator, który odczytywał dane z "czarnych skrzynek". Wszyscy po krótkim odpoczynku mają wrócić do pracy i kontynuować polskie śledztwo w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem.

Pułkownik Jerzy Artymiak podkreślił, że zebrane przez śledczych w Rosji dowody będą podstawą toczącego się w kraju postępowania. Ich właściwe opracowanie będzie podstawą do wykorzystania w polskim śledztwie, które ma ustalić przyczyny i przebieg katastrofy.

Pułkownik nie wykluczył, że prokuratorzy będą w przyszłości musieli jeszcze raz pojechać do Rosji. Przy tej okazji zaznaczył, że pomoc, jaką nasi śledczy dostają od rosyjskich kolegów, jest wyjątkowo skuteczna.

- Jestem pod wrażeniem prokuratorów z Federacji Rosyjskiej - podkreślił pułkownik Artymiak dodając, że wszystkie rosyjskie służby pracują po kilkanaście godzin na dobę i udzielają Polakom daleko idącej pomocy. - To wykracza wręcz poza ramy uregulowań prawnych - dodał pułkownik Artymiak. W Moskiwie będzie nadal pracował z rosyjskimi śledczymi szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, pułkownik Krzysztof Parulski.

DOSTĘP PREMIUM