"Miałem być na pokładzie. Wtedy Aram by żył"

W Gdańsku odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miasta, w czasie której oddano hołd ofiarom sobotniej katastrofy pod Smoleńskiem. Wśród obecnych była rodzina Macieja Płażyńskiego oraz żona Arkadiusza Rybickiego wraz z jego bratem. W rozmowie z reporterem TOK FM Sławomir Rybicki, poseł na Sejm, wspomina tragicznie zmarłego brata Arkadiusza Arama Rybickiego.

- Aram jest moim starszym... był moim starszym bratem i był dla nas, a jest nas przecież wielu w rodzinie, wzorem - mówi Sławomir Rybicki. - Zaczynał działalność opozycyjną i potem my wszyscy jego śladem ,jego wzorem w tej działalności uczestniczyliśmy.

Arkadiusz Rybicki był niezwykle ciepłym i serdecznym człowiekiem. Ostatnio zaangażował się w akcję wpisania do rejestru zabytków gdańskich stoczniowych dźwigów. Zawsze pamiętał o rodzinie. Był bratem Sławomira Rybickiego i Bożeny Rybickiej, a także szwagrem Macieja Grzywaczewskiego.

"Zawsze miał dla nas czas"

- Zawsze miał dla nas, dla rodzeństwa czas, uśmiech i dobre serce - mówił po uroczystości Sławomir Rybicki. - Jest mi szczególnie przykro, bo gdybym to ja był na pokładzie, a miałem tam być, to nie byłoby tam Arama, to on by żył. Dlatego ta chwila jest tak trudna. Arama ciągle jeszcze nie ma w Polsce, ciągle trwają w Moskwie poszukiwania jego ciała i jest nam po prostu z tym wszystkim strasznie trudno - dodaje młodszy brat Arkadiusza.

Arkadiusz Rybicki był współtwórcą Ruchu Młodej Polski. To on - razem z Maciejem Grzywaczewskim - w czasie Sierpnia'80 spisał na tablicy 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Po wyborze Lecha Wałęsy na prezydenta był jego ministrem. W rządzie Jerzego Buzka objął stanowisko wiceministra kultury. Od 2005 roku był posłem Platformy Obywatelskiej. Razem z żoną Małgorzatą założyli Stowarzyszenie Pomocy Osobom Autystycznym, po tym kiedy okazało się że ich syn Antoni jest dzieckiem autystycznym.

TOK FM PREMIUM