Prokuratura dementuje: Nie ma nagrań z kabiny pasażerskiej Tu-154

- Nie istnieją nagrania z kabiny pasażerskiej rozbitego Tu-154 - dementuje w rozmowie z TOK FM rzecznik prasowy Naczelnego Prokuratora Wojskowego płk Zbigniew Rzepa. ?Dziennik Gazeta Prawna? napisał dziś za anonimowym źródłem, że urządzenie rejestrujące w kabinie pilotów nagrało także krzyki dochodzące z przedziałów pasażerskich samolotu.

Czarna skrzynka nagrała jedynie dźwięki tła z kokpitu załogi., do którego - jak mówił rzecznik Prokuratury - nie mógł dotrzeć dźwięk z kabiny pasażerskiej. Płk Zbigniew Rzepa dodał, że "w Moskwie pracuje tylko jeden prokurator wojskowy, który nie mógł ujawnić "Dziennikowi Gazecie "Prawnej" tych nieprawdziwych informacji".

"DGP" podał dzisiaj, że urządzenie rejestrujące z kabiny pilotów nagrało także dźwięki z pomieszczeń pasażerskich. Tuż za kokpitem znajdowało się pomieszczenie stewardess, a za nim trzy saloniki. Gazeta powołuje się bowiem w tekście na "jednego z wojskowych prokuratorów", który miał powiedzieć: - W kilkudziesięciu ostatnich sekundach nagrania rejestrator z kokpitu nagrał rosnący szmer z przedziałów pasażerskich. Aż w końcu usłyszeliśmy nieludzki krzyk przerażenia.

Nikt z pasażerów nie naciskał na załogę

W minionym tygodniu Prokurator generalny Andrzej Seremet w radiu TOK FM ujawnił, że piloci prezydenckiego samolotu wiedzieli o zbliżającej się katastrofie . Zapowiedział, że zapis z czarnych skrzynek zostanie ujawniony; upublicznione nie zostaną tylko "treści intymne". Dodał, że wbrew wcześniejszym doniesieniom nie ma potwierdzenia o rozmowach załogi z kimś spoza kabiny, o naleganiach, aby mimo warunków atmosferycznych uniemożliwiających lądowanie jednak lądować.

Pojawiające się w mediach informacje o ewentualnych przyczynach katastrofy wojskowi prokuratorzy nazywają spekulacjami

Rosyjskie media o przyczynach katastrofy

Analiza zapisów rozmów pilotów Tu-154, który rozbił się w Smoleńsku, wykazuje, że nikt z pasażerów nie naciskał na załogę , by lądowała na niewidocznym we mgle lotnisku, a najprawdopodobniejszą przyczyną katastrofy był błąd pilota - informowała agencja Interfax, powołując się na "źródło w komisji badającej wypadek".

Rozmówca agencji powiedział, że błąd kapitana samolotu miał polegać na tym, że nie wziął pod uwagę właściwości maszyny rosyjskiej, która traci wysokość szybciej niż inne odrzutowce. Bowiem Tu-154, lecąc z małą szybkością, opada, kiedy pilot próbuje wyrównać kurs maszyny. Wcześniej świadkowie opowiadali, że widzieli, jak pilot po tym, kiedy na bardzo niskim pułapie wyleciał z mgły i zobaczył, że ziemia jest bardzo blisko, a pas startowy - daleko, spróbował wyrównać lot i podnieść maszynę. W tym momencie odrzutowiec zaczepił o czubki drzew.

"Warunki nie trudne, lecz ekstremalne"

Natomiast od innego "źródła bliskiego komisji" Interfax dowiedział się, że nie ma podstaw, by twierdzić, że "wysoko postawieni pasażerowie" zmusili pilotów do lądowania w Smoleńsku. - Rejestrator rozmów, zapisy, na którym zostały rozszyfrowane, nie zarejestrował żadnego nacisku na pilotów - zapewnił rozmówca agencji.

Moskiewski dziennik "Kommiersant" opisał warunki panujące w Smoleńsku jako "nie trudne, lecz ekstremalne". - Prawdopodobieństwo katastrofy przy takim lądowaniu było bardzo wysokie. Pilot prezydenckiej maszyny dobrze o tym wiedział. Niemniej poszedł na nieuzasadnione z punktu widzenia wszystkich instrukcji latania i elementarnego zdrowego rozsądku ryzyko - twierdzi nie nazwany ekspert, którego cytuje gazeta.

Jak powiedział Radiu TOK FM Rzecznik prasowy Naczelnego Prokuratora Wojskowego płk Zbigniew Rzepa nieprawdziwe są doniesienia dzisiejszego Dziennika Gazety Prawnej, jakoby istniały nagrania z kabiny pasażerskiej, Skrzynka nagrała jedynie dźwięki tła z kokpitu załogi., do którego - jak mówił rzecznik Prokuratury - nie mógł dotrzeć dźwięk z kabiny pasażerskiej. Jak dodał płk Zbigniew Rzepa - w Moskwie pracuje tylko jeden prokurator wojskowy, który nie mógł ujawnić Dziennikowi Gazecie Prawnej tych nieprawdziwych informacji. Gazeta powołuje się bowiem w dzisiejszym tekście na "jednego z wojskowych prokuratorów".

DOSTĘP PREMIUM