Defilada na placu Czerwonym to nie spacer po Moskwie

Nietypowe ustawienie, inne tempo marszu i komendy - tego muszą nauczyć się polscy żołnierze przed defiladą na Placu Czerwonym. A są zmęczeni, bo od tragedii prezydenckiego tupolewa prawie bez przerwy oddają honory przy przekazywaniu trumien i na uroczystościach pogrzebowych.

Siedemdziesięciu pięciu naszych żołnierzy do Moskwy leci już 30. kwietnia. W defiladzie wojskowej z okazji 65. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem, będą maszerować zaraz za Rosjanami. Przed defiladą, 9. mają, czeka ich intensywny trening na Placu Czerwonym i na obiekcie, który ma go symulować.

200 metrów na rosyjską nutę

- Żołnierze muszą przejść krokiem defiladowym bardzo długi, dwustumetrowy, odcinek - tłumaczy ppłk Mariusz Kubarek z Dowództwa Garnizonu Warszawa, w którego skład wchodzi Batalion Reprezentacyjny Wojska Polskiego. - Będą defilować w rytm marszy rosyjskich, które różnią się od naszych, mają inne tempo - podkreśla wojskowy i przyznaje, że żołnierze będą musieli sporo ćwiczyć. - Muzyka rosyjskich marszy jest bardziej zróżnicowana od naszych, a rosyjski regulamin przewiduje tempo 110-120 kroków na minutę, podczas gdy polski 112-116 - dodaje ppłk Kubarek.

Rosyjskie komendy nie przypominają naszych

To nie jedyny problem z jakim musi się uporać nasz batalion reprezentacyjny. - Komendy będą wydawane w języku rosyjskim, a różnią się znacznie od naszych - wskazuje Kubarek. - Rosyjskie komendy nie przewidują tego co jest w naszej armii, np.; "na ramię broń, do nogi broń, prezentuj broń". U nich jest to zamknięte jedną komendą: "baczność, na prawo patrz" - wylicza pułkownik. Dlatego pomiędzy komendy w języku rosyjskim, będą wydawane także po polsku, przez dowódcę polskiego pododdziału.

Nietypowa konfiguracja defilady

Inna będzie też konfiguracja i ustawienie defilady, niż to, do jakiego są przyzwyczajeni Polacy. - Za dowódcą pododdziału pójdzie poczet z polską flagą. Kolejno dowódcy plutonu i żołnierze w konfiguracji 8x8. To także dość nietypowe ustawienie - wskazuje ppłk Mariusz Kubarek.

Żołnierze są mocno eksploatowani

- Na pewno nasi żołnierze dadzą sobie radę. Są dobrze wyszkoleni - przekonuje ppłk Kubarek. Choć, jak przyznaje, że są zmęczeni po licznych uroczystościach związanych z tragedią prezydenckiego tupolewa. - Są bardzo mocno eksploatowani podczas tych uroczystości i pogrzebów, ale to także dla nich trening - dodaje Kubanek. - Od poniedziałku będą mogli zregenerować siły - zapewnia.

W sumie około 1000 żołnierzy

W defiladzie udział wezmą oprócz Rosjan i Polaków także żołnierze z 13 innych krajów m.in. Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji. Na uroczystości przyjedzie również marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który pełni obecnie obowiązki prezydenta Polski.

DOSTĘP PREMIUM