Cameron i jego homofobiczna krucjata znowu w Polsce

Do Polski przyjechał dr Paul Cameron. Głosi, że homoseksualiści są obciążeniem dla społeczeństwa, bo chorują na AIDS. Trzy uczelnie - po protestach - zamknęły przed nim drzwi. Ale są miejsca, gdzie bez problemów może prezentować swoje poglądy. Zdaniem prawniczki, jego wypowiedzi dążą do wzburzania nienawiści przeciwko homoseksualistom.

Paul Cameron w Polsce - przeczytaj

Rok temu wizyta Camerona wywołała spore zamieszanie. Po burzy wywołanej przez media władze warszawskiego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego odwołały wykład, jaki miał się odbyć w budynku uczelni. Bez przeszkód wystąpił na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie Opolskim.

W tym roku po protestach z wykładu kontrowersyjnego naukowca zrezygnowały uniwersytety w Szczecinie, Warszawie i Toruniu. Skąd taka decyzja? Dr Paul Cameron od lat prowadzi krucjatę przeciwko homoseksualistom. Głosi że homoseksualiści żyją krócej, są obciążeniem dla społeczeństwa, bo chorują na AIDS. Jego zdaniem lesbijki giną w wypadkach samochodowych 300 razy częściej niż heteroseksualne kobiety.

'Stop promocji zboczeń na UW'!

Prawo a tour Camerona

Prawniczka Monika Zima z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego nie ma wątpliwości. - Wypowiedzi, o których mogliśmy przeczytać, dążą do wzburzania nienawiści przeciwko osobom homoseksualnym - oceniła. W Komentarzach Radia TOK FM przypomniała, że w 2006 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą homofobię w Europie. - PE wyraźnie wzywa wszystkie kraje członkowskie - w tym Polskę - oraz wszystkie jednostki badawcze, wszystkie instytuty organy władzy publicznej i wszystkie podmioty prawa prywatnego do tego, żeby zagwarantować osobom homoseksualnym, biseksualnym, transseksualnym ochronę przed wypowiedziami homofobicznymi. A takie wypowiedzi pan Cameron głosi na swoich wykładach. My rozmawiamy na temat tego problemu nie w kontekście byle jakiej rzeczywistości, ale w rzeczywistości obowiązującego prawa - powiedziała.

Granice wolności

Jak podkreśliła prawniczka nasza konstytucja gwarantuje wolność badań naukowych, tak jak chroni wolność słowa (art. 73 konstytucji). Ale równocześnie zakazuje istnienia organizacji i partii, które odwołują się do "totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy" (art. 13).

- To potwierdza, że nie ma wolności absolutnych. Już dawno ukształtował się pogląd że prawa i wolności człowieka nie są absolutne i podlegają ograniczeniom. Właściwie tylko godność byłaby takim prawem, które nie podlegałoby ograniczeniu - mówiła Zima.

Prawniczka podkreśliła, że uczelnie tak jak wszystkie działające w Polsce instytucje podlegają prawu. Dlatego jak powiedziała uczelni, która udostępnia salę na wykład Camerona możnaby zarzucić, że "działa wbrew przepisom prawa, bo nie działa na rzecz demokracji i poszanowania praw człowieka". - Oczywiście może się zdarzyć, że uczelnie nie wiedzą i wynajmują salę, ale nie chce mi się w to wierzyć". - W tytule wystąpienia jest "zjawisko homoseksualizmu" - to aż kłuje w oczy. Nie sądzę żeby pracownik wydający zgodę na wykład nie zdawał sobie sprawy z tego, jakiego rodzaju poglądy będą tam głoszone - podsumowała Monika Zima.

Prawniczka z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego dodaje, że każdy kto poczuje się dotknięty wystąpieniami Paula Camerona może zgłosić sprawę do sądu. - Trzeba by się zastanowić, czy te poglądy nie są poglądami które nie tylko obrażającymi inne osoby, ale też znieważającymi - dlatego jak dodała "ciekawe co byłoby, gdyby ktoś wystąpił nie do sądu cywilnego tylko do sądu karnego o znieważenie". - Sąd miałby nie lada ciekawą sytuację do rozwiązania - mówiła w Komentarzach Radia TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM