Licealistka ukrywała ciążę - teraz grozi jej więzienie. Znaleziono martwego noworodka

Nawet 5 lat więzienia może grozić licealistce z Trzcianki, jeśli prokuratura postawi jej zarzut dzieciobójstwa.

Martwego noworodka znaleźli policjanci. Sprawa zaczęła się, gdy w szkolnej szafce 17-latki znaleziono zakrwawione rzeczy. Wcześniej przez kilka miesięcy konsekwentnie zaprzeczała by była w ciąży, w czym wspierali ją rodzice, choć sprawa była ewidentna.

- Zarówno dyrektor szkoły, jak i sami rówieśnicy dziewczyny, próbowali się dowiedzieć co się z nią dzieje. Twierdziła, że tylko przybrała na wadze. Z kolei wezwana przez dyrektorkę matka nastolatki, stwierdziła wręcz, że mówienie o tym, że jej córka spodziewa się dziecka, to szykany - mówią pracownicy Wielkopolskiego Kuratorium Oświaty. - Wszyscy 17latce ofiarowali pomóc, ale nie można nikogo zmusić by ją przyjął.

Prokuratura na razie nie przesłuchała dziewczyny. - Jest w bardzo złym stanie psychicznym - mówi Radiu Tok Fm rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur - Prus.

Trudno też powiedzieć czy noworodek urodził się martwy, czy też został zabity:

Dlaczego zarówno nastolatka, jak i jej rodzina ukrywały ciążę?

- Na to mogło mieć wpływ wiele czynników, ale z pewnością tak sytuacja wskazuje na zaburzone stosunki wewnątrz rodziny nastolatki, na nieprawidłowy kontakt pomiędzy dzieckiem a rodzicami. Być może kryzys w psychice tej dziewczyny nastąpił jeszcze przed ciążą - zastanawia się psycholog Marta Melka.

Jej zdaniem jest wiele niewiadomych, które mogły mieć ogromny wpływ na całą sprawę.

- Nie znamy ojca dziecka, nie wiemy czy go chciał. Nie wiemy jak postrzegano 17latkę w środowisku w którym żyła. Czy jako grzeczną, spokojną dziewczynę, czy też może jako "bardziej korzystającą z życia"? Jak postrzegali ją znajomi rodziców. Jakie były poglądy społeczności Trzcianki - ogromne przywiązanie do wartości katolickich spotykane w takich małych ośrodkach, ma wielki wpływ na postrzeganie młodych matek.

W takim mieście - zdaniem Melki - brakuje instytucji, do których nastolatka, mogłaby się anonimowo zwrócić o pomoc.

- To wszystko razem wzięte mogło mieć ogromny wpływ na psychikę i postępowanie dziewczyny.

Psycholog Marta Melka przestrzega przed osądzaniem 17-latki.

- Nie powinniśmy jej potępiać. Przeżywa straszną traumę. To co się stało, zaważy przecież na całym jej życiu. Potrzebuje opieka i pomocy terapeuty.

DOSTĘP PREMIUM