E. Klich: Głos piątej osoby pojawił się długo przed katastrofą. Nie miał na nią wpływu

- Głos piątej osoby pojawił się nawet kilkanaście minut przed katastrofą. Nie miał on wpływu na zdarzenia w kabinie - powiedział w TVN24 - płk. Edmund Klich, polski przedstawiciel przy komisji badającej przyczyny katastrofy pod Smoleńskiej. - Głos jest już zidentyfikowany, ale nie mogę powiedzieć, kto to jest - dodał.

Dziś do Rosji udał się urzędnik z MSZ, który miał rozpoznać głos piątej osoby w kokpicie. - Wiedziałem od początku, co to za osoba - powiedział E. Klich. Naciskany przez dziennikarkę nie chciał zdradzić jej personaliów. - Proszę o następne pytanie - odpowiedział. - To jest ujawnianie informacji, która może wiązać się z przyczyną katastrofy. Muszę być lojalny wobec Rosjan - przyznał.

Za chwilę jednak dodał: - Myślę, że to jednak nie miało wpływu na katastrofę, dlatego, że glos ten pojawia się długo przed kłopotami samolotu. To na pewno nie było bezpośrednio przed katastrofą - wyjaśnił. Dodał, że mogło to być nawet kilkanaście minut przed wypadkiem.

Według E. Klicha o tym, kiedy dowiemy się, kim jest ta osoba, zależy od strony rosyjskiej. - Na pewno dowiemy się po zakończeniu badań, wtedy będę te zwolniony z tej tajemnicy - powiedział. - To może trwać nawet rok - dodał.

Klich przyznał, że nie słyszał piątego głosu kiedy przesłuchiwał taśmę, "bo był w tle". - Tam jest duży szum, tam nawet rozmowy między załogą nie są wyraźne, a osoby dodatkowej tym bardziej.

E. Klich powiedział również, że jego zdaniem cała rozmowa z kabiny nie będzie ujawniana. - Ujawnia się tylko tę część, która jest potwierdzeniem dowodowym analizy.

8.41 i 6 sekund - taka godzina katastrofy wynika z prezentacji jaką pokazali Klichowi Rosjanie. - Mogą być jeszcze jakieś przesunięcia, ale nie większe niż minuta - powiedział.

DOSTĘP PREMIUM