Zamiast procesu mediacje w sprawie Włoszki pogryzionej przez amstaffy

Na razie nie będzie procesu przeciwko właścicielce jednej z krakowskich restauracji, w której w ubiegłoroczne wakacje dwa amstaffy pogryzły 5-letnią dziewczynkę. Sąd zdecydował, że najpierw spróbuje pogodzić strony.

Na wniosek obrońcy sprawa trafi do mediacji, a Jolanta O., właścicielka restauracji, będzie miała szanse naprawić wyrządzoną szkodę. Mimo że podczas przesłuchań przyznała się do winy, jej obrońca wniosek o mediacje złożył dopiero teraz. - Pozostaje mi tylko wyrazić ubolewanie, że tak długo na niego czekaliśmy - komentuje Beata Stec-Kolanko, adwokat rodziny pogryzionej Włoszki.

Tragiczny wypadek zdarzył się w sierpniu ubiegłego roku podczas pobytu rodziny Fazzini na wakacjach w Krakowie. Rodzice z małą Noemi jedli kolację w restauracji przy ul. Grodzkiej. Kiedy dziewczynka szła do toalety, psy zaatakowały ją i dotkliwie pogryzły. Lekarze założyli jej aż dziewięćdziesiąt szwów.

Oskarżona restauratorka nie pojawiła się w sądzie. Nieoficjalnie wiadomo, że nie interesuje się stanem zdrowia poszkodowanej dziewczynki. Tymczasem Noemi wraca do zdrowia we Włoszech - Niestety na jej twarzy wciąż widoczne są ślady po pogryzieniach - przyznaje Stec - Kolanko - i według lekarzy te ślady nie zniknął - dodaje. Właścicielka psów może trafić do więzienia nawet na 3 lata.

DOSTĘP PREMIUM