Mieszkańcy zalanego Wilkowa nie mają za co kupić leków

Lekarze przyjmują po kilkuset pacjentów dziennie. Apteki wydają leki bez pieniędzy nie wiedząc, czy ktoś za to zapłaci. Bardzo trudna jest sytuacja chorych z zalanej gminy Wilków na Lubelszczyźnie. - Nie da się tego opisać - mówi nam jedna z pielęgniarek.

Jak powiedziała reporterce TOK FM pielęgniarka z ZOZ w Karczmiskach, sytuacja jest bardzo ciężka. Mieszkańcy terenów powodziowych nie mają leków, bo zostały zalane przez wodę. Dostają recepty, ale nie mają pieniędzy, by leki wykupić. Chodzi m.in. o cukrzyków i nadciśnieniowców. Jest bardzo dużo chorych dzieci, kaszlących, kichających, z gorączką, których rodzice też mają puste portfele.

Mieszkańcom bardzo pomaga apteka, która tym najbardziej potrzebującym wydaje leki na razie bez pieniędzy. Z kolei przychodnia zorganizowała zbiórkę leków - każdy przynosi co może i leki, oczywiście pod kontrolą lekarzy, są przekazywane osobom chorym.

W szpitalu w Opolu Lubelskim lekarze też pomagają powodzianom i służbom pracującym przy powodzi. Chodzi głównie o opatrywanie skaleczeń strażakom, żołnierzom czy mieszkańcom. Bo skaleczenie plus brudna woda to bardzo wybuchowa mieszanka.

W gminie Wilków w poniedziałek po południu zaczęły się szczepienia przeciw tężcowi. Szczepione są osoby powyżej 19 roku życia. W punktach szczepień są kolejki; ludzie wiedzą, że taka jest konieczność. Na razie szczepionek nie brakuje, są cały czas dowożone przez sanepid.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM