Świbno: rybacy nie wypływają, ludzie martwią się o swój dobytek

Fala powodziowa szybko wpływa do Zatoki Gdańskiej. Nurt w Świbnie na Wyspie Sobieszewskiej koło Gdańska jest wartki, ale poziom wody jest o 40 cm poniżej stanu alarmowego. Mieszkańcy domów położonych najbliżej rzeki nie są jednak spokojniejsi.

- Poprzedniej nocy miałam stres, sama jestem w tej chwili w domu. Mąż pracuje za granicą, córka mieszka w Gdyni. Co cenniejsze rzeczy wywiozłam - mówi kobieta, której dom znajduje się kilkanaście metrów od wezbranej rzeki. Gdyby przyszła wysoka woda zaleje jej dom. - To jest państwowy budynek, a nikt z administracji domu nawet nie przyszedł. Jest strach przecież tyle tragedii ta woda narobiła w Polsce - żali się kobieta.

Najciężej mają rybacy, nie mogą teraz wyjść w morze

- Szybko byśmy wypłynęli z nurtem rzeki, ale nie wrócilibyśmy pod prąd - mówi rybak Wiesław Miedwiediuk. Dla rybaków nie będzie żadnych odszkodowań. - Kto się tam o rybaków martwi? Przeżyje to dobrze, padnie to będzie mocniejszy. W ogóle będą straty jak nie będzie ryby, bo prawdopodobnie ta brudna woda odgoni to wszystko w głąb Zatoki Gdańskiej - mówi. Na razie rybacy zajmują się naprawą starych łodzi i obserwują rzekę.

Podobnie robią pracownicy zamkniętej przeprawy promowej na Wiśle między Świbnem a Mikoszewem. - Zdarzały się jakieś krówki, świnki, raz nawet bojler płynął Wisłą. Ale dzisiaj jak na razie nic nie płynęło. Może woda się oczyszcza - prognozuje Daniel Wolak. - Woda u nas opada. Najwyższy poziom był do podmurówki budynku, a teraz jest o wiele niżej. Nawet szlaban z napisem "Prom nie kursuje" nam zakryło, teraz napis widać - dodaje.

Od tygodnia przeprawa promowa między przez Wisłę jest zamknięta

- Prom jest w Przegalinie, jest zawieszony na czterech linach i w zależności od wysokości wody spokojnie sobie dryfuje - mówi Wolak.

Wały w Świbnie, które pamiętają czasy pruskie są bardzo wysokie, a teren zalewowy jest tu najszerszy w Europie. Na wale stoją domy. - Niemcy to budowali ze stuprocentową pewnością, że tych domów nie zaleje. Nie przewidziano sytuacji, by wał się przelał. I teraz do wału jest jeszcze 80 metrów terenu zalewowego - dodaje Krzysztof Byczkowski. Prom przez Wisłę nie będzie kursował co najmniej przez tydzień.

DOSTĘP PREMIUM