Powódź. Wstydzą się, że muszą liczyć na pomoc innych

Powodzianie z zalanej niemal doszczętnie gminy Wilków na Lubelszczyźnie na razie chcą jak najszybciej wrócić do domów; widać mobilizację i zaangażowanie. Ale niebawem mogą się pojawić bardzo negatywne emocje, w tym agresja. Powodzianom pomagają m.in. policyjni psychologowie z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Psycholodzy dopływają do tych, którzy nie chcieli się ewakuować i zostali w zalanych domach. - Chodzi głównie o rozmowę. Ci ludzie chętnie się otwierają - mówi psycholog, Mariola Jurczyk - Makara. Z powodzianami rozmawiała m.in. o ślubach, które były zaplanowane czy o nowowybudowanych domach. Ludzie potrzebowali kogoś, komu mogli się wygadać.

Jak wspomóc powodzian?

Psycholodzy podkreślają, że na razie nie ma rozmów wprost o pieniądzach i problemach finansowych. Powodzianie bardziej martwią się o zwierzęta, które zostawili w domach, np. przenosząc je na górne kondygnacje. - Bardzo poruszyła mnie rozmowa z pewnym panem, który opowiadał mi o kurach, że przeżyły. Mówił też o psie, który powitał go ze łzami w oczach - to słowa komisarz Teresy Wąsikowskiej, szefa policyjnych psychologów z Lublina.

Wstydzą się proszenia o pomoc

Powodzianom brakuje wszystkiego. Ale choć pomoc płynie z wielu stron, część poszkodowanych nie potrafi się pogodzić z tym, że muszą liczyć na innych. Komisarz Waldemar Łukomski podkreśla, że to normalne. - Niektórzy uważają, że po prostu zwyczajnie nie wypada; że to, co mają powinni zawdzięczać tylko sobie i własnej pracy. Jest im trudno przyjmować pomoc - mówi psycholog.

Był przypadek kobiety, która przyjęła pod swój dach kilka osób z dalszej rodziny. Zabrakło środków czystości. Poprosiła kuzynkę, by poszła do punktu wydawania darów i wzięła mydło czy papier toaletowy. - Ta miała jednak wyraźne opory, żeby pójść i prosić o pomoc - dodaje Teresa Wąsikowska. Przyznaje, że w stosunku do powodzian trzeba być szczególnie wyrozumiałym i cierpliwym; rozumieć "przewrażliwienie" niektórych z nich.

Potem pomocy nie będzie?

Psycholodzy podkreślają jeszcze jedno: ludzie boją się, że pomoc szybko się skończy. - Boją się, że po tym jak woda opadnie zostaną sami; że będą się musieli sami zmierzyć z porządkowaniem otoczenia - dodają. Już teraz potrzebują informacji, jak wypełniać dokumenty; jak starać się o zasiłki; co ze składką na ZUS (w przypadku właścicieli firm); gdzie można dostać narzędzia do sprzątania i remontowania domu.

W najbardziej dotkniętej przez powódź gminie Wilków na Lubelszczyźnie non stop pracuje sześciu policyjnych psychologów.

DOSTĘP PREMIUM