Tomasz Lis: Nie będę udawał specjalisty od robienia gazety

- Tomku, po co ci to? - pytała Tomasza Lisa, nowego redaktora naczelnego "Wprost", Jolanta Pieńkowska. Lis przyznał, że nigdy "nie był szefem" w gazecie, ale "da się to zrobić".

Dwa dni temu media obiegła wiadomość, że Tomasz Lis został nowym naczelnym tygodnika "Wprost". Dziennikarz o powodach swojej decyzji mówił w programie "Dzień Dobry TVN".

- Chcę się zmierzyć z czymś nowym, najlepiej, żeby to było coś trudnego - wyjaśniał Lis, tłumacząc, że "za dużo czasu spędza na kanapie" i "nie jest jeszcze w wieku trzeciofilarowym".

"To moment, że gdy wyświetla się 'pull up' jeszcze można ściągnąć stery"

Lis przyznał, że nie ma doświadczenia w kierowaniu zespołem redaktorskim gazety, ale zaznaczył, że tworzył dwa programy informacyjne. - Tygodnik jest trudny, bo jest intensywny, jest trudny, bo przecież nie będę udawał specjalisty od wydawania gazety, bo nim nie jestem - mówił.

Nowy naczelny "Wprost" zdaje sobie sprawę, że "tygodnik ma złą tendencję", nie ma najlepszej opinii i "często skręcał w złą stronę". - By posłużyć się metaforą, myślę, że to jest jeszcze ten moment, kiedy jak na kokpicie wyświetla się "pull up", to można stery ściągnąć - stwierdził.

Zrobienie pisma antypisowskiego "byłoby zbyt proste"

Lis zapowiedział, że nie będzie wprowadzać w życie linii politycznej. - Na pewno to nie będzie pismo propisowskie, a takie było, ale nie będzie też antypisowskie, bo to byłoby zbyt proste, żeby wajchę przekręcić w druga stronę. Nie będzie też proplatformerskie ani antyplatformerskie - mówił.

- Bardzo chciałbym, żeby w stronę tygodnika "Polityka" to poszło w sensie profesjonalizmu całej redakcji, (...) natomiast chciałbym, żeby było bardziej "od lewa do prawa" - opowiadał Lis o swoim pomyśle na "Wprost".

Przyznał zarazem, że nie ma wzoru, do którego by dążył. - Nie ma takiego pisma, o którym mógłbym powiedzieć: "O, to jest to" - opowiadał - Nie wierzę w całkiem nową formułę, ale jest problem "remontu mieszkania w biegu". Tego numeru ja nie mogę stanąć na moment, w poniedziałek to się musi ukazać. To będzie dość specyficzny numer, w którym już mam nadzieję, że już będą widoczne pewne zmiany - mówił o najbliższym numerze "Wprost".

Lis chce ściągnąć osoby "Z TVN-u i okolic"

Dziennikarz nie chciał zdradzić, kogo jeszcze chce ściągnąć do redakcji tygodnika, ale ma na oku "także osoby z TVN-u i okolic", z którymi "od wtorku intensywnie zaczął rozmawiać".

- Zostajesz w Telewizji Polskiej? - pytali prezenterzy. - Oczywiście, że tak - odpowiedział Lis.

Przyznał też, że TVP faktycznie nie wiedziała nic o tym, że negocjuje z AWR "Wprost". - Nie ma absolutnie żadnego zapisu w kontrakcie, który wskazywałby na potrzebę udzielenia takiej informacji komukolwiek - powiedział - Ja jestem niezależnym producentem, nie jestem pracownikiem Telewizji Polskiej, więc mogłem sobie na to pozwolić - zakończył.

DOSTĘP PREMIUM