We Francji tak, w Łodzi nie. Pomysłodawcy "Winobrania na pl. Wolności" odwołali imprezę

Organizatorzy "Winobrania na placu Wolności w Łodzi" odwołali imprezę. Nie wystąpili do władz miasta o zgodę na zorganizowanie imprezy. Nie pamiętali też o tym, że ustawa o imprezach masowych wyklucza picie alkoholu, za pociąganie z butelki w miejscu publicznym grozi grzywna.

"W związku z ostatnimi wydarzeniami i nieoczekiwanym masowym odzewem, zmuszeni jesteśmy do oficjalnego odwołania pomysłu i z bólem pragniemy prosić o zlekceważenie wydarzenia: Winobranie na placu Wolności w Łodzi" - napisali pomysłodawcy imprezy na swoim profilu na facebooku.

Wcześniej - wzorem Francuzów - zapraszali na imprezę, która według pierwszych planów miała rozpocząć się o godz. 22 i potrwać 5 godzin. Swój udział w tej specyficznej zabawie potwierdziło prawie 600 użytkowników serwisu społecznościowego. - Każdy kto decyduje się na przyjście wie, czym to grozi i każdy odpowiada za siebie - mówił mi jeden z pomysłodawców, 23-letni student. Winobranie odbyłoby się nielegalnie. Jego inicjatorzy nie zawiadomili w odpowiednim czasie urzędu miasta.

Ale i tak nic by to nie dało. Ustawa o imprezach masowych wyklucza picie alkoholu. Za pociąganie z butelki w miejscu publicznym grozi grzywna. - Taka impreza jest wykluczona, nikt na nią zgody nie wyda - zapowiedział Wojciech Janczyk, rzecznik pełniącego funkcję prezydenta Łodzi Tomasza Sadzyńskiego.

Sprawą zainteresował się komendant wojewódzki, który polecił swoim służbom zbadać skalę zjawiska. Policja stanowczo zapowiedziała, że będzie reagować w przypadku łamania prawa i wykroczeń.

Z podobnych imprez słynie Francja. W ostatnich miesiącach odbyło się tam kilkadziesiąt takich spotkań. Jedno z nich skończyło się tragiczną śmiercią młodego, pijanego mężczyzny.

DOSTĘP PREMIUM